Gods Series
Rozdział 1

- Usagi...? - zapytał nieśmiało Mamoru.
- Słucham... - odpowiedziała wtulona w Mamorka Usagi.
- Myślę, że powinniśmy się pobrać i to jak najszybciej.
- Naprawdę?! - spytała lekko zdziwiona Usagi.
- Tak... - Mamoru uśmiechnął się do Usagi, a ta odwzajemniła uśmiech.
Usagi rzuciła się na Mamoru.
Nareszcie moje marzenie się spełni, pomyślała Usagi.
Zaczęły się przygotowania do ślubu. Usagi kupowała suknię, Mamoru frak, dziewczęta suknie dla druhen, wszystko szło jak najlepiej. Z wyjątkiem jednej rzeczy...

Planeta Oliwek
- Seiya! - krzyknął Yaten.
- Co? - odpowiedział szorstko.
- Czemu nas ignorujesz?
- Seyia wiem, że myślisz o Ziemi - powiedziała księżniczka.
- Tak... - powiedział zmartwiony Seyia.
- Niestety na razie nie możemy ich odwiedzić. Musimy odbudować dawna potęgę naszego królestwa.
- Wiem... - powiedział Seyia.
Nagle obok nich pojawił się tajemniczy mężczyzna.
- Witajcie!
- Kim jesteś? - zapytał Yaten.
- Przyjacielem. Przybyłem was ostrzec i odkryć w was waszą pełną moc - powiedział nieznajomy. Starlights lekko się zdziwiły. Po co im nowa moc w czasach pokoju i czy mają uwierzyć komuś, kogo nie znają?
- Księżniczko mamy mu uwierzyć? - zapytała Fighter.
- Mam przeczucie, że tak. Obdarz ich nowa mocą, nieznajomy.
- Dobrze.
Wszystkie Gwiezdne Czarodziejki ogarnęło ciepło. Poczuły nowa moc - coś czego jeszcze nigdy nie czuły.
- Super Sailor StarLights Stage On!!!- Starlights były ubrane w nowe mundurki, które mieniły się różnokolorowym blaskiem.
- Oto wasza nowa moc, teraz jesteście Super Starlights! Wiedzcie, że nowa moc bardzo się wam przyda. Czeka was niebezpieczeństwo... - po tych słowach przybysz zniknął .
- Czekaj! Jakie niebezpieczeństwo? Przed czym miałeś nas ostrzec?! - krzyczała Sailor Super Star Fighter.

Kryształowe Tokio.
- Kocham cię - powiedziała szeptem Chibiusa.
- Ja ciebie też, moja księżniczko - ktoś odpowiedział czule i ciepło.
- Eh... Szkoda, że król nie chce żebyśmy byli razem. Stał się dość wybredny i wymagający - powiedział męski głos.
- No tak nagle stał się inny, taki nieswój. Mama też się martwi - powiedziała Chibiusa.
- Ja myślę, że on jest po prostu zazdrosny, że jego mała dziewczynka staje się kobietą i ma mężczyznę swojego życia.
Już miało dojść do pocałunku, gdy ktoś nagle przerwał tę romantyczną chwilę.
- Witajcie! Jestem tu, aby was ostrzec! - powiedział nieznajomy.
Chibiusa i chłopak patrzyli na przybysza z nieufnością.
- Przed czym!?- spytał chłopak, który okazał się być Eliosem.
- Przed ostateczną zagładą wszechświata!
- Dlaczego mamy ci ufać ? - zapytała Chibiusa.
- Wierzcie lub nie, ale jak nie będziesz istniała, to już nie moja wina - zaśmiał się szyderczo nie znajomy.
- Ale jesteś dowcipny! - powiedziała naburmuszona ChibiUsa.
- Mała damo musisz wrócić do przeszłości i pomóc w walce Sailor Senshi - powiedział przybysz.
- Dobrze zrobię to!- odpowiedziała pewna siebie księżniczka.
- Ale? - powiedział zmartwiony Elios.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. - Chibiusa uśmiechnęła się i pocałowała Eliosa w policzek.
- Dobrze, ale uważaj na siebie. Później dołączę do ciebie.
- Dobrze - odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego.
- Idź! Nie masz dużo czasu - powiedział przybysz.
- Tak jest - odpowiedziała Chibiusa.
- Przekaż Sailor Moon, że Starlights powrócą.
- Starlights? A kim oni są? - spytała Chibiusa, spoglądając na Eliosa.
