TAJEMNICE KSIĘŻYCA
Rozdział 2: Zażenowanie i Tajemnica
- Czarodziejka z Ziemi? - spytała zdziwiona Czarodziejka z Księżyca.
- Niemożliwe, nigdy nie było Czarodziejki Ziemi - wzgardził Zoicite.
- Chciałbyś sprawdzić tę teorię? - spytała Czarodziejka z Ziemi.
Zoicite parsknął i zniknął w popłochu w chmurze kwiatowych płatków. Tuxedo zauważył, że jego wróg odszedł, więc i on się oddalił ze świstem peleryny.
Czarodziejka z Księżyca westchnęła, ponieważ usiłowała stanąć na rannej kostce. Czarodziejka z Wenusa i Jowisza wyłoniły się zza się krzaków w samą porę, by podtrzymać ją przed upadkiem.
- Wszystko w porządku? - spytała Czarodziejka z Wenus .
- W porządku, wszystko dzięki niej - odpowiedziała Czarodziejka z Księżyca .
- Dzięki komu? - spytała Jowisz, rozglądając się dookoła.
- Tam - Czarodziejka z Księżyca wskazała miejsce, w którym stała Czarodziejka z Ziemi. - Odeszła.
- Kto to był? - spytała Czarodziejka z Marsa, która razem z Merkurym przybyła właśnie na miejsce.
- Nie wiem, myślę, że jakaś nowa wojowniczka - odpowiedziała Czarodziejka z Księżyca, po czym wszystkie pięć zmieniły się z powrotem do ich ludzkich postaci. Na szczęście park był pusty z wyjątkiem nieprzytomnych ofiar potwora.
- To jest niemożliwe, jest tylko pięć czarodziejek, które chronią Księżycową Księżniczkę i jesteśmy tutaj wszystkie - powiedział Artemis, który razem z Luną dołączyli do dziewczyn.
Minako i Makoto pomagały Usagi, której kostka zaczęła puchnąć. Wszyscy poszli do Świątyni Hikawa, gdzie zamiast zaplanowanej nauki poszły do pokoju Rei, by omówić dzisiejsze zajście.
- Jeżeli jest tylko pięć wojowniczek, w takim razie kim jest Czarodziejka z Ziemi? - spytała Mako.
- Nie wiem, nie pamiętam wszystkiego z czasów Księżycowego Królestwa, ale wiem, że nigdy nie było czarodziejki ochraniającej Ziemię. To nie była część Srebrnego Przymierza Millennium - wyjaśniła Luna.
- Czy ona mogłaby być Księżycową Księżniczką? - spytała Makoto.
- Sądzę, że jest to możliwe - powiedziała Luna.
- Jak wyjaśnię mamie co się stało z moją kostką? - spytała Usagi.
- Tylko powiedz, że byłaś znów niezdarna, Królikoczku - zasugerowała Rei.
Usagi pokazała język Rei i tak zaczęła się kolejna niesławna walka pomiędzy dziewczynami. Chociaż stale ze sobą walczyły i kłóciły się, to i tak były najlepszymi przyjaciółkami. Zdecydowały, że porozmawiają o nowej Czarodziejce później. Usagi kulała ze Świątyni, Luna zdecydowała zostać w tyle, żeby porozmawiać z Artemisem.
Usagi była w połowie drogi do domu, kiedy czerwony sportowy samochód zatrzymał się obok niej. Dziewczyna spojrzała z ciekawością na samochód, w którym siedział Mamoru.
- Czego chcesz, Mamoru? - spytała Usagi.
- Wygląda, że ci ciężko.
- Jaki spostrzegawczy.
- Chcesz, żebym cię podwiózł do domu? - spytał Mamoru.
Usagi spojrzała na niego i zauważyła prawdziwe zainteresowanie w jego oczach.
- Dziękuję - pokiwała głową.
Wśliznęła się na siedzenie pasażera i podała Mamoru swój adres. Chłopak zerknął na kostkę; to była ta sama, w którą zraniła się Czarodziejka z Księżyca. Prawdopodobnie to tylko zbieg okoliczności, pomyślał.
