Na początku odcinka ponownie widzimy sen katastroficzny w wykonaniu Chibiusy. Dziewczynce śni się koszmar o ewentualnej klęsce czarodziejek w przyszłości, co owocuje zniszczeniem kryształowego pałacu i śmiercią wszystkich wojowniczek. Ale sen się kończy i wstaje dzień...
Chibiusa jest sama w parku i zastanawia się, czy słusznie postępuje zabierając razem ze sobą do przyszłości czarodziejki. Jednak jej wątpliwość rozwiewa Tuxedo i po jakimś czasie cała grupa wyrusza w swoją najdłuższą podróż. Na początku jednak widzimy tylko samą Usagi stojącą przed jakimiś tajemniczymi drzwiami w niezwykle gęstej mgle. Kiedy zamierza zbadać drzwi, odzywa się tajemniczy głos oświadczający, że jej obecność tutaj skazuje Usagi na śmierć. Okazuje się, że to nasza znajoma czarodziejka z Plutona próbuje zaatakować bohaterkę, jednak od śmierci ratuje Usagi Chibiusa. Wyjaśnia ona Puu ich obecność tutaj i prosi strażniczkę czasu, by ta umożliwiła im podróż do przyszłości. Puu zgadza się i teraz wojowniczki czeka jeszcze podróż tunelem czasoprzestrzennym, by dostać się do wrót prowadzących do przyszłości.
Niestety otwarcie tunelu jest zauważone przez bractwo czarnego księżyca w przyszłości. Diamando i spółka domyślając się, kto jest intruzem, posyłają Esmeraldę, by wykończyła wojowniczki. Diamando jednak nie pozwala jej zabić ani Chibiusy, ani Usagi, w której się biedny zakochał.
W tunelu wietrzno i zimno... sytuacji nie poprawia pojawienie się chichotki, która swoim atakiem rozdziela czarodziejki. Po tej akcji posyła za nimi swojego droida, jednak "zapomina" mu powiedzieć o tym, że niewolno zabić Usagi... Teraz sytuacja wygląda tak: Usagi, Minako, Mako, Ami i Rei zostają wyrzucone w jakiejś ciemnej dziurze, a drogę odnajdują dzięki srebrnemu kryształowi Usagi, który nagle zaczyna świecić odpowiadając na tajemnicze światło w oddali. Tuxedo i koty trafiają z kolei w jakiś czerwony wymiar. Im z kolei pomaga tajemniczy głos. Na koniec Chibiusa ląduje w czerwonej mgle, w pobliżu wrót do przyszłości. Kiedy zastanawia się, czy je przekroczyć, przed nią rozlega się głos jej matki, i... ona sama we własnej osobie (teraz audiotele: Kogo przypomina matka Chibiusy?. Nagroda to satysfakcja ze swojej domyślności). Na początku Chibiusa biegnie w objęcia "mamusi", jednak po drodze zaczyna coś podejrzewać, a wreszcie demaskuje demona. Stara się z nim walczyć, ale idzie jej to co najmniej marnie. Z odsieczą jednak nadchodzą inne wojowniczki i również stają do walki. Demon jest cwany i potrafi naginać czasoprzestrzeń, odbijając z powrotem wszelkie ataki wojowniczek. Ami jednak udaje się ustalić, że jedynym sposobem na dosięgniecie demona jest zaatakować go w chwili, gdy dopiero zaczyn zbierać moc. Wtedy też czarodziejki mogłyby wykorzystać atak połączonych planet. Problem w tym jak sprowokować demona... Do tego zadania zaofiarowuje się Chibiusa i w chwili, gdy bawi się z demonem w berka, wojowniczki szykują atak. Potwór prawie uderza w małą, lecz z opresji ratuje ją Tuxedo. Wtedy wojowniczki atakują, a my się żegnamy z bestią.
Teraz już tylko pozostaje przejść przez wrota, ale przyszłość przed nimi nie rysuje się w jasnych barwach...
[by Diablo] |