Gods Series
Rozdział 3
- Spadam w dół coraz bardziej...- powiedziała Ami.
- Zanurzam się w cieple...- rzekła Rei.
- Biegnę w stronę światła...- dodała Makoto.
- Jestem taka rozluźniona...- powiedziała Minako.
Nagle Ami, Rei, Mako i Mina pojawiły się w miejscu, gdzie były piękne lasy, łąki.
- Czy to niebo?
- Pewnie tak...
Nagle wyłoniła się tajemnicza postać.
- Witam w niebie dziewczyny.
- Jak masz na imię?
- Jestem Centrinizm, opiekun zaświatów.
Chwilę później pojawiły się koło niegodnie postaci. Kobieta i mężczyzna.
- Ja jestem Juziji, lewa ręka Centrinizma - powiedziała kobieta ubrana w długi zamszowy płaszcz, który przy pasie zaczynał się rozszerzać. Pod tym miała niebieską koszulkę i lekko zlewające się z nią spodnie. Miała krótkie brązowe włosy oraz głębokie, pełne wiedzy brązowe oczy.
- A ja jestem Kotelet, jego prawa ręka - powiedział mężczyzna ubrany w długi płaszcz. Jego wzrok był bardzo przenikliwy, na jego głowie znajdowała się burza czarnych włosów.
- Jak? Kotlet?- Miny jak zwykle trzymały się niewybredne żarty.
Dziewczyny były zawstydzone jej zachowaniem.
- Jak chcecie, mówcie Koti!
- Nie wiesz, czemu Usagi nas zaatakowała?
- Jest opętana przez ciemne moce...
- Ale czemu to robi!
- Bo jest Mesjaszem zagłady. Hotaru nigdy nim nie była. Tak naprawdę to Księżniczka Serenity, to ona, kiedy Endymion zginął, zniszczyła całe Księżycowe Królestwo.
- Ale przecież, jak to...
- Tak już jest, musicie ją powstrzymać! Niestety nie macie wystarczającej mocy. Musicie znaleźć legendarne kryształy! Kryształ Wody, Ognia, Gromu i Miłości. Dzięki temu dostaniecie nową moc! Pradawną moc, która nigdy jeszcze nie została ujawniona.
- Gdzie znajdziemy te kryształy?
- W podziemiach, wy to nazywacie piekłem. Kotelet i Juziji wyrusza z wami. Idźcie już!
Dziewczyny z Kotim i Juziji wyruszyły do piekła.
- Kotleciku, może ty wiesz, czemu Usa stała sie zła?- Mina jak zwykle robiła słodkie minki.
- Nie kotlecie tylko Kotelecie!
- No dobra! ale wiesz czemu ona jest zła?
- Wiem... Ale nie wiem, czy mogę wam powiedzieć.
- Proszę.
- No dobrze... Jak wiecie Sailor Moon straciła moc i chciała ją bardzo odzyskać. Wróg jej przesłał telepatycznie wiadomość, żeby użyła swojej ciemnej mocy. Każda z Senshi ma taką moc, lecz Moon ją uwolniła, taki był zamiar wroga.
- Można ją jakoś uratować?- zapytała Ami.
- Nie wiem, chyba jedynym wyjściem jest jej zabicie. Z nową mocą nie powinno wam to sprawić trudności.
- Ale my jej nie chcemy zabijać!!!- Rei zaczęła krzyczeć.
- Nie możecie pozwolić, żeby powtórzyła się sytuacja jak z Sailor Satarn! Ona nie miała się przebudzić, a przez waszą głupotę prawie zniszczyła świat!- wtrąciła się Juziji.
- Ale my ja kochamy...- zapłakała Mako.
- Nie wiem, może znajdziecie jakiś sposób, lecz na razie jedynym wyjściem jest śmierć...
Przez resztę drogi nikt się nie odzywał, kiedy doszli do podziemnego świata, zobaczyli strażnika. Miał szramę na twarzy, był ubrany w ciemne skórzane spodnie i taka sama bluzkę. Jego włosy, które były ciemne i długie, lśniły w blasku piekielnego ognia.
- Nie przejdziecie, póki ja tu jestem, szykujcie się na śmierć!- wróg rzucił się na Senshi.
- Idźcie, ja się nim zajmę, jak go pokonam, dołączę do was- powiedział Kotlet, wyciągając dwa ostrza.
Kotelet rzucił się na wroga, wykonując zgrabne akrobacje ciałem, a dziewczyny pobiegły dalej.
