NARODZINY SERENITY
Prolog
- To przeznaczenie.
- Nie, to wybór. Przeznaczenie nas wybrało, przeznaczenie dało nam naszą starożytną moc. Ale zawsze do nas należała decyzja, co z nią zrobić, to był nasz wybór, by kontynuować życie wojowniczek. Teraz, podczas narodzin nowej ery, przeznaczenie wzywa nas ponownie i musimy podjąć naszą decyzję.
Czy bedziecie gotowe, jak nadejdzie czas?
- Nie mogę decydować o waszym losie. Sami decydujecie o swoim życiu, a ja chcę byście byli szczęśliwi. Moi przyjaciele...
- Ami, Mako, Rei, Minako...
Zamiatała podłogę tak dokładnie, jak za niezliczonych dawnych dni. Rytmiczny dźwięk zdrapywanej szczeciny nadchodził do niej przytłumiony z zapracowanych lat i zawsze słyszała tylko świergotanie ptaków lub zatapiała się w ciszy własnego umysłu. Tak wiele zadań na tym świecie było prostych do wykonania, dokonywanych wcześniej bez liku przez innych, przed jej rytualnym tańcem. Czuła się komfortowo w ich tradycjach, w spokojnej i określonej przeszłości. To było nic, jak życie, które zostawiła na zewnątrz, za drewnianą bramą swojego domu.
- Ja po prostu mówię, że mogliśmy poczekać jeszcze chwilę. Miałam cudowny sen o tym nowym chłopaku pracującym w solarium!- Jak przeszywająca powietrze strzała, spokojny, rozlewający się głos zakłócił ciszę i przez moment jej oczy zaświeciły ciemną nawałnicą zmartwień.
- Chciałyśmy uniknąć popołudniowego tłumu, żeby nie spieszyć się wieczorem i jutro, Minako. Chcemy, by jutrzejszy dzień był idealny dla niej, czyż nie?- Słowa były wyszukane i właściwe, nawet po latach miały wpływ na radosną blondynkę.
- Tak, masz rację, Ami. Hej, Rei, czy planujesz iść do centrum handlowego w swoich szatach?
- Oczywiście, że nie, Minako. Po prostu pomyślałam, że zrobię parę rzeczy, zanim przyjdziecie.
- Dobrze, będziesz chociaż zwracała całą uwagę w tym ubraniu.
Grupa westchnęła.
- Nie mogę się doczekać jutra, uwielbiam chodzić na imprezy. Czekałam aż do dzisiaj, by kupić sukienkę, więc nie będę błyszczeć bardziej niż Usagi na jej własnym przyjęciu.
- Oh, jesteś zbyt wspaniałomyślna, Minako - Rei przwróciła oczami.
- Kto sprawił, że Minako zachowuje się tak niedorzecznie? - zażartowała Makoto.
- Przepraszam, jestem po prostu naprawdę podekscytowana. W końcu to wielki dzień.
- Tak, to prawda - zreflektowała się Ami.
Ich uśmiechnięte twarze, stały się poważne jak kamień pod nimi. Przez lata znalazły to ciche i niezmienione miejsce, ale nie mogło ono pozostać dłużej takie samo. Łagodne fale zmian wzbierały nad nimi, pchając ich w wyższe i silniejsze formy, wypełniając ich doświadczeniem i dojrzałością. Teraz, nad przepaścią przyszłości, czuli nadciągające napięcie.
- To naprawdę nadchodzi, czyż nie?
- Tak, nadchodzi, Mako, ale będziemy gotowi - wesoły głos Minako stawał się silniejszy - Mamy do pokonania wiele przeszkód, ale razem stawimy im czoło.
- Tak i ona nigdy nie pozwoli nam się poddać - Ami włączyła się do rozmowy.
- Więc, nie możemy pozwolić jej się poddać, ona w nas wierzy. Będziemy gotowe - powtórzyły słowa Rei.
- Jak myślisz, co się wydarzy?
- Sądzę, że się o tym przekonamy.
Co zdecydujecie?
- Haruka, Michiru, Hotaru, Setsuna...
Fale rozbijały się leniwie o brzeg, poruszały się jak ciemna zasłona, odrzucona dookoła kapryśnych marzycieli. Chlupot wody był akompaniamentem powolnej melodii, unoszącej się na falach, jak nawiedzony statek. Piasek pod nimi był ciepły, ich palce zagłębiały się w niego tak głęboko, jak tylko mogły. Najmłodsza obserwowała spokojne fale, podczas gdy najstarsza zaczynała spoglądać na zamglone, miejskie gwiazdy. Ostatnia patrzyła na palce poruszjące smyczkiem, dostrzegając każdy ruch, jaki robiła niebieskooka kobieta.