- Nie wiem, ale sadzę, że królowa będzie wiedziała - odpowiedział Elios.
- Dobra! Pójdę do niej i zapytam się jej. - Po chwili zniknęła.
- Niestety, mój czas minął... Muszę odejść - odpowiedział przybysz i rozpłynął się w powietrzu. Za progiem stał król, podsłuchując wszystko. Po chwili jego oczy zaczęły lekko łzawić.
Prawdziwa Apokalipsa, niedługo nastąpi, pomyślał.
- Czas na mnie - powiedział Elios do samego siebie i zniknął za kolumną.

Tokyo w XX w.
Nadszedł ten upragniony dzień dla Usagi - jej ślub. Do kościoła weszła w pięknej, białej sukni, Mamoru ubrany był w frak. Ami, Rei, Makoto i Minako były druhnami, ubranymi w piękne suknie w kolorach swoich planet. Outer Senshi zajęły miejsca w ławce.
- Myślisz, że ja też znajdę sobie takiego chłopca jak Mamoru? - zapytała Hotaru Setsunę.
- Nalewno kochanie - Setsuna uśmiechnęła się do Hotaru.
Para podeszła do księdza.
- Jeżeli ktoś zna powód, żeby ta para nie zawarła związku, niech powie to teraz lub zamilknie na wieki - powiedział ksiądz.
Nagle drzwi kościoła otworzyły się z hukiem.
- Ja znam!- powiedziała postać. - On kocha mnie!
Goście skierowali wzrok na osobę, która to powiedziała, a była to Królowa Beryl. Wszyscy byli w zbyt dużym szoku, aby się odezwać, jedynie Usagi wykrztusiła:
- Ale przecież ty umarłaś!
- Ale się odrodziłam! Teraz zginiecie!
Nagle rozbrzmiał głos:
- Star Sensitive Inferno!!- to był głos Yatena.
Atak trafił Beryl.
- Przybyliśmy tutaj, ponieważ ktoś miał zaatakować Ziemię. Nie wiedzieliśmy, że to miałaś być ty! Zginiesz za to! Ponieważ Starlights wkroczyły!
- Super Star Laser!! - krzyknął Seyia.
- Usagi, zamieniamy się?! - zapytała Ami.
- Tak!
Wszystkie zmieniły się w Senshi.
- Mars Flame Sniper! - krzyknęła Mars.
- Mercury Aqua Rapsody! - powiedziała Merkury.
Ataki trafiły Beryl. Niestety nie osłabiły one jej do końca.
- Jeszcze tu wrócę, a wtedy się policzymy! - zniknęła tak nagle, jak się pojawiła.
Po zniknięciu Beryl wszystkie Senshi powróciły do normalnych postaci, a na środku kościoła pojawiła się Super Mała Czarodziejka.
- Chibiusa!!! - krzyknęły dziewczyny. Na twarzach Strlights ukazało się zdziwienie.
- Przybyłam, aby was ostrzec przed ostateczną zagładą! - powiedziała Super Mała Czarodziejka.
- Czy możemy wszystko sobie wyjaśnić na spokojnie? - zapytał Seyia.
Po nieudanej ceremonii, wszyscy udali się do domu Usagi. Starlights dowiedzieli się całej historii o Beryl i Małej Damie.
- Mała Damo, jak ty wyrosłaś - powiedziała Setsuna.
- Eee tak... - Chibiusa zaczerwieniła się.
- Co się stało? - spytała Usagi, która wciąż wściekała się na Beryl, że przerwała jej ślub.
- Mamo... - powiedziała cichutko Chibiusa .
- Co chcesz? Zawsze, jak mówisz do mnie mamo, to czegoś chcesz - powiedziała Usagi.
- Chyba się nie obrazisz , jak za niedługo zostaniesz babcią - powiedziała Chibiusa.Wszyscy dziwnie patrzyli na Chibiusę.
- A mogę wiedzieć, kto jest ojcem tego dziecka? - spytał Mamoru.
- Elios - powiedziała cichutko. Dziewczyny padły na ziemię, Usagi zemdlała, a Starlights przyglądali się temu zdarzeniu w dużym szoku. Po uspokojeniu atmosfery przez Mamoru i otrząśnięciu się wszystkich, wreszcie Seiya przemówił.
- A właśnie, wspomniałaś wcześniej o jakimś przybyszu - powiedział.
- Nas też ktoś odwiedził i zaczął ostrzegać - dodał Yaten.
- Może to jedna i ta sama osoba - powiedziała Hotaru.
