Gods Series
Rozdział 5
*Czas mija tak szybko. Nagle czuje się dziwnie, widzę wszystko, co się zdarzyło.*
-Widzę że podróż w czasie udała się, muszę nie dopuścić do wydarzeń z przyszłości - powiedziała do siebie cicho Setsuna.
- Hej Setsuno!- usłyszała wołanie.
Setsuna odwróciła się, zobaczyła Harukę, która do niej biegła.
- Czemu ni jesteś z Hotaru? Mówiłaś, że o 16 idziecie do kina!- zdziwiła się Setsuna.
- Eeee... No wiesz.... Hotaru poszła do kina z Chibusą!- odpowiedziała po namyśle.
- Ale przecież Chibusa jest w XXX wieku! Źle się czujesz?
- No właśnie, źle się czuje! Musze iść do apteki! Papa! Spotkamy się w domu.
- Na razie, jak możesz, kup mi coś na gardło, dobrze?
- Tak, tak, papa.
Setsuna jak najszybciej oddaliła się od Haruki.
*Zapomniałam że w tym czasie są dwie ja, będę musiała uważać, żeby nie spotkać siebie.*
Setsuna chodziła po mieście, czekając aż nadejdzie pora ślubu Usy i Mamoru. Obok niej przechodziły dwie osoby. Nagle poczuła od nich wielką moc. Gdy się odwróciła, tych dwóch postaci już nie było.
*Kto to był? Na pewno nie była to żadna z Gods, one miały inna moc...*- pomyślała Setsuna.
- Myślisz o tym samym co ja?- powiedziała cichutko kobieta.
- Tak, myślę o tym, kim była ta osoba...- rzekł męski głos.
- Ona miała za dużą moc, ona jest za silna!
- Myślę, że powinniśmy ją śledzić.
Dzwony kościelne zaczęły bić.
*Ślub się zaraz zacznie! Muszę się przemienić szybko!*- pomyślała.
Schowała się w zaułku, myśląc że nikt jej nie widzi, lecz się myliła.
- Moc Plutona! Działaj!
Setsuna szybko pobiegła do kościoła.
- Ona na pewno jest obrończynią tego świata.
- Nie wiem, idźmy za nią.
Sailor Pluto weszła tylnym wejściem, żeby nikt jej nie widział. Schowała się za kolumną, czekając, aż pojawi się Beryl.
- Jeżeli ktoś zna powód, żeby ta para nie zawarła związku, niech powie to teraz lub zamilknie na wieki - Setsuna usłyszała jak ksiądz wymawiał te słowa.
*Zaraz pojawi się Beryl, muszę być przygotowana.*
I tak też się stało, w drzwiach kościoła pojawiła się Beryl.
- Ja znam! On kocha mnie!- powiedziała Beryl tak samo jak wtedy.
- Krzyk zagłady!- powiedziała cicho Pluto.
Jej atak zniszczył całkowicie Beryl, został po niej tylko proch.
- Co to było?- krzyknęła Usagi.
Nagle pojawiły się Starlights i Mała Czarodziejka z księżyca.
- To wy ją pokonałyście?- zapytała Ami.
- Nie, my nic nie zrobiliśmy - odpowiedział Yaten.
- Ani ja, dopiero przybyłam!- powiedziała Chibusa.
- W takim razie kto to zrobił?
*Udało się, zmieniłam bieg czasu, zostanę jeszcze w tym czasie, żeby na pewno przyszłość była inna*- ucieszyła się Sailor Pluto.
Wyszła szybko tylnym wyjściem, żeby nikt jej przez przypadek nie zobaczył. Ujrzała mężczyznę i kobietę. U faceta dostrzegła dwa lśniące ostrza, takie jakie miała Minako.
- Kim jesteś i co tu robisz?- zapytał się szorstko męski głos.
- To ja się ciebie powinnam o to spytać...- powiedziała Setsuna.
- My jesteśmy wysłannikami boga - odpowiedziała kobieta.
