Sailor Moon Ultra Rozdział 2 - Uśpiona pamięć
- Biegnijmy do Satomi! - zarządziła Rei.
- Czy nie sądzisz, że nieco dziwnie wyglądałaby jedenastka dziewcząt nagle wpadająca do jej domu? - spytała Makoto.
- Plus trzy koty! - dodał Artemis.
- W takim razie ja pójdę sama, a wy tu poczekajcie - odparła Usagi.
- Lepiej ja pójdę za ciebie - wtrąciła Ami. - W końcu jestem jej rodziną.
- Nie trzeba. Już tu jestem - rozległ się nagle głos za plecami Ami. Była to Satomi.
- Satomi! - wykrzyknęła Rei. - Można wiedzieć, gdzie się podziewałaś, kiedy cię potrzebowałyśmy?
- Chodzi wam o ten incydent z Galaxią?- spytała Satomi. - Sama nie wiem, jak to się stało, ale ja... po prostu zapomniałam. Ale...
- CO?! - wrzasnęła Makoto. - Jak można zapomnieć o tak ważnej rzeczy jak bycie Sailor Senshi?!
- Mako, uspokój się! Przecież my też zapomniałyśmy Sailor Comet - powiedziała Usagi.
- Satomi, ale teraz pamiętasz wszystko? - zapytała Michiru.
- Tak - odparła Satomi. - Przypomniałam sobie o tym dosłownie przed paroma sekundami. I wtedy poczułam, że za moment przybędziecie. Ale...
- Uśpiona pamięć... - szepnęła Luna.
- Co?
- Już kiedyś miałyśmy z tym do czynienia. Gdy szukałyśmy Księżniczki Serenity. Wtedy nasza pamięć była uśpiona, by chronić Usagi. Podobnie, jak teraz. Czyżby tym razem celem była ochrona Sailor Comet? A jeśli tak, to z jakiego powodu?
- Skoro uśpienie pamięci chroniło Usagi dlatego, że to ona była Serenity, to może mnie miało chronić dlatego, że kiedyś byłam Strażniczką Komet? - zapytała Satomi.
- Może... Zaraz, a skąd ty wiesz o tym, że Usagi to Serenity, a ty to Strażniczka Komet?!
- Sny. Zaraz po tamtych wydarzeniach z Miedzianą Jaszczurką miałam bardzo dziwne sny, których znaczenia nie rozumiałam aż do dzisiaj. Zobaczyłam to, co przeżyłyście wcześniej, zobaczyłam też nasze wcześniejsze życia.
- A więc opowiedz nam o Strażnicze Komet! - poprosiła Rei. - Ciekawa jestem, dlaczego Luna nigdy nam o niej nie wspomniała...
- Bo sama niewiele o niej wiem - mruknęła Luna.
- Za czasów Srebrnego Milenium - podjęła opowieść Satomi - byłam Strażniczką Komet. Moje zadanie z pozoru wydawało się proste: miałam pilnować toru lotu komet. Jeśli na drodze którejś z nich znalazła się jakaś gwiazda lub planeta, musiałam zmienić trasę komety. To wcale nie było łatwe, bo wtedy istniało o wiele więcej komet niż dziś. Aż pewnego dnia, gdy wracałam z kolejnej misji, dziwne przeczucie pchnęło mnie ku Ziemi...
- Pamiętam, jak zniknęłaś - przerwała jej Luna. - Królowa bardzo się o ciebie martwiła. I nigdy już nie wróciłaś.
- Tak - potwierdziła Satomi - bo postanowiłam pójść za pewną kobietą, której imię brzmiało Beryl. Szła w kierunku północy i doszła dalej niż ktokolwiek. Domyśliłam się, że ma złe zamiary, więc ujawniłam się i chciałam ją powstrzymać...Było za późno. Nie pamiętam, jakim cudem zyskała taką moc, ale wiem, że byłam jej pierwszą ofiarą.
- Zginęłaś, tak jak my - rzekła cicho Minako.
Przez chwilę panowała cisza.
- Ale dlaczego nasza pamięć została uśpiona? Nic nadal nie rozumiem - westchnęła Chibiusa.