- Możliwe - powiedziała Haruka, która siedziała jak najdalej od Seiyi. Nagle wszystkie światła pogasły, a w środku pokoju pojawił się ów tajemniczy przybysz.
- Witajcie. Przybyłem was ostrzec przed niebezpieczeństwem.
- Ale jakim? -spytała Usagi.
- Któraś z was, Sailor Senshi, jest zdrajcą . Tak, wojowniczka, będąca wśród was, jest zdrajcą -powiedział przybysz. Dziewczyny zaniemówiły.
- Ale jak to jest możliwe? - zapytała Michiru.
- Jedna z was opętają ciemne moce! Te same ciemne moce, które uwolniły Beryl z piekieł.
- Ale kto to jest?- zapytała Ami.
- Pragnę was ostrzec, pamiętajcie, że to któraś z was... Nie możecie już ufać sobie nawzajem - wypowiedziawszy te słowa, zniknął. Dziewczyny patrzyły po sobie, nie mogły w to uwierzyć. Któraś z nich jest zdrajcą! Przecież od zawsze tak sobie ufały...
- Wiecie co, może pójdźmy do domów i przemyślmy to? - zapytała Makoto.
- Też tak myślę, do widzenia Usagi - powiedziała Setsuna.
- Taa... - powiedziała zamyślona Usagi i pewnie nawet nie zauważyła, jak wszyscy opuścili jej pokój.
-------------------------------------
Była już noc, Usagi poszła spać. Koło niej leżała Chibiusa.
"Ciekawe, kto jest tym zdrajcą?! Nie mogę sobie tego wyobrazić, żeby ktoś nas zdradził". Wciąż o tym myśląc, zasnęła.
------------------------------
- Powiedziałeś im, kto jest zdrajczynią? - zapytał kobiecy głos.
- Jeszcze nie.
- Dlaczego?
- Sam nie wiem, może dlatego, że musza też zrobić coś same. A nie tylko z naszą pomocą.
- No tak, ale kto by się spodziewał, że to ona...
- Tak, ale to coś przybywa ze Słońca i atakuje najbliższe planety.
- Tak... Niestety...
- Jeszcze nie wie, że jest w niej tyle złej mocy.
- Niestety Merkury niedługo polegnie!
- Później Wenus, Mars, Jowisz, Saturn...
- Na szczęście Mała Dama oraz Strlights mają wystarczającą moc!
- Tak! Tylko czy wiedzą, jak jej użyć.
- Miejmy nadzieje, że im się powiedzie. W nich cała nadzieja.
- Tak, może jeszcze ocalimy nasz świat.
- Może - powiedziała kobieta.
------------------------------------------
Usagi przechadzała się po parku sama. Od wiadomości na temat zdrady minął już tydzień. Od tamtej pory nie widziała się z dziewczynami.
- AAAAAAAA - usłyszała krzyk.
"Czas się zmienić"- pomyślała.
- Moon Eternal, Make Up!
Zamieniła się w Sailor Moon.
- To ja Sailor Moon! Ładnie to tak atakować ludzi w parku? Ukażę cię w imieniu Księżyca!
Spojrzała na wroga, wyglądał jak zmutowany monitor od komputera, obok niego leżała kobieta, a nad nią unosiło się gwiezdne ziarno.
"Czyżby Galaxia zaatakowała?"- pomyślała Usagi.
Wróg zaatakował ją, lecz ona odparła atak. Nagle jej moc zniknęła - znowu stała się Usagi. Demon zniknął tak szybko, jak się pojawił . Gwiezdne ziarno wróciło do zaatakowanej osoby.
--------------------------------
Usagi wróciła do domu. Przy drzwiach czekała na nią Luna.
- Luna, nie wiem, co się stało! - Usa zaczęła płakać.
- O co chodzi?- zapytała Luna.
- Straciłam swoją moc tak nagle podczas walki z nowym wrogiem. Czyżbym już się nie nadawała na Sailor Moon?
- Nadajesz się, nadajesz - pocieszała ją Luna.
------------------------------------------------
Wszystkie dziewczyny spotkały się w świątyni Rei, aby przedyskutować brak mocy Usagi.
- Ale jak to możliwe, przecież do tej pory nigdy nic takiego się nie wydarzyło - powiedziała Ami.