- Nic mu się nie stanie?- zapytała Ami.
- Nie takich pokonywał - zaśmiała się szyderczo Juziji.
Koti walczył w pocie czoła z wrogiem, wbijając swoje dwa ostrza prosto w jego brzuch. Krew ściekała bo ostrzach, a strażnik leżał w kałuży krwi.
Kotelet dołączył szybko do dziewczyn.
- Senshi pamiętajcie, tutaj nie ma miejsca na sentymenty. Trzeba zabijać, inaczej ty zginiesz.
Po dłuższej chwili marszu wszyscy byli zmęczeni podróżą. Przysiedli na dużej skale i zaczęli rozmawiać.
- Eee, wiecie, jak my znajdziemy te kryształy?
- One nas same znajdą, a nie my je.
- To znaczy mamy się tułać po piekle, dopóki coś nie pojawi?
- Można tak powiedzieć...
- Ja chce jak najszybciej powrócić na Ziemię.
- Wrócisz, zobaczysz...
Wszyscy byli tak zmęczeni, że zasnęli. Rano pierwsza obudziła się Ami. Chciała się umyć, wiec sama poszła szukać jakiejś wody.
- Ech nie wiem, co o tym myśleć... Jesteśmy tutaj, tak naprawdę nie wiadomo po co - Ami mówiła sam do siebie.
Nagle poczuła dziwny chłód, spojrzała się za siebie i zobaczyła wielkiego rycerza w lodowej zbroi i z dużym mieczem.
- Kim jesteś? Czego chcesz?
- Jestem opiekunem tych terenów! Za to, że tu jesteś, zginiesz!
- Nie jestem tego taka pewna! Aqua Mirage!
Wojownik zrobił unik.
- Lodowy podmuch miecza!
Cios trafił wprost w Ami, która poległa na ziemię..
*Nie mogę tak zginąć, muszę zwyciężyć, muszę uratować Ziemię, muszę uratować Usagi!!!*
- Moc planety Merkury! Ultradźwiękowe fale harfy planety Merkury!
Atak Merkurego pokonał bez problemu rycerza lodu.
- Nigdy tak się nie czułam, jak teraz, mam tyle energii!
Nagle Ami poczuła, że ma coś w swojej dłoni. Okazało się, że jest to święcący bardzo jasnym niebieskim światłem kryształ. Ami pobiegła szybko do wszystkich, żeby opowiedzieć im, o tym co jej się zdarzyło.
- To jest na pewno kryształ wody - odparła Juziji.
- Ech, może masz racje, ale czemu on pojawił się od tak?
- Bo tak, najważniejsze, że się pojawił. Teraz reszta sama musi znaleźć swoje kryształy.
Senshi razem z opiekunami wyruszyli w dalszą podroż.
-Wiecie co, czuję się jak w jakimś marnej grze RPG! Normalnie smoki i lochy!- Mina jak zwykle żartowała.
- Nie ma się z czego śmiać, wszyscy sądzą, że piekło to ogień i popiół, ale tak nie jest. Piekło to dalekie krainy, które nie są jeszcze do końca odkryte - opowiadała Juziji.
- Jednak mnie jeszcze coś zaskakuje - powiedziała podniecona Ami.
Wszyscy rozmawiali ochoczo i szli, szukając kolejnego kryształu. Kiedy nastał wieczór postanowili odpocząć, więc położyli się spać.
- Jak myślisz, Minako, uratujemy Usagi?- powiedziała cichutko Rei.
- Nie martw się, na pewno wszystko będzie dobrze - Mina uśmiechnęła się do Rei.
- Mogę się do ciebie przytulić?
- Ja... dobrze choć tu bliżej.
Dziewczyny przytuliły się do siebie i zasnęły szybko.
- Gińcie Sailor Senshi! Gińcie za to, że zniszczyłyście moją rodzimą planetę!
Nagle ziemia zaczęła znikać, rozpadła się.
- Ha ha, jestem jedyna i nikt mnie nie pokona!
Nagle Rei obudziła się z przerażenia.
- To był tylko sen, tylko sen... Chociaż może być też to prorocza wizja, do której nie dopuszczę!
Nagle poczuła w swoim sercu ogień i żar który ją palił.
- Nie pozwolę na zagładę!
Rei zaczęły lecieć łzy z oczu. Nagle przed swoimi oczami zobaczyła blask.
- Co tak świeci!- blask obudził Mako.