- Nie wiem, czy to wam pomoże coś zrozumieć, ale jest pewne stare proroctwo, starsze niż nawet Srebrne Milenium. Mówi ono o tobie, Satomi. "Gdy Chaos opuści Mleczną Drogę, gdy pod dwoma księżycami pojawi się cień, gdy Senshi Układu Słonecznego będą potrzebne gdzie indziej, wtedy nastąpi prawdziwe przebudzenie Sailor Comet."
- Dwa księżyce? Gdzie indziej? - zapytała Haruka.
- Będziemy potrzebne na innej planecie? W innym układzie słonecznym? - dodała Setsuna.
- Z przepowiedni wynika, że ta planeta będzie miała dwa księżyce - zauważyła Ami. - Mam rację?
- Tak - odparła Luna. - Kłopot w tym, że znam kilka planet w innych układach, które mają dwa księżyce. I nie mam zielonego pojęcia, o którą chodzi w przepowiedni.
- Pewnie przekonamy się niedługo - stwierdziła Hotaru.
- Może teraz dokończę to, co chciałam wam powiedzieć już kilka razy - rzekła Satomi. - Zapomniałam o Sailor Comet, ale nie do końca. Tutaj też działy się dziwne rzeczy. Pamiętasz, Chibiuso, jak zobaczyłaś w wodzie dziwny szkielet? Po waszym wyjeździe widziałam w jeziorze niejeden taki. A czasami w nocy one wychodziły. Tylko, że wtedy nie były szkieletami. Były ludźmi z psimi głowami. Wtedy, na krótki czas, wracała mi pamięć i walczyłam z nimi.
- Kim oni byli? - spytała Michiru.
- Kim oni są - poprawiła ją Satomi. - Nie pokonałam wszystkich. One wciąż tu są. Ale nie mam pojęcia, kim są ani skąd przybyli.
- Skoro wciąż tu są, powinnyśmy zrobić wszystko, aby przestali tu być! - oznajmiła Usagi. - Wychodzą tylko nocą, tak? Więc mamy sporo czasu!
- A do tego czasu co będziemy robić? - spytała Rei. - Jeśli pójdziemy do Satomi, to po pierwsze: jej rodzice zaraz chwycą za telefon i zrobi się niezły bajzel. Wyobrażasz sobie co będzie, gdy nasi rodzice się dowiedzą gdzie jesteśmy? A po drugie: jestem ciekawa, jak oni pomieszczą u siebie w domu dodatkowe dziesięć osób.
- Po prostu połaźcie sobie po okolicy - zaproponowała Satomi. - Jest tu całkiem ładnie. I jeszcze jedno odnośnie uśpionej pamięci - przypomniałam sobie też o swojej drugiej tożsamości wczoraj wieczorem, gdy widziałam spadającą gwiazdę.
- Spadającą gwiazdę? - powtórzyła Minako. - Może to była kometa? W takim razie nie dziwiłabym się aż tak bardzo...
- To nie była kometa. Jako Sailor Comet wiem, o czym mówię.
- To dziwne. Wczoraj obserwowałam wieczorem niebo i nie widziałam żadnych spadających gwiazd - odrzekła Ami.
- Pierwsze, co przychodzi mi do głowy to Sailor Starlights... - powiedziała Rei.
- Yaten... - westchnęła Luna. Artemis posłał jej piorunujące spojrzenie.
- Wątpię, aby to byli oni - odparła Minako. - Mają teraz inne sprawy na głowie... chyba, że... chyba, że ich nowa planeta została zaatakowana...
- To nie byli oni - kategorycznie zaprzeczyła Setsuna. - Ich było troje, wraz z Kakyuu czworo. A spadająca gwiazda była tylko jedna.
Ale te słowa sprawiły, że Minako zdenerwowała się jeszcze bardziej.
- A niech to jasny gwint! Więc może żyje tylko jedno z nich, a inni...!
- Mina, uspokój się... - mruknęła Usagi. - Jeśli to były Starlights i Kakyuu, to ja jestem królik.
Dziewczęta roześmiały się, a Usagi zauważyła sens swoich słów.