- Ja jestem wysłanniczką z przyszłości, chcę zmienić przyszłość.
- Przyszłości nie można zmieniać, nikt nie może zmienić swojego przeznaczenia!- krzyknął mężczyzna.
*Identyczne słowa powiedziała Gods Nikt nie może zmienić swojego przeznaczenia...*- te słowa zastanowiły Setsunę.
Facet wyciągnął swoje ostrza.
- Gotuj się nie śmierć!
Rzucił się na Sailor Pluto z mieczami, kobieta przyglądała się tej walce. Setsuna zablokowała ostrza swoim kluczem.
- Powiedz chociaż jak masz na imię - wycedziła Setsuna.
- Jestem Kotelet odpowiedział.
Setsuna odskoczyła.
- Atak klejnotu czasu!
Świetlisty promień sparaliżował Koteleta, który wypuścił ostrza z swych dłoni.
- Koti, może dasz już spokój z tą walką! Ty byś tylko walczył i walczył, porozmawiajmy trochę z nią. Ja jestem Juziji - uśmiechnęła się kobieta.
- Po co tu przybyliście?
- Sami do końca nie wiemy, mamy pokonać jakieś ogromne zło. Sama nie wiem, o co w tym chodzi - odpowiedziała Juziji.
Paraliż spowodowany atakiem Sailor Pluto ustąpił. Kotelet podniósł się.
- Jesteś bardzo silna - pogratulował Setsunie Kotelet.
- Dziękuje. Ja też jestem tu z podobnego powodu co wy, też muszę powstrzymać zło. Może będziemy współpracować?
- Myślę, że to dobry pomysł... Jak masz w ogóle na imię?- spytała Juziji.
- Jestem Setsuna - uśmiechnęła się łagodnie.
- Ładne imię - powiedział Kotelet.
- To do czego zaczynamy, Setsuno?- zapytała Juziji.
- Myślę, że pójdziemy gdzieś odpowiedziała.
- Ale gdzie?
- Zobaczycie...
Sailor Pluto pobiegła prędko, a za nią Juziji i Kotelet. Dobiegli do czyjegoś domu.
- Czyj to dom?- zapytała nieśmiało Juziji.
- Naszej Królowej Serenity, musimy ją obserwować - powiedziała Setsuna.
- Królowa i w takim czymś mieszka? Jejciu...
- Nie gadajcie, tylko podejdźmy do okna i obserwujmy, co się dzieje.
Trzy postacie po cichu podeszły do okna. Zobaczyły kilkanaście postaci. Kotelet dostrzegł drugą Setsune.
- Czemu ty tam jesteś?- zapytał Koti.
- No bo mnie są dwie w tym czasie, znaczy ja z przyszłości i z teraźniejszości - Setsuna poplątała się w tłumaczeniach.
- Acha... i tak nic z tego nie rozumiem.
Nagle w mieszkaniu pojawił się Khaos, mówił o zdrajcy wśród wojowniczek.
- To niemożliwe!- krzyknęła Juziji.
Nagle wszyscy w domu odwrócili się w stronę okna.
- Co to było Usagi?- zapytała Ami.
- Pewnie jacyś chuligani się drą!- odpowiedziała beztrosko.
- Mów dalej nieznajomy - powiedział Seiya.
Khaos dalej dokańczał swoją mowę.
- Głupia jesteś?- opierniczyła Juziji Setsuna.
- Ale to jest on, poznaję go!- powiedziała przez gorzkie łzy Juziji.
- Kto?- zapytała zmieszana Sailor Pluto.
- Khaos... On na pewno jest tym złem!- odpowiedziała Juziji.
- Ale on nam pomagał! On jest dobry!
- Nie Setsuna, to on kiedyś zniszczył Ziemię. Wtedy założyli mu kolczyki światła, zrobione z legendarnego Srebrnego Kryształu. Dzięki nim nie miał być już zły, a pomagać ludziom. Kiedy nastała nowa Era Księżyca, został przywódcą Sailor Gods i nimi kierował, żeby niszczyły wszelakie zło...- wtrącił Kotelet.