- Nie wiem, nagle się pojawił!
- Ależ wy głupie! Przecież logiczne, że to jest kryształ ognia. Pojawił się, bo tego chciałaś, Rei.
- Ja nic nie chciałam!
- Podświadomie chciałaś, teraz ten kryształ jest twój. Idźcie spać, jutro będziemy ruszać dalej.
Wszyscy poszli spać, lecz Rei myślała całą noc o tym, co jej się śniło.
- Nie dopuszczę do tego, nie dopuszczę - mówiła cichutko do siebie.
Kiedy nastał ranek, wszyscy wyruszyli dalej.
- A po co my tak chodzimy, skoro wiadomo, że same przywołujemy te kryształy?- zapytała Ami.
- Chodzimy dlatego, żebyście mogły je właśnie przywołać - wytłumaczyła Juziji.
- Skomplikowane to trochę - uśmiechnęła się powabnie Mina.
Wszyscy szli, rozmawiając praktycznie o niczym, nagle doszli do rozwidlenia dróg w trzy strony.
- To co rozdzielamy się?- zapytała się Juziji.
- Dobrze, ja pójdę z Minako, ty z Mako a Rei i Ami pójdą razem.
- Jak się spotkamy?- chciała się dowiedzieć Mako.
- Te drogi w pewnym momencie się łączą, więc może pozostałe wojowniczki dostaną nową moc tutaj - Juziji tłumaczyła dziewczynom.
- Wiecie, że tak się zaczynają najgłupsze horrory? Zawsze w nich ginie najładniejsza dziewczyna! Ja nie chce zginąć!- Minako jak zwykle bredziła.
- Ale ty już nie żyjesz Minako, nie pamiętasz?- zapytała głupio Juziji.
- Zapomniałam.
- Koniec gadania, idziemy.
Drużyna się rozdzieliła i każda grupka wyruszyła w inna stronę.
- Ty go kochasz prawda?- zapytała niedyskretnie Mako.
- Nie... Chociaż sama nie wiem, co do niego czuję...- opowiedziała nieśmiało Juziji.
- A on coś do ciebie czuje?
- Sama nie wiem, jesteśmy partnerami... Na pewno mnie lubi, lecz ja nie chcę mu pokazać uczuć - żaliła się Juziji.
- Pamiętaj, pokaż mu, że ci na nim zależy, na pewno to zauważy.
- Masz rację, jak stąd wyjedziemy, to mu powiem, co czuje naprawdę.
- Zuch dziewczyna!
Mako i Juziji przez resztę drogi szły i rozmawiały o swoich uczuciach. Tymczasem Rei i Ami rozmawiały o przyszłości.
- Myślisz, że uda nam się pokonać wroga?- spytała Ami.
- Wiesz, wczoraj jak się pojawił kryształ, miałam proroczy sen. Nie uda nam się...
- O czym ty mówisz?
- Zginiemy, będzie koniec świata...
Dziewczyny przez resztę swojej wędrówki nie odezwały się do siebie. Kotelet i Mina jak zwykle gadali o głupotach, lecz nagle nie wiadomo skąd pojawił się potwór.
- Co ty tu robicie?- Był to golem, jego ciało składało się tylko ze skał, jego oczy takie zimne i bez wyrazu patrzyły na dwójkę wojowników.
- Pozwól nam przejść skalny żołnierzu - powiedział Kotlet.
- Nie pozwolę, musicie mnie pokonać, to będziecie mogli sobie pójść - Golem odpowiedział szyderczo.
- Czas na walkę, odsuń się Minako. - Kotelet wyciągnął swoje dwa ostrza.
Koti rzucił się na golema, chciał wbić miecz w ciało wroga, lecz było za twarde.
- Kotelet może ci pomogę!- zapytała Mina.
- Nie! Stój tam, gdzie trzeba i się zamknij!
Golem spojrzał groźnym wzrokiem na Minako i rzucił w nią skały. Mina wbiła się w drzewo, które się połamało pod wpływem siły, z jaką skała została wysłana na Sailor Venus. Mina leżała nieprzytomna.
- Minako, nie! Nie pozwolę, żebyś ją ranił! Boskie ostrza, pełna moc!- nagle dwa ostrza zaczęły święcić niebiańskim blaskiem.
- Zamknij mordę i tak mnie nie pokonasz!
Nagle golem szybkim ruchem złapał Koteleta za szyję. Kotelet wypuścił swoje dwa miecze, próbując się uwolnić, wiedział, że zaraz potwór go udusi. Minako była pół przytomna, ale zobaczyła szarpiącego się Kotleta.
