Gods Series
Rozdział 6
- Masz racje Setsuna, nikt nie może - powiedział szorstki męski głos.
- Miał być koniec świata i jest - rzekł jedwabisty kobiecy głos.
Z cienia wyłoniły się dwie postacie.
- Kotelet! Juziji!- ucieszyła się Pluto.
- Nie masz się z czego cieszyć, przygotuj się na walkę!- krzyknęła wściekła Juziji.
- Czemu, czemu chcesz ze mną walczyć?!
- Bo ja jej każę!- powiedział kobiecy głos.
Juziji i Koti złapali Setsunę za ręce. Wojowniczka nie mogła się ruszyć. Kobieta podeszła do niej, w jej oczach Setsuna zobaczyła żądzę zemsty.
- Kim jesteś?- krzyknęła Setsuna.
- Jestem Wojowniczką z Nemezis!
Pluto próbowała się uwolnić, lecz Koti i Juziji trzymali ją bardzo mocno. Nemezis przejechała swoim paznokciem po twarzy Sailor Pluto. Jej paznokcie były bardzo ostre, w miejscu, gdzie ją podrapała, powstała duża szrama, z której ściekała krew.
- Możecie ją wykończyć, pozwalam wam - powiedziała Nemezis i oddaliła się.
Setsuna zobaczyła duży tron, na którym usiadła.
- Teraz wreszcie zginiesz!- rzekł Koti.
- Czemu chcecie mnie zabić!- powiedziała bezradnie Setsuna.
- Bo nasza pani nam kazała!- odrzekła stanowczo Juziji.
Juziji wyciągnęła swoje szpony, Kotelet swoje ostrza i obydwoje rzucili się na Setsunę. Blokowała ona mężnie ataki wrogów. Podczas walki dostrzegła czarne kolczyki u Juziji i Kotiego.
*To na pewno przez nie, są źli*- pomyślała Setsuna.
- Fala Śmierci!
Fala ciemnego pyłu przykryła Juziji i Koteleta, kiedy wstali nie mieli na sobie już tych kolczyków.
- Co się stało? Co ty tu robisz?- zapytała zdziwiona Juziji.
- O nic nie pytajcie! Musimy zniszczyć Sailor Nemezis!- stanowczo powiedziała Sailor Pluto.
Nemezis wstała ze swojego tronu, podeszła do nich blisko.
- I tak już wygrałam - powiedziała Setsunie do ucha Nemezis.
Kotelet próbował wbić Nemezis swoje ostrza w głowę, lecz Nemezis złapała jego ostrze i wbiła mu w brzuch.
- Kotelet!- krzyknęła Setsuna.
Juziji rzuciła się na Nemezis ze swoimi szponami i próbowała ją zranić. Nemezis odepchnęła ją, podeszła do Juziji, złapała ją za szyje i zaczęła dusić. Nagle ziemia zaczęła się trząść i pojawił się krzyż. Setsuna zawisła na krzyżu, po policzku spływały jej łzy.
- To już koniec...- powiedziała smutno.- Gods pomóżcie nam!- krzyknęła ostatkiem sił.
- Ktoś nas potrzebuje - powiedziała Hermes.
- Ja tez słyszałam to wołanie - odrzekła Kronos.
- To na Ziemi - stwierdziła Ares.
- Idźmy tam - zaproponowała Hades.
Sailor Gods w jednej chwili przeniosły się na Ziemię.
- Pokonujemy zło, które nęka bezbronne osoby! Jesteśmy tutaj, by cię powstrzymać! Legendarne Senshi - Sailor Gods!- krzyknęły chórem Gods.
- Witam was, chcecie się ze mną pobawić? One już mi się znudziły!- powiedziała szyderczo Nemezis.
- To się okaże! Podziemny krąg!- krzyknęła Hades.
- Świetlisty pył!- zaatakowała Hera.
Atak Gods powalił Nemezis na ziemię.
- Piekielny ogień!- powiedziała Ares.
- Morskie Tsunami!- Posejdon dobiła Nemezis.
Sailor Nemezis leżała bez ruchu, ich ataki były zbyt silne. Nagle ktoś zaatakował Gods. Atak był taki silny, że wszystkie straciły moc do walki. Nemezis z bólem wstała.
- Dziękuje ci, Khaosie.
- Nie ma za co...- powiedziała zamroczony Khaos.
- Teraz możesz je zniszczyć!
Khaos wyciągnął miecz spod swojego płaszcza.
- Musimy uwolnić jakoś te Senshi - powiedziała cicho do Afrodyty Hermes.
- Ja się tym zajmę - odpowiedziała Hermes.
Gods wstały, Hermes podbiegła do krzyży, na których wisiały Senshi.
- Niebiański promień!- Hermes tym atakiem zaczęła uwalniać Senshi.
Sailor Moon spadała z krzyża na ziemię, Hermes próbowała ją ocucić. Reszta Gods walczyła z Khaosem.
- Nie pozwalaj sobie!- Nemezis zauważyła że Hermes próbuje ratować wojowniczki.
- Zamknij się, Gwieździsta Droga Hermesa!- zakatowała Nemezis.
Sailor Nemezis odbiła atak, który trafił w Hermes.
- Kto jest silniejszy?- zapytała retorycznie Nemezis.
- Na pewno nie ty...- ostatnim tchnieniem powiedziała Hermes.