- Widocznie kolczyki straciły moc i nasz pan kazał nam go zabić.
- Może się mylicie! Może on chce nam tylko pomóc?- zapytała z niedowierzaniem Setsuna.
- Musimy to sprawdzić...
- Teraz może się gdzieś prześpijmy - zaproponowała Pluto
- No wiesz... ale gdzie będziemy spać?- zapytała zmieszany Kotelet.
- Pójdziemy do mnie, mam nadzieję, że nie na trafimy na mnie z teraźniejszości.
Wszyscy poszli do domu Setsuny.
- Tu się prześpimy i rano zaczniemy szukać tego złego.- Mówiąc to, pokazała na garaż.
Koti, Juziji i Sailor Pluto położyli się na podłodze w garażu i zasnęli. Następnego dnia chodzili po mieście, szukając jakiś poszlak, lecz żaden wróg się nie pojawił. Minął już tydzień, Setsuna zaproponowała, żeby pójść do parku.
- Po co my tu w ogóle jesteśmy?- zapytała zmieszana Juziji.
- Tutaj pojawi się wróg, jestem tego pewna - odpowiedziała.
Nagle ujrzała Usagi.
- To ta dziewczyna, co Khaos z nią był!- dostrzegł uważnie Koti.
- Masz racje. Musimy ją chronić!
Wszyscy usłyszeli krzyk. Usagi wstała i zamieniła się w Sailor Moon. Kotelet, Juziji i Setsuna pobiegli za nią. Moon straciła moc, Setsuna wtrąciła się do walki i zaatakowała potwora. Koti i Juziji przyglądali się wszystkiemu zza krzaków.
- Nic ci się nie stało?- zapytała Setsuna.
- Nie nic
Muszę już iść...- odpowiedziała oschło Usagi.
Usa poszła w swoją stronę, zachowywała się jakby zeszło z niej powietrze.
- Kto to był?- powiedział Koti, wychodząc z krzaków.
- Nasza przyszła królowa...- powiedziała smutnym głosem.
- Dziś już nic nie osiągniemy, chodźmy do twojego garażu - uśmiechnęła się Juziji.
Minął kolejny dzień, Setsuna wiedziała, że Sailor Moon właśnie dziś zaatakowała jako Dark Senshi. Musiała sprawdzić, czy jej działania przyniosły skutek i czy zmieniła historię. Kiedy Koti i Juzjij smacznie spali, ona poszła do domu Usy.
- Dzień dobry, jest Usagi?
- Och, witam! Usagi jest u siebie proszę wejdź!- powiedziała matka Usagi.
Setsuna poszła do jej pokoju. Spojrzała na Usę i dostrzegła, że nie zmieniła się w Dark Moon. Usa nawet nie zauważyła, że koleżanka przyszła, więc Setsuna jak najszybciej uciekła z jej domu.
*Pójdę jeszcze sprawdzić, czy Ami, Rei, Mina i Mako żyją.*
Poszła do nich, wszystko było w najlepszym porządku. Wróciła do Kotiego i Juziji, którzy już nie spali.
- Gdzie ty się szwędasz?!- powiedział żartobliwie Kotelet.
- Ja już wracam do swojego czasu...- powiedziała cichutko.
- My tu jeszcze zostaniemy, żegnaj - powiedziała Juziji.
- Żegnaj Setsuno, dużo nam pomogłaś - uśmiechnął się do niej Kotelet.
- Żegnajcie...
Po tych słowach Sailor Pluto znikła, nagle trafiła do istnego gruzowiska. Ujrzała wiszące na krzyżach wszystkie wojowniczki, nigdzie nie było śladu Gods.
- Wiedziałam, że kogoś mi tu brakuje - zaśmiał się szyderczo przeraźliwy głos.
- Nikt nie może zmienić swojego przeznaczania...- powiedziała cichutko i padła na ziemię.