- Dlaczego aż tak melancholijna melodia, Michiru?- zapytała.
Przestała grać i odłożyła skrzypce, by odpocząć.
- Nie wiem, to jest muzyka dzisiejszego oceanu.
- Hmm... - Haruka skinęła głową - to jest też pulsowanie wiatru.
- Coś się budzi - szepnęła.
- Tak, coś nadchodzi.
- Sądzisz, że będziemy gotowi?- zapytała Michiru
- Tak - odpowiedziała po chwili Haruka - oni nigdy wcześniej nie zawiedli, zwłaszcza Księżniczka. Jestem pewna, że to będzie wyzwanie, ale wierzę w nich, wierzę w nas.
Michiru zachichotała.
- Zmieniłaś się. Tam, gdzie kiedyś było tylko oddanie, teraz jest wiara.
- Tak, dzięki niej. Ona zmieniła nas wszystkich i my pomożemy jej, na tyle, na ile jest to możliwe. Będziemy gotowe.
- Tak, zrobimy to, co musimy.
- Ale gdzie jest nasze miejsce? - cienki głos przeszył powietrze po raz kolejny i odwróciły się do młodej nastolatki. Jej fiołkowo-różowe oczy nigdy nie odrywały się od fal, nieprzerwanie uderzających o brzeg.
- Chibi-Usa... Nigdy nawet nie wiedziała, kim byłam, zanim nie cofnęła się w czasie. Jedyną, którą znała, byłaś ty, Setsuna.
Ucichły, dopóki najcieńszy głos z nich wszystkich nie odbił się głośniejszą troską w ich sercach.
- Może nie jesteśmy więcej potrzebne w przyszłości. Możliwe, że to będzie czas pokoju. Nasze przeznaczenie nigdy nie było takie samo, jak ich.
- Ale jak po tym wszystkim, co się wydarzyło, możemy zdecydować, by im nie pomagać?- skrzywiła się Hotaru.
- Setsuno, co się z nami stanie?
Tajemnicza wojowniczka westchnęła i zamknęła swe karmazynowe oczy.
- Zobaczycie.
Czy będziecie wystarczająco silni, by to zaakceptować?
Mój ukochany...Mamoru...
Jego stopa cicho stąpała ponad horyzontem, miasto pod nim było zadziwiająco ciche. Jego obchód również był spokojny, pozwalając mu zastanowić się nad tym, co było przed nim. Jednym, finałowym susem skierował się powyżej swego miejsca i przy powitaniu przytulił się bliżej, do jej czarnego futra.
- Jak wasza runda?
- Spokój. Nic się nie działo?
- Nie, cały świat wydaje się być spokojny dzisiejszej nocy. Poszłam odwiedzić Ami, ale była zajęta papierami do sprawdzenia. Doszłam do wniosku, że dzisiejszego wieczoru, powinniśmy zostawić Usagi i Mamoru samych.
- Mina też prosiła o trochę prywatności.
- Wszystkie na to zasłużyły.
- A co z nami? Osiem lat temu musieliśmy zawrzeć uwowę z wojowniczkami o buzujących hormonach.
Zaśmiała się, jej czarny ogon oplótł go dookoła.
- Rzeczywiście. Nigdy więcej takiej Usagi. Jednak ona jest i zawsze bedzie tego warta.
- Myślisz, że bycie królową, oznacza to, jaką jest ona teraz?
- Nie wiem, Artemisie, wiem tylko, że ona zrobi wszytko, co w jej mocy.
Ucichli, wpatrując się w gwiazdy, znajdujące się ponad odcieniem świateł miasta.
- Jutro będzie pełnia księżyca.
- Luna, myślisz, że one są gotowe?
- Wszystko co zawsze musieliśmy mieć, to wiara. Zawsze musimy wierzyć.
Nagle zauważyli zbliżającą się w ich kierunku postać i czarną pelerynę ciągnącą się za nią. Kiedy powoli zbliżyła się do ogrodzenia, jej przebranie rozpływało się i stała się łatwa do rozpoznania.
- Hej, czy to nie Mamoru?
- Tak, chodźmy się z nim zobaczyć.