- Jak się zraniłaś w kostkę? - spytał.
- Wypadek - po chwili odpowiedziała.
Mamoru spojrzał, jak gdyby chciał coś powiedzieć, ale pomyślał, żeby lepiej tego nie robić. Przyjechali pod dom Usagi. Dziewczyna kulała, wychodząc z samochodu.
- Dzięki, Mamoru - powiedziała Usagi.
- Nie ma za co, Usagi - odpowiedział.
- Znasz moje imię? - zapytała zaskoczona Usagi.
Mamoru tylko uśmiechnął się i odjechał. Usagi zarumieniła się, poszła, a raczej kuśtykała, do swojego łóżka. Jej matka martwiła się o nią, ale Usagi powiedziała, że znów była niezdarna, w co jej mama była, niestety, skłonna uwierzyć. Wkrótce zasnęła, śniąć o długiej zapomnianej cywilizacji i jej przeraźliwej zagładzie.
Usagi zbudził nazajutrz dźwięk budzika, zauważyła, że dzięki swoim zdolnościom czarodziejki jej kostka prawie była wyleczona.
Próbując zapomnieć o koszmarach minionej nocy, wstała, założyła szkolny mundurek i przypięła kokardę z broszką do przemiany.
Zchodząc na dół, zabrała swój lunch i siadła do stołu, żeby zjeść śniadanie. Kiedy usłyszała dzwonek do drzwi wzięła szkolną torbę i poszła otworzyć, gdzie czekały na nią Ami i Makoto. Zdecydowały iść do szkoły razem, żeby mieć pewność, że Usagi nic nie grozi. Kiedy przyszły do szkoły, zajęły swoje miejsca. Ami zauważyła, że jej zazwyczaj entuzjastyczna przyjaciółka była niewiarygodnie cicha.
Lunch Usagi spędziła z Ami, Mako, Mizuki i Yasuo na dachu, gdzie dzisiaj zdecydowali zjeść.
- Wszystko w porządku, Usagi? - spytała Ami.
Usagi spojrzała znad lunchu. -Tak, dobrze, tylko myślę.
- Na szczęście nie ma tu Rei, bo dostałaby chyba ataku serca - zażartowała Makoto.
Usagi uśmiechnęła się. Właściwie nikt nie wiedział o jej czarnych myślach.
- O czym myślisz? - spytał Yasuo.
- Ten sen, który miała zeszłej nocy, tak naprawdę to był koszmar - zadrżała Usagi.
- Pamiętasz go? - spytała Ami.
- Tylko naprawdę złe uczucie i imię: Endymion - odpowiedziała Usagi.
Mizuki i Yasuo wymienili spojrzenia, co nie zostało niezauważone przez Ami.
- Słyszeliście to imię wcześniej? - spytała Ami.
- Raz przeczytałam jakąś legendę w domowej bibliotece. Posiadamy obrazy, które pokazują kogoś o imieniu Endymion - wyjaśniła Mizuki.
- Jeżeli chcesz, możesz przyjść w weekend, żeby je obejrzeć, jeśli ci to pomoże - zaproponował Yasuo.
- Dziękuję - powiedziała Usagi, której poprawił się humor.
Zadzwonił dzwonek sygnalizujący koniec lunchu, więc wrócili do klas.
Usagi nie dostała szlabanu, więc mogła pójść z Ami i Mako do Korony. Minako i Rei siedziały obie przy stoliku. Usiadły i zaczęły plotkować, postanowiły zrobić kolejne spotkanie wojowniczek jutro po szkole.
Mamoru wszedł do Korony jak zwykle po czarną kawę. Zaskoczył go widok Usagi, która nie miała szlabanu i nawet na niego dzisiaj nie wpadła. Właściwie to tęsknił za ich porannymi kłótniami, choć wolałby umrzeć, niż się do tego przyznać. Potrząsnął głową, by uwolnić się od myslenia o Usagi i skoncentrować się na Motokim, który do niego mówił.