- Zobaczymy, Ciernisty Łańcuch!
Nemezis wypuściła cierń, który oplótł szyję Hermes. Wojowniczka po chwili umarła.
- Hermes!- krzyknęła Afrodyta.
Nagle Khaos wbił Afrodycie miecz w brzuch.
- Czemu Khaos... Czemu...- to były ostatni słowa Afrodyty.
Afrodyta osunęła się z miecza i padła martwa na ziemię, leżąc w kałuży krwi.
- Co robisz, Khaosie! Czemu chcesz nas zabić! Co w ciebie wstąpiło!- krzyczała Hera.
- Nic! Ja zawsze taki byłem, tylko te kolczyki blokowały moją prawdziwą moc! Dzięki Nemezis ją odkryłem! Dlatego mogę was zabić - powiedziała rozwścieczony Khaos.
Khaos powybijał prawie wszystkie Gods, na placu boju została tylko Kronos, wkoło leżały martwe ciała jej współtowarzyszek.
- Przeklinam cię, Khaosie! Przeklinam na wieki!- krzyknęła Sailor Kronos.
- Cicho tam!
Khaos podszedł do niej i złapał ją za twarz, miał tak silne ręce, że roztrzaskał jej czaszkę, później wyrzucił ją na ziemię. Nagle Sailor Moon ocknęła się.
- Co się stało...- powiedziała z bólem głowy.
- Khaosie, Sailor Moon się obudziła... Zniszcz ją!- powiedziała ostro Sailor Nemezis.
Khaos rzucił się na Usagi, złapał ją za broszkę, chcąc jej ją wyrwać. Niestety Srebrny Kryształ zaświecił mocnym blaskiem. Taką samą moc miały jego kolczyki. Nagle Khaos padł nieprzytomny na ziemię, jego twarz była inna, jakby Srebrny Kryształ uwolnił go z zła.
- Nieudolny... Sama musze cię zabić!- powiedziała Nemezis.
Z broszki Nemezis wysunął się Czarny Kryształ.
- Zobaczymy, kto jest silniejszy!
Dwa światła walczyły o wygraną. Ciemne i jasne.
- Sailor Moon...
- Usagi...
- Księżniczko...
- Przyszła Królowo...
- Króliczku...
Każdemu pociekła łza po policzku. Wszyscy modlili się o wygraną. Nagle u każdego pojawiły się gwiezdne ziarna.
- Co się dzieje!?- powiedziała cichutko przerażona Mako.
Wszystkie ziarna niespodziewanie połączyły się ze srebrnym kryształem, widocznie ich życie zależy od srebrnego kryształu.
*Czuje ogromną moc, taka doskonałą*- Usagi czuła się nieziemsko.
Czarne światło przykryło Sailor Moon.
- Usagi!- krzyknęła Rei.
Nagle czarne światło, które przykryło Sailor Moon znikło, lecz pod nim nie było Sailor Moon, tylko ktoś inny.
- Pokonam cię w imieniu całego wszechświata! Ja Sailor Cosmos!- powiedziała Usagi, z której emanował przecudowny blask.
To cudowne światło zamieniło wszystkie gruzy w piękne Kryształowe Tokio.
- Wszechmogąca senshi... Sailor Cosmo - światło na chwile ocknęło Khaosa.
Nagle krzyże, na których wisiały wojowniczki, znikły, widać było, że już niewiele zdziała.
- Kosmiczny pocałunek uzdrowienia!- wykrzyknęła Sailor Cosmos.
- Moc czarnego kryształu!
Jasne światło przykryło Nemezis, która zniknęła, został po niej tylko pył.
- Ta niepotrzebna walka przyniosła wiele ofiar...- powiedziała Khaos.
- Masz racje...- odpowiedziała Cosmos.
- Moje Senshi zginęły, w dodatku z moich rąk... Mam dla was propozycję ziemskie Senshi. Czy chcecie zostać nowymi Senshi, które będę bronić wszechświata?- zapytał się nieśmiało Khaos.
- Nie wiem... Usagi będzie potrzebować pomocy...- odpowiedziała wymijająco Haruka.
- Poradzę sobie dziewczyny, ktoś musi bronić świata - powiedziała Usagi.
- My pomożemy Sailor Moo... znaczy Sailor Cosmos - powiedział Yaten.
- Wyruszcie zanim się rozmyślę...- powiedziała smutnym głosem Usagi.
- Będziemy mogli przybywać na Ziemię?- zapytała Ami.
- Oczywiście... Zostawię ci nowe obrączynie...- odpowiedział Khaos.
Nagle pojawiły się cztery znajome sylwetki, był to Kwartet Amazonek.
- Po co tu jesteśmy?- zapytała ParaPara.
- Będziecie nowymi obrończyniami Ziemi.
Khaos wykonał jakieś dziwne ruchy i Amazonki zamieniły się w wojowniczki w mundurkach.
- Będziemy ci służyć, Królowo...- Amazonki uklękły i złożyły przysięgę.
- To jak, idziecie ze mną?- ponowił pytanie Khaos.
- Myślę, że tak...
- Żegnaj Sailor Cosmos, będziesz na pewno doskonałą królową - pożegnał się Khaos.
Wszystkie senshi zniknęły wraz z Khaosem, Usagi spłynęła łza po policzku.
- Żegnajcie...