Jego oczy spojrzały ponad sylwetkę Tokio Tower, ale wszystko stawało się jak rozproszona mgła, jego myśli skupione były na czymś jeszcze. Obserwował, jak śpi, trzymał ją blisko siebie w tę noc, kiedy zaczynało przybywać księżyca. Światła z zewnątrz były wystarczające, by oświetlić ich łóżko i jej śpiącą postać, miał swoją przyszłość i przeszłość uchwyconą w jej elizejskich snach. Niemniej jednak, jego umysł zaczynał zastanawiać się nad tematami dotyczącymi ciemności i samej nocy i ich przytulny pokój stawał się bezdusznym więzieniem.
Nie zasłużył na nią. Inni byli silni, potężni, godni tego, by ją bronić i być przez nią kochanym. On nigdy nie był kimś więcej, ale dramatyczną rozrywką dla wrogów w bitwie, szybka ofensywa dla bezpieczeństwa. W każdej strasznej sytuacji zaniedbywał ją, powoli zanikał, by stać się jedynie bolesnym wspomnieniem, a czasem nawet wrogiem. Jak ma być wystarczająco silny, by stanąć przy niej, podczas gdy to nadchodzi?
- Mamoru? - Zdziwiony spojrzał w dół, na dwie pary kocich oczu, widział w ich, jakby ludzkich oczach, troskę.
- Artemisie, Luno, co wy tutaj robicie?
- Powinniśmy cię zapytać o to samo. Dlaczego nie jesteś z Usagi?
Szlachetny książę westchnął, rzucił okiem na swoje zaciśnięte dłonie. Blask świateł miasta był wystarczający, by scalić lśnienie ponad prostą barierką.
- Dlaczego z nią jestem, może to jest lepsze pytanie.
- Mamoru!
- Kocham ją, zawsze będę ją kochał i muszę próbować jak najlepiej ją chronić. Ale nie jestem wystarczająco silny, by być tam dla niej tak użytecznym jak inni. Jedyną rzeczą, w której jestem dobry, jest umieranie i to zrobiłem już dla niej w przeszłości nie raz. Będę to kontynuował, jeżeli będę musiał. Ja po prostu nie wiem. Nie wiem, czy jestem gotowy.
- Oh, Mamoru - westchnęła Luna i przeskoczyła ponad ogrodzeniem. Wyszła mu naprzeciw, delikatnie natarła swoim łebkiem na jego dłoń, ponownie dając mu ukojenie.
- Nigdy nie oczekiwano, że będziesz strażnikiem Usagi, by ją chronić przed złem napadającym na ten świat. Miałeś ją kochać, by uchronić jej serce przed samotnością i by dać jej słowa miłości i nadziei, kiedy każda siła staje się nieużyteczna. Ona cię potrzebuje, nawet bardziej, niż potrzebuje wojowniczek.
- Czy to wystarczy, by uchronić ją przed tym, co ma się wydarzyć?
- Zawsze wystarczało. Nie zauważyłeś tego?
Czy będę wszystkim, czym powinnam być?
Jestem Usagi Tsukino, mam 14 lat i i chodzę do ósmej klasy. Moje hobby to jedzenie, spanie i odpoczynek. Jestem zwykłą, słodką dziewczyną, która jest pewnego rodzaju beksą.
A może powinnam być. +
Nie mogła spać tej nocy. Jego utracony dotyk był tak bliski, kiedy się obudziła, puste łóżko i szepty lęków nie pozwoliły jej ponownie zasnąć. Nie winiła go za zniknięcie, mogła wyczuć to w powietrzu dookoła siebie, orzeźwiający, poranny wiatr przyniósł ze sobą wspomnienia i wizje. Mogła dobrze poczuć to od innych, jej świadomość i troska rozpościerała się daleko od niej. Tej nocy poczuła dotyk całego wszechświata, co powiódło ją na zewnątrz, na ich mały balkon.
Długo myślała. Wszystko, czego zawsze pragnęła, to być szczęśliwą, spokojną, normalną. Teraz ledwo pamiętała, co znaczy być normalną, nawet jeżeli jest to ekscytujące. Zaczynała przypominać sobie historię swojego życia, analizowała każdy cal, który mogła sobie przypomnieć. Wszystkie jej myśli, sprowadzały się jedynie do jednego pytania. Czy naprawdę została jej przeznaczona ta rola? Czy jakieś wielkie siły pomyliły się w wyborze? Była starożytną księżniczką, ale jak bardzo mogła sobie przypomnieć tamto życie? Jak coś, co było dawno temu, mogło mieć wpływ na to, co miało nadejść?