Mianako widząc Mamoru, który gapił się na Usagi, uśmiechnęła się dyskretnie. Dziewczyna widziała silną więź między tym dwojgiem, w końcu to ona była czarodziejką miłości. Nawet po tysiącu lat ich więź dusz nie zanikła.
Minako otrząsnęła się z zamyślenia, gdy zauwazyła, że Mizuki i Yasuo Sato się do nich przyłączyli. Wpatrywała się w nich... Mogłaby przysiąc, że ci dwoje wyglądają znajomo.
- Dobrze się czujesz, Minako? - spytała nagle Usagi.
Minako poderwała się. -Wszystko w porządku - powiedziała, po czym szeroko się uśmiechnęła.
To była ciężka praca dla Minako, by utrzymać język za zębami W przeciwieństwie do innych czarodziejek przypomniała sobie większość poprzedniego życia. To ona była liderem wojowiczek, ponieważ nie było Czarodziejki z Księżyca w Srebrnym Milenium. Minako bawiło, że Czarodziejki razem z Luną i Artemisem szukały czegoś, co było tak naprawdę przed nimi.
Usagi uśmiechnęła się do Minako i wróciły do rozmowy z Mizuki. Rozmowę przerwał telefon Yasuo. Chłopak przeprosił Rei, z którą właśnie rozmawiał.
- Cześć - powiedział Yasuo. - Hej Neph, czy coś się stało?
Yasuo zmarszczył brwi, nieznacznie kiwając głową. Mizuki spojrzała w górę, by zobaczyć, o co chodzi..
- Będziemy tam - Yasuo pokiwał głową, odkładając telefon.
- O co chodzi? - spytała dziewczyna.
- Zapomnieliśmy o dzisiejszym treningu, powinniśmy być w domu pół godziny temu.
- Lepiej będzie jak pójdziemy, zanim wpadniemy w kłopoty - przyznała Mizuki.
- Jaki trening? - spytała Makoto
- Obrony, nasi opiekunowie są trochę nadopiekuńczy - odpowiedział chłopak, po czym wstał.
Mako pokiwała głową ze rozumieniem. Ona sama była najagresywniejszą czarodziejką i zdając sobie sprawę, że wszystkie walki, w których brała udział, były walkami wręcz.
Bliźniacy pożegnali się i odeszli, Mizuki przeszła obok lady, by pożegnać się Motoki. Mamoru spojrzał w górę, kiedy Mizuki żegnała się z chłopakiem, i został uderzony jakimś przebłyskiem. To go zastanowiło... Pozbył się tego uczucia, dopiero kiedy wyszła razem z bratem.
Dziewczyny zostały jeszcze chwilę, Ami musiała wrócić do szkoły, Rei miała jakieś zajęcia w świątyni, a Makoto miała coś ugotować, spotkanie miało się odbyć nazajutrz. Minako i Usagi dołączyły do Motokiego, który stał przy ladzie.
- Dzisiaj nie było żadnej kary, Króliczku? - spytał Mamoru, kiedy dziewczyny siadały obok.
- Zamknij się palancie - odpowiedziała gniewnie Usagi, odwracając się twarzą do chłopaka.
- Zraniłaś mnie swoim wyraźnie urozmaiconym słownictwem - chłopak uśmiechnął się.
Minako uśmiechnęła się głupio, widząc ich flirtowanie. Spojrzała na Motokiego, który miał ten sam wyraz twarzy.
Usagi wpatrywała się w Mamoru.
- Przestań, dlaczego nie możesz mówić jak normalny człowiek
Zaczekaj zapomniałam, ty nie jesteś normalny.
W oczach chłopaka można było zobaczyć ból, ale szybko to ukrył. Usagi to zauważyła i poczuła się winna.
- Wybacz, Mamoru - powiedziała szczerze Usagi.
- Zapomnij o tym - powiedział zdawkowo Mamoru.
