Całość odcinka rozpoczyna się w sklepie, gdzie Mamoru, ku ogromnej zazdrości Usagi, kupuje Chibiusie prezent. Swoją decyzję Mamoru motywuje piknikiem małej, a Usagi momentalnie podchwytuje ten pomysł i namawia ukochanego na ich własny piknik. Dołącza do tego oczywiście Chibiusa. Podczas gdy obie panie walczą o jednego pana, w pobliżu widzimy spacerującą Hotaru. Zauważa ją Chibiusa, jednak Hotaru mimo wołania dziewczynki ucieka.
Ponownie lądujemy w komnacie Mesjasza Ciszy. Hotaru jak zwykle dopomina się o czyste serca. Zapewnienia profesorka przerywa jednak dzwonek do drzwi. Otwiera jak zwykle Kaori. Okazuje się, że to Chibiusa. Tym razem dziewczynka prosi tylko o przekazanie Hotaru prezentu. W środku znajduje się zaproszenie na jutrzejszy wypad do parku. O dziwo wyjście popiera także profesorek...
Wstaje następny dzień. Pod dom Usagi przyjeżdża Mamoru, a dziewczyna targa wielki kosz z jedzeniem. Mimo obaw Chibiusy pojawia się także Hotaru i cała czwórka jedzie do parku botanicznego prowadzonego przez kolegę ze studiów Mamoru. Wszyscy dobrze się bawią, a Mamoru robi zdjęcia. Chibiusy wesołe, Usagi niezdarne, a Hotaru dostojne. Cała zabawę obserwują Haruka, Michiru oraz Setsuna. Haruka oczywiście nie jest zachwycona z powodu lekceważenia jej zakazu...
Tymczasem do Mimet dzwoni profesorek, z jakże nietypowym pytaniem o jej ulubiony gatunek róż:) Jednak muszę rozczarować wszystkich czekających na romans Mimet z szefem:) Pytanie jest związane z kolejną ofiarą ataku, która ku rozczarowaniu Mimet jest tylko zwykłym botanikiem... Oczywiście profesorek przy wtórze swego śmiechu przygotowuje różanego Daimon (czyżby plagiat Tuxedo:)?.
Tymczasem nasi imprezowicze postanawiają zwiedzić różaną szklarnię prowadzoną właśnie przez kolegę Mamoru. Kolega okazuje się szczęśliwym ojcem co najmniej sześciorga dzieci... i wielkim entuzjastom krokietów:) Mimet, która szykuje się powoli do ataku, nie jest zbyt zachwycona swoim celem... i wtedy zauważa Mamoru. Uznaje, że jego serce będzie zdecydowanie czystsze:) I postanawia poderwać Usagi ukochanego... Mamoru jednak spławia ją, stwierdzając, że ten dzień chce spędzić ze swą przyszłą żoną i dzieckiem (żona to ja rozumiem, ale jak on to przyszłe dziecko zamierzał wyjaśnić?:). Zdenerwowana Mimet już zamierza go zaatakować, gdy przypomina sobie profesorka, który żąda botanika... Z ciężkim sercem rezygnuje.
Tymczasem zbiera się na burzę, a nawet grad. Jedna z szyb zostaje wybita i pan Senpai (botanik) zaczyna zastawiać wybitą szybę. Pomaga mu w tym Hotaru, która została wcześniej z tyłu. Usagi i Mamoru także postanawiają pomóc, a Chibiusa szuka Hotaru. I wtedy właśnie atakuje Mimet. Zrzuca pana Senpai wraz z Hotaru z drabiny. Dziewczynka mdleje, a różany potwór kradnie botanikowi serce. Wtedy do akcji wkracza Mała Czarodziejka, która widziała całe zajście. Potwór ją atakuje... pomarańczowymi różami:). Chibiusę ratuje zdenerwowany tak bezczelnym plagiatem Tuxedo:) Zaraz po nim pojawia się też Usagi. Potwór jednak nie daje za wygraną i mimo ataku Chibiusy, który o dziwo zadziałał za pierwszym razem:), łapie obie czarodziejki w swoje pnącza. Uwalnia je Tuxedo, jednak nie na długo, bo po chwili cała trójka trafia w wyhodowane przez róże korzenie. Gdy zdaje się, że bohaterowie zostaną zmiażdżeni, do akcji wkracza Hotaru. Zdaje się być naprawdę ściekła, bo samo jej dotknięcie wystającego korzenia sprawia, że roślina schnie w oczach. Wtedy Usagi dobija potwora swoim wzmocnionym berłem atakiem. Walkę ponownie z boku oglądały czarodziejki spoza systemu. Zastanawiają się, kto doprowadził do zniszczenia potwora tak potężną złą energią...
[by Diablo] |