- Kotelet, ja nie pozwolę, nie pozwolę... Miłosne łańcuchy Wenus!- powiedziała ostatkiem sił Minako.
Łańcuch uczepił się rąk golema, który od razu wypuścił Kotiego. Wyciągnął sztylet i rzucił się z nim na Minę. Kotelet podniósł z wielkim trudem swoje ostrze i cisnął je w głowę skalnego rycerza, który już zamachnął się, żeby wbić sztylet w serce Minako. Golem odwrócił się i spojrzał na Kotiego.
- Widocznie ty chcesz zginąć pierwszy, mi to obojętne, kogo zabiję najpierw.
- Nie proszę, nie zabijaj go, ja cię o to błagam!
- Zamknij się s***!
Golem wbił sztylet prosto w serce Koteleta, który jęknął z bólu.
- Żegnaj Minako...- powiedział cichutko.
- Kotelet...
Nagle ciało Sailor Venus zaczęło mienić się złocistym blaskiem. Mina podniosła się.
- Nie pozwolę, żebyś krzywdził bliskie mi osoby, nie pozwolę!
Minako odkryła swą prawdziwą moc, dzięki której pojawił się kryształ miłości.
- Śmiertelny uścisk miłosnych łańcuchów Wenus!
Łańcuchy oplotły mocno szyję wroga, który powoli zaczął się dusić.
- Przegrałem...- Były to ostatnie słowa golema, który padł na ziemię uduszony przez łańcuchy Minako.
Wenus szybko podeszła do Koteleta.
- Kotelet, ty zaraz umrzesz przeze mnie...- Mina zaszlochała.
- Tutaj nie ma miejsca na sentymenty, pamiętaj...
- Kotelet, ja nie chcę, żebyś odszedł...
- Ja nigdzie nie odejdę, tylko wyruszę na wieczne wygnanie... Minako weź moje dwa ostrza, na pewno ci się przydadzą, dzięki nim moja moc będzie z tobą. Czuję, że odchodzę... Żegnaj na zawsze Sailor Wenus.
- Nie, nie to nie może się tak skończyć!- Minako była cala zalana łzami.
Mina była bardzo zmęczona, więc po chwili płaczu padła nieprzytomna na ziemię obok zakrwawionego ciała Koteleta.
Juziji, Ami, Rei i Mako po podroży przez inne drogi wreszcie się spotkały.
- Ciekawe, co tak długo idzie Minako i Koti - zamartwiała się Juziji.
- Poczekajmy chwile, nie zamartwiajmy się - uśmiechnęła się Mako do Juziji.
- Może wyjdziemy im naprzeciw i pójdziemy ich ścieżką?- zaproponowała Ami.
- Dobry pomysł, mi już nie chce się na nich czekać - parsknęła Rei.
Dziewczyny szły przez drogę, myśląc, że zaraz spotkają zaginioną dwójkę. Nagle po drodze zobaczyły zakrwawione ciała Minako i Koteleta.
- Oni chyba nie żyją!- wykrzyknęła Mako.
Dziewczyny szybko podbiegły do ciał.
- Poczekajcie, ja sprawdzę, czy mają puls, może jeszcze żyją - rzekła Ami.
Ami sprawdza puls Miny i Kotiego.
- Mam jedną dobra i jedną złą wiadomość... Minako żyje, ale jest wycieńczona, lecz Kotelet odszedł z tego świata...
- Co?! Tylko nie to...- Juziji zalała się w jednej sekundzie łzami.
- Wiem, co czujesz Juziji...- powiedziała Mako.
- Ty nie wiesz, co ja czuję, nie wiesz!- zaczęła krzyczeć.
- Wiem, straciłam rodziców, których kochałam...
Nagle Mina otworzyła oczy.
- Co się stało?- zapytała prędko Juziji.
- Zaatakował nas Golem... Kotelet próbował mnie ochronić, lecz sam zginął
Minako z wielkim bólem podniosła się i usiadła na skale.
- To wszystko moja wina, wybacz mi, Kotelet...- Mina cichutko zaszlochała.
Juziji podeszła do martwego ciała Koteleta, jej łzy spływały wprost na twarz martwego wojownika.
- Wybacz, że wcześniej nie mogłam ci tego powiedzieć. Ja cię kocham... Pewnie i tak tego nie słyszysz. Wybacz, że nie mogłam ci powiedzieć tego wcześniej, teraz jest już za późno...