- Dobrze, ja już pójdę... Do zobaczenia, Usagi - powiedziała Minako, wstając.
- Ja też lepiej pójdę - stwierdziła Usagi, kiedy Minako wyszła.
- Podwiozę cię - zaoferował Mamoru.
Usagi uśmiechnęła się i pokiwała głową. Oboje wyszli. Motoki tylko potrząsnął głową, uśmiechając się. Mamoru nigdy przedtem nie okazywał zainteresowania jakimiś dziewczynami (chociaż nie z braku zainteresowania ze strony dziewczyn) do czasu spotkania z Usagi. Motoki myślał, że to było dobre dla niego i dla Usagi również.
Gdy Usagi była na zewnątrz Korony, rozglądała się za samochodem Mamoru.
- Gdzie jest twój samochód? - spytała Usagi.
- W warsztacie, zamiast samochodem przyjechałem motocyklem - wyjaśnił chłopak, wyjmując dodatkowy kask dla dziewczyny.
Usagi wyglądała niepewnie, ale założyła kask, zabezpieczywszy torbę. Mamoru wsiadł na motocykl i Usagi wspięła się za nim, po czym objęła go mocno, kiedy ruszał.
Usagi nigdy by się do tego nie przyznała, ale ucieszyła ją jazda na motocyklu, zważywszy że jechała właśnie z Mamoru, a jej ręce obejmowały go w pasie. Opierała głowę o jego plecy, oglądając krajobraz
Mamoru uśmiechnął się, czuł, jak ręce Usagi zaciskają dookoła niego. Był pewien, że ona także cieszy się jazdą motorem.. Czuł jej głowę na swoich plecach. Był zaskoczony tym, jak się odprężył. Z większością dziewczyn czułby się niewygodnie czy byłby skrępowany, ale nie jest tak z Usagi. Ona była zawsze sobą i bardzo go odświeżała.
Mamoru zatrzymał się przy domu Usagi, dziewczyna zeskoczyła, uśmiechając się.
- Dziękuję bardzo, Mamoru - uśmiechnęła się i go przytuliła.
- Proszę bardzo - powiedziała Mamoru i przytulił ją do siebie mocniej.
- Do zobaczenia jutro - pożegnała się i weszła do domu.
Mamoru pokiwał głową, wsiadł na motor i odjechał
- Usagi, kto to był? - spytała Ikuko, kiedy jej córka Usagi wchodziła do kuchni.
- To był Mamoru Chiba, najlepszy przyjaciel Motokiego - odpowiedziała dziewczyna.
- Ile on ma lat? - wypytywała Ikuko
- Nie wiem, uczy się na uniwersytecie - odpowiedziała Usagi.
Ikuko pokiwała głową. - Czy on jest twoim chłopakiem, Usagi?
- Nie ma mowy, nie w tym tysiącleciu! - powiedziała Usagi, patrząc zza herbatników.
Ikuko tylko się uśmiechnęła, Usagi wyszła z kuchni mrucząc coś pod nosem o szalonych matkach i irytujących palantach.
Gdy Usagi dotarła na piętro i padła na łóżko, zadzwonił jej telefon. Westchnęła, mrucząc coś o swoim pechu, i gdy po chwili odebrała, usłyszała głos Merkurego.
- Potwór w szkole - wyjaśniła wojowniczka.
- Będę tam - powiedziała Usagi, a reszta dziewczyn dała podobne odpowiedzi.
Usagi wyłączyła telefon i zeszła na dół. Po obiecaniu mamie, że wkrótce wróci, wyszła i pobiegła w kierunku szkoły. Zatrzymała się przed budynkiem, żeby rozejrzeć się za resztą czrodziejek.
- Potęgo Księżycowego Pryzmatu, Działaj - zawołała, momentalnie otoczone światłem.
Czarodziejka z Księżyca rozglądała się dookoła, zauważyła Czarodziejki z Wenus, Marsa i Jowisza, które właśnie dołączyły.