Nie pragnęła niczego więcej oprócz spokoju. Dla niej samej, dla świata, ale najbardziej dla nich. Jej walka nigdy nie przebiegała w samotności. Bez nich nigdy tak mocno by nie walczyła, nigdy nie znalazłaby w sobie tyle odwagi, by stawić czoło otaczającemu ją złu. Zasłużyli na spokój, jeszcze bardziej niż ona. Przeznaczenie odebrało im to dawno temu, ale teraz będzie walczyła po raz kolejny dla nich, dla niego.
Jej myśli znikały, gdy powolne światło rozlewało się na horyzoncie, a słońce wyłaniało się ze snu. Jej marzenia z przeszłości wyblakły jak noc i nowe światło przyniosło zmianę w jej błękitnych oczach. Przysunęła nogi do piersi, sama powstrzymując zbliżanie nowego dnia.
Dzisiaj jest dzień, w którym rozpocznie się ich przeznaczenie i powinna zrobić wszytko co w jej mocy, by chronić świat przed tym, o czym wiedziały, że ma się stać i przed tym, co niewidoczne.
- Wszystkiego najlepszego Usagi.
Jestem Usagi Chiba- Tsukino. Teraz mam 22 lata i poślubiłam mężczyznę moich marzeń. Moje hobby to jedzenie, spotkania z przyjaciółmi i walka w imię miłości i sprawiedliwości. Byłam zwykłą dziewczyną, która stała się wojowniczką i wkrótce będę królową.
Albo może, powinnam być.
Narodziny Serenity
"Dawno temu dokonałam wyboru, zatem poniosę konsekwencje."
To nasza ludzka natura, wyobrażać sobie przyszłość. By planować rzeczy, które można przewidzieć i martwić się o to, czego przewidzieć nie możemy. By zastanowić się, czy każda decyzja da nam szczęście i czy nasze nazwiska zawsze będą powtarzane, czy zbledną w kosmosie. Jakaś nadzieja, by stworzyć świat lepszym, jakaś jedyna nadzieja, by żyć w nim swobodnie. Przyszłość oznacza coś innego dla wszystkich, ale to zawsze będzie wspólny wątek. Przyszłość to nadzieja.
Oto moja wizja przyszłości.
W tej historii, będę zagłębiała się w świat Kryształowego Tokio i w kroki, które doprowadziły do jego stworzenia. Wiele wskazówek i faktów będzie nadto zaczerpniętych z mangi, tak wiele, iż moje poszukiwania zmusiły mnie do uzasadnienia. Tylko jedno wydarzenie z anime będzie zawarte w tej historii, które później będziecie mogli łatwo rozpoznać w tej opowieści. Mam wiele pytań dotyczących Kryształowego Tokio, tego jak zostało stworzone i dotyczących uczuć, które je otaczały.
Więc, czy wydarzenia z sektora Czarnego Księżyca, powrót w czasie Chibi- Usy, w jakiś sposób wpłynęły na przyszłość Kryształowego Tokio? Nikt nie może być pewien, że to wszystko zostało zaplanowane na początku czasu, to zrozumienie przeznaczenia i wiary, albo czy my po prostu stąd nie wypływamy, planując nasze przeznaczenie. Inny aspekt Kryształowego Tokio nad którym się zawsze zastanawiałam, to początek klanu Czarnego Księżyca i symbolu wyrytego w ich umysłach. To jest moje wyjaśnienie.
Niektórych faktów z mangi, które są ważne dla tej historii, możecie nie znać:
- Usagi stała się Neo-Quenn Serenity w wieku 22 lat.
- Kryzys Czarnego Księżyca miał miejsce w trzydziestym wieku Kryształowego Tokio, ale nikt nie wie, co miało miejsce między tymi wydarzeniami.
- Klan sióstr Czarnego Księżyca (siostry Ayakashi) nie został oczyszczony, siostry zostały zabite przez ich pełne szacunku wojowniczki.
W tym fan-ficku są także cytaty z tłumaczenia mangi Alexa Glovers'a, które zaznaczone zostały znaczkiem (+).
Mam nadzieję, że wszyscy będą się dobrze bawić podczas czytania tego fan ficka. To mój najbliższy kanonicznej historii, z tych,które napisałam, w każdym razie tak sądzę. Uważam, że trudno jest coś stworzyć, gdy są granice, podczas gdy możecie wszytkim władać w AU/AR fickach, ale ja jestem wreszcie gotowa, by wziąć się za coś takiego.
Miłej zabawy.
+ Pióro jest potężniejsze niż miecz +
Jessica Pendragon