Juziji zbliżyła się do twarzy Kotiego i pocałowała go myśląc, że jej pocałunek go ożywi. Lecz nic takiego się nie stało. Mina podeszła do Juziji i szeptała jej tylko jedno słowo przepraszam. Potem podeszła do ostrzy Koteleta i wzięła je do rąk. Były one splamione krwią śmierci, lecz ona chciała je zachować, bo on sam tego chciał.
- Ja mam już swój kryształ...- powiedziała smętnie Mina.
- To dobrze, tylko Mako musi jeszcze znaleźć swój kryształ i już będziecie mogły wrócić do swojego świata. Ruszajmy!- powiedziała stanowczo Juziji.
- A ciało Koteleta?- spytała Mako.
- Nie przejmujcie się nim, po prostu ruszajmy.
Nikt nic nie mówił, wszyscy byli poruszeni śmiercią Koteleta. Mina przeżyła tę śmierć najbardziej, obwiniała siebie. Nagle dziewczyny poczuły wielką moc, nie wiedziały, kto może posiadać tak niesamowite siły. Nagle zobaczyły sześć tajemniczych postaci.
- Nie spodziewałam się, że spotkam tutaj Senshi, które nas zniszczyły!- powiedziała postać.
- No wiesz, nie dziwię się, że trafiły do piekła.
- Macie rację, ja myślę, że pora się zemścić.
- Jakaś ty okropna!
- Nie gadajcie, tylko atakujcie!
Nagle sześć postaci wyłoniło się z cienia, były to wiedźmy: Yujiaru, Mimetto, Teruru, Biriyui, Shipurien oraz Puchikoru. Wiedźmy rzuciły się na każdą z wojowniczek.
- Dziewczyny, wezwijcie moc swoich kryształów! Czas na walkę!
- Moc kryształu wody!
- Moc kryształu ognia!
- Moc kryształu miłości!
Dziewczyny ogarnęła wielka moc. Juziji też przygotowała się do walki, założyła na swoje dłonie szpony, które były bardzo ostre i długie.
- Gińcie Senshi! Kwiecisty błysk!- krzyknęła Teruru.
Nagle wokoło Mako pojawiła się chmara kwiatów, która odebrała Sailor Jupiter energię.
- Mako!- krzyknęła Ami.
Mako leżała wyczerpana na ziemi.
- Na pewno żyje! Musimy je pokonać, atakujcie!- krzyknęła Juziji.
Juziji rzuciła się na Mimetto, wbijając jej szpony w serce. Mimetto padła martwa na ziemię. Dziewczyny zaatakowały inne wiedzmy.
- Ognista strzała śmierci!- krzykneła Rei.
Ognista strzała wbiła się w serce Yujiaru, która zaraz potem zaczęła się palić i spłonęła.
- Ja jestem jak piąte koło u wozu... Nic nie pomagam, jestem niepotrzebna... Potrzebna jest mi nowa moc, ja muszę ją mieć - mówiła do siebie Mako.
Nagle piorun trafił Jupitera, który wstał. Jego ciało wprost iskrzyło.
- Ja jestem taka silna jak wy! Piorun zagłady!- powiedziała ostrym głosem Mako.
Nagle z nieba spadł ogromny piorun ciśnięty na pozostałe przy życiu wiedźmy, które nagle padły.
- Widzę, Mako, że już masz nową moc- uśmiechnęła się Juziji.
- Tak
- Możemy wracać do Centrinizma, zaraz wrócicie do swojego świata - powiedziała Juziji.
Dziewczyny były bardzo radosne dzięki tej wiadomości. Szybko wróciły do Centrinizma.
- Centrinizmie, dziewczyny znalazły kryształy - powiedziała Juziji.
- Dobrze... A gdzie jest Kotelet?- zapytał.
- No właśnie... On zginął...- Juziji zaczęła szlochać.
- Nie martw się... Nic się nie stało, on już nie powróci, nie płacz moje dziecko.
- Wiem, przepraszam.
- Teraz wy, Senshi, ruszajcie na bitwę, idźcie pokonać zło i mam nadzieje, że tu nie wrócicie!
- Żegnajcie...
Dziewczyny znikły, odrodziły się ponownie na Ziemi z nowa mocą.
- Myślisz, że sobie poradzą?- zapytała Juziji.
- Nie... Przegrają, wiem o tym. Nowa moc im nie pomoże...