Oczywiście MUSIAŁAM wybrać akurat królika, pomyślała czerwieniąc się.
*
Dziewczęta skorzystały z propozycji Satomi i przeszły się po okolicy (koty w tym czasie postanowiły się przespać). Oczywiście musiały zatrzymywać się dość często ze względu na Usagi i Chibiusę (czysta mama), w wyniku czego obawiano się nawet spędzenia nocy w górach, a Rei posunęła się nawet do poszukania jakiejś wygodnej jaskini. Przy trzeciej z rzędu zatrzymała się jednak na dłużej.
- Co jest? - spytała Haruka.
- Zła energia - odparła Rei. - Emanuje ze środka.
- Może dla bezpieczeństwa się przemienimy? - zaproponowała Chibiusa.
Pomysł został jednogłośnie uznany za dobry. Dziewczęta wypowiedziały zaklęcia transformacji i po chwili przed jaskinią stało dziesięć gotowych do walki wojowniczek. Przez pierwszą chwilę wszystkie przyjrzały się Chibiusie, która tym razem wyglądała zupełnie jak różowa wersja Super Sailor Moon.
- Naprzód! - zarządziła Usagi i cała dziesiątka zagłębiła się w mrok jaskini.
Nie minęło wiele czasu, gdy do ich uszu doszły strzępy rozmowy:
- Kyoro, Pani z Dali powiedziała, że nie powinnyśmy tego robić...
- Ale ja uważam, że to zbyt ryzykowne. Tak myślą też Dwie Panny.
- Dwie Panny z zardzewiałej wanny! Ja słucham Pani z Dali, a nie ich! One jej podlegają i nie mają nic do gadania! Nawet nie postawiły stopy na naszej planecie i śmieją wydawać nam rozkazy...
I wtedy stało się coś niespodziewanego i zarazem strasznie banalnego: Usagi kichnęła.
- Ahta! Słyszałaś?! - zawołała Kyoro.
- Ktoś tu jest! - odparła jej rozmówczyni. - Zgotujmy mu więc miłe powitanie!
Z ciemności wyłoniły się dwie postacie, odpowiadające temu, co mówiła Satomi: dwie kobiety z głowami psów. W pierwszej chwili wyglądały dość groźnie i wojowniczo, jednak gdy zobaczyły, że przeciwników jest pięć razy więcej niż ich, stuliły uszy i rzuciły się do ucieczki w przeciwnym kierunku.
- Za nimi! - krzyknęła Rei. Odpowiedziało jej powarkiwanie z głębi jaskini i po chwili Kyoro i Ahta powróciły. Ale nie same. Towarzyszyła im dwudziestoosobowa eskorta podobnych im postaci. Jednak nowe stwory różniły się nieco od Ahty i Kyoro - miały lśniące rdzawe oczy i znak odwróconej srebrnej gwiazdy na czołach.
- Miłej zabawy! - powiedziała Ahta i wraz ze swoją towarzyszką rozpłynęła się w powietrzu. W przeciwieństwie do nowo przybyłych stworów.
- Księżycowa Cukrowa Mgła! - wrzasnęła bez wahania Chibiusa. Wokoło zrobiło się srebrzystobiało i nikt nie mógł zobaczyć czubka własnego nosa. Dotyczyło to także Senshi.
- Chibiuso... - mruknęła Makoto.
- Przepraszam! - wymamrotała Chibiusa, robiąc słodką minkę (której zresztą nikt nie mógł ujrzeć).
- Wodna Rapsodia Merkurego! - krzyknęła Ami. Strumienie wody rozpędziły mgłę i powaliły kilku wrogów.
- Księżycowy Grad Pereł! - zawołała Chibiusa, zapewne chcąc się zreflektować. I udało się jej to - błękitne i różowe perły uderzyły w pozostałych wrogów. Walka była zakończona.
- Co to było? - spytała Minako.
- Może Luna i Artemis będą coś wiedzieli? - rzuciła Setsuna.
Jak na zawołanie do jaskini wbiegła Luna.
- Chodźcie za mną, ale natychmiast! - wydyszała kotka.