- Nie wiem, co się stało, ale wiem, że na obrończynię tej planety już się nie nadaję - powiedziała ze łzami w oczach Usagi. Nikt jej nie odpowiedział, wszyscy siedzieli w milczeniu przez dobre 10 minut. Aż tę grobowa ciszę przerwał znajomy głos:
- To czas, kiedy Książę stanie się królem, a księżniczka królową. - Wszyscy spojrzeli w stronę, skąd wydobywał się głos. Zobaczyli cztery znajome sylwetki.
- Hotaru, Setsuna, Michiru, Haruka... - Usagi od razu zerwała się na nogi i podbiegła do nich.
- Czy to może dlatego Usagi straciła moc, że niedługo zostanie królową?- zapytała Rei.
- Takie są nasze przypuszczenia - powiedziała Setsuna.
- Ale przecież Usagi miała zostać królowa w wieku 22 lat, a ma dopiero 18 - krzyknęła Ami.
- Proces ten jest bardzo długi, ciało Usagi musi się przystosować do wiecznego życia, więc to może być ten powód - powiedziała ze spokojem Michiru.
- W takim razie, nie chcę być żadną królową! Słyszycie? Skoro mam utracić moc tylko po to, żeby zostać królową, to nie chcę nią być! - powiedziała ze łzami w oczach Usagi.
- Jak możesz tak mówić, to twoje przeznaczenie... - oburzyła się Haruka.
- Co to za przeznaczenie, skoro nie będę mogła bronić najbliższych?! - powiedziawszy te słowa, wybiegła ze świątyni. Rei chciała pobiec za nią, ale Haruka ją powstrzymała.
- Niech pobędzie sama...
Usagi biegła przed siebie, nie wiedząc, kiedy dotarła do parku, w którym straciła moc.
- Czemu ja tutaj przybiegłam? - usiadła na ławce. - Niedługo ślub, a ja jestem jeszcze dzieckiem. Naprawdę chcę odzyskać moc...
--------------------------------------------------------
Usagi siedziała w parku do późnej nocy.
- Może spróbuję jeszcze raz zamienić się w Sailor Moon. Moon Etarnal, Make Up!!!
Przemiana powiodła się...
- Tak moja moc nie odeszła!
Lecz jej szczęście nie trwało zbyt długo, ponieważ po paru minutach znów stała się zwykłą Usagi.
- Nie, tak nie może być!
Usagi rzuciła swoją broszkę w krzaki i pobiegła z płaczem do domu.
----------------------------------------------------------
- Usagi! Usagi! Wstawaj Usagi - budziła ją Chibiusa.
- Co się stało?
- Coś się stało w parku! Nagle zamienił się w taki park, jaki był w Kryształowym Tokyo!
- Ale jak to możliwe?
- Nie wiem, ale dzieje się coś dziwnego.
Usagi i Chibiusa starały dostać się dostać do parku najszybciej, jak mogły.
- Ehhh... Tyle ludzi... Jest też policja, jak mamy tak wejść?- powiedziała Usagi.
- No tak ehhh...- westchnęła Chibiusa.
- Może ja pomogę - powiedział nagle Elios. Chibiusa z płaczem rzuciła się na niego.
- Nie płacz mała białogłowo - powiedział z uśmiechem.
- No proszę, co za scenki - powiedziały z przekąsem dziewczyny.
- A co wy tu robicie?- spytała Usa.
- Jak to co?! Przecież we wszystkich wiadomościach o tym mówią - powiedziała Rei.
- Tylko bez kłótni - ostrzegła Ami.
- Jak to się mogło stać, nie rozumiem... - powiedziała Usagi. Nagle przypomniała sobie scenę z broszką.
- Co się stało? - zapytał Elios.
- Chyba wiem, co się stało - powiedziała zawstydzona Usagi.
- Co? - zapytały niecierpliwie dziewczyny.
- Wczoraj wyrzuciłam swoją broszkę w krzaki...
- Jak to? Dlaczego? -spytała Chibiusa
- Powiem wam później, teraz trzeba zobaczyć, czy moje przypuszczenia są słuszne.
Usagi pobiegła tam, gdzie wyrzuciła broszkę, lecz niestety broszkę otoczyły kryształy.
- Wiedziałam! - Usa zaczęła płakać. - To moja wina, zawsze moja wina!
- Nie myśl tak Usagi! Pomożemy ci i wszystko będzie w porządku! - powiedziała Ami.
- Spróbujemy zniszczyć te kryształy!
Sailorki zaczęły atakować, lecz to nie pomogło.
-Wracam do domu - powiedziała Usagi przez łzy i pobiegła w stronę domu.
Kiedy dotarła, rzuciła się na łóżko, a po chwili zasnęła.