Przeszła za nimi do hollu, gdzie Merkury walczyła sama z potworem. Czarodziejka z Księżyca skrzywiła się, ponieważ jej kostka znowu zaczęła boleć.
Zignorowała to jednak, ponieważ zaczęły się przygotowywać do ataku. Zanim zaatakowały: Wenus, Mars, Jowisz i Księżyc zostały odrzucone przez innego potwora, który został niezauważony.
- Bąbelkowy atak - zawołała Merkury, tworząc osłonę z mgły.
Wojowiczki rozdzieliły się. Mars, Merkury i Księżyc zajęły się pierwszym potworem, a Jowisz i Wenus drugim. Zoicite ukazał się w środku bitwy i strzelił wiązką energii w Czarodziejkę z Księżyca, która zdążyła zrobić unik.
Czarodziejka z Księżyca marszcząc brwi, wpatrywała się w swojego wroga. Ona sama nigdy nie walczyła z Zoicite bezpośrednio, zazwyczaj walczył Tuxedo. Sama nie była zdolna, żeby opierać się długo jego atakom.
Kawałek lodu leciał w jej kierunku, rozbił się jednak przez czerwoną różę jej wybawiciela.
- Tuxedo - czarodziejka złapała oddech i uspokoiła się na widok obrońcy.
Niestety, jego uwaga została wkrótce rozproszona, kiedy Zoicite go zaatakował. Tak jak ostatnim razem, oboje byli bardzo zdeterminowani, gdyż wygrany zabiera tęczowe kryształy.
Czarodziejka z Księżyca obserwowała walkę z zainteresowaniem, więc nie zauważyła kuli energii, która została wystrzelona przez potwora, walczącego z Marsem i Merkurym. Kula nie trafiła w żadną z wojowniczek, ale leciała wprost ku Czarodziejce z Księżyca. Dziewczyny krzyknęły, żeby uważała, ale jej kostka spowalniała ruchy i powodowała kłopoty. Zamknęła oczy i zebrała siły.
- Pojawia się energia Ziemi - usłyszała głos, a wraz z nim ogromną akwamarynową kulę światła, która leciała w kierunku wroga, neutralizując go.
Czarodziejka z Ziemi podeszła, pomagając wstać czarodziejce z Księżyca. Potwór zaskoczony nadejściem nowej wojowniczki był słabszy i reszta czarodziejek miała teraz przewagę nad wrogiem, niszcząc go. Zoicite spojrzał na wojowniczkę i zniknął. Tuxedo również na nią zerkał, był zaskoczony, kiedy Czarodziejka z Księżyca zbliżyła się do niego.
- Dziękuję, znowu mnie uratowałeś.
- Proszę bardzo - odpowiedział i skoczył w ciemność nocy
Czarodziejka z Księżyca zwróciła się do Czarodziejki z Ziemi. - Tobie również dziękuję.
Czarodziejka uśmiechnęła się. - Jesteśmy wojowniczkami i musimy sobie pomagać.
- Kim jesteś? - spytała Wenus. Wiedziała, że Ziemia nigdy nie miała czarodziejki, więc nie była przekonana, co do tej dziewczyny, kimkolwiek by ona nie była.
- Jestem wojowniczką tak jak wy. Nie mogę wam powiedzieć o sobie nic więcej, bo nie byłoby tajemnicy - odpowiedziała Ziemia.
- Dobrze, ale jesteś przyjacielem czy wrogiem? - spytała Mars
- O ile waszym wrogiem jest Negaverse, jesteśmy przyjaciółmi - odpowiedziała czarodziejka i szybko odeszła.
Dziewczny rozdzieliły się i poszły do domów. Rei skierowała się do świątyni, prosić o pomoc wielki ogień, spodziewała się jakiejś odpowiedzi co do tajemnicy Czarodziejki z Ziemi, czy jej tożsamości. Dziewczyna patrzyła w wielki ogień, wpadła w trans, lecz nic nie mogła zobaczyć. Już miała zrezygnować, kiedy ogień nagle urósł... ukazały się dwa symbole ...Księżyc i Ziemia.