Grzech Powszedni - Prolog

Grzech Powszedni


To, co chciałabym powiedzieć o tym Ficku to to, że będzie on przeznaczony dla starszych czytelników. (Znaczy się brutalne sceny walk, czy też dość śmiałe sceny erotyczne). Tak więc proszę młodszych czytelników o wyjście już w tej chwili To chyba pierwszy mój poważny Fick SM. Postaram się, żeby wypadł jak najlepiej.

~*~

Zapraszam Was tam, gdzie zaciera się granica między snem a jawą. Gdzie dobro i zło znów staną do walki na arenie pośród niewinnych widzów. Gdzie miłość i pożądanie rozbłysną jasnym płomieniem. Zapraszam do świata Usagi Tsukino...

Prolog

Świt zbliżał się nieubłaganie. Pierwsze promienie słońca przedzierające się przez zasłony ślizgały się po rumianej twarzy młodej dziewczyny. Ta zaledwie 20-sto letnia istota śniła właśnie w najlepsze bardzo ciekawym snem.
Mała, drobna dziewczynka podbiegła do niej podając jej drewnianą laleczkę. Blondwłosa dziewczyna podziękowała za podarunek, i gdy tylko wzięła ją do ręki, dziecko znikło. Wokół niej zrobiło się ciemno. Słońce przykryły ciężkie, ołowiane chmury. Zerwał się porywisty wiatr, rozwiązujący jednego z kucy dziewczyny. Usagi zapiszczała kompletnie zdezorientowana. W tej chwili pojawił się przed nią chłopak nieco od niej niższy. Nie widziała jego twarzy, ale była przekonana, że chce jej coś przekazać. Wyciągnął rękę i dotknął laleczki, która rozbłysła rażącym światłem.
W tym momencie Usagi usiadła gwałtownie na łóżku oddychając szybko. Odruchowo ścisnęła na piersiach swoją koszulkę nocną. Po czole spłynęła kropla potu.
Po kilku minutach wpatrywania się w ciemny jeszcze punkt pokoju, tętno dziewczyny wróciło do normy. Wstała z łóżka, zrzucając kołdrę na ziemię. Podeszła do biurka i przez chwilę uwijała się przy szukaniu kluczyka. Wreszcie znalazła go, przekręciła i wysunęła szufladę. Wyjęła z niej małe pudełeczko, wielkości opakowania po niewielkich perfumach. W jej nozdrza uderzył znajomy zapach. Nie otwierała tej szuflady przez cztery lata, a zapach nadal się w niej unosił. Usiadła z powrotem na łóżku i zdjęła pokrywę pudełeczka. W środku znajdowała się jej broszka przemiany o wyglądzie złotego serca, złożona kilkakrotnie kartka, pogięte zdjęcie i kokardka. Omijając pozostałe przedmioty wzięła do ręki kartkę, która była napisanym przed laty listem. Dziewczyna czytała go tylko jeden, jedyny raz, po czym spoczął on w tym pudełeczku na długie 48 miesięcy.
Ręce zadrżały jej, gdy rozkładała kartkę. Choć było to tak dawno, pamiętała każde słowo, które teraz na nowo odżywało w jej duszy i sercu.

Kochana Usagi! Nasz czas się skończył. A w zasadzie mój czas się skończył. Wracam na rodzinną planetę i tam będę pilnować wszystkiego w myśl Twojej dewizy. Wszystko, czego nauczyłem się tu na Ziemi, teraz powoli kształtuje mój światopogląd. To dzięki Tobie zrozumiałem wiele spraw, które kiedyś były mi zupełnie obce.
Nie muszę Ci mówić, że śnisz mi się co noc. Co prawda nigdy nie widzę Twojej twarzy, ale wiem że to Ty. Jesteś w długiej, białej sukni. Prawdziwa z Ciebie księżniczka... Wokół zawsze unosi się zapach Twoich perfum. Nigdy go nie zapomnę. Zawsze będzie mi towarzyszył. Wraz z flakonem, który mi podarowałaś. Nawet nie zdążyłem za niego podziękować...
Tak wiele się zmieniło odkąd Cię poznałem. Wcześniej moje życie kręciło się wokół jednego: ochronić księżniczkę i planetę, na której żyjemy. Ty okazałaś mi więcej ciepła i zrozumienia, niż ktokolwiek inny wcześniej. Byłem z dala od domu, ale jednocześnie mogłem powiedzieć, że Ziemia jest moim drugim domem. Czułem się tu swobodnie właśnie dzięki Tobie. Każdy Twój uśmiech, każda łza, każdy gest czy każde słowo były tak realne. Tak bardzo pragnąłem Cię dotknąć, gdy byłaś blisko. Teraz to już i tak bez znaczenia. Ty jesteś szczęśliwa na Ziemi z Mamoru, a ja... ja sobie jakoś poradzę. Ale wiedz, że nigdy o Tobie nie zapomnę. To nierealne. Byłaś, jesteś i będziesz sensem mojego życia. Powietrzem, którym oddycham. I choć dzielą nas miliony lat świetlnych, ja wiem, że kiedyś jeszcze się spotkamy. Ale wtedy, gdy tylko się zbliżysz, gdy tylko poczuję znajomy zapach perfum, to nie zrezygnuję. Będę walczył o Ciebie, Twoje uczucie, Twoje ciepło. O każdy Twój uśmiech! Już nie poddam się bez walki. To, że Cię kocham nie jest już tajemnicą. Nie będę ukrywał tego, co czuję przed światem. Bo to piękne i czyste uczucie... Nie wymagam od Ciebie, żebyś pamiętała o mnie, żebyś o mnie myślała, czy śniła. Nie chcę, byś zmuszała się do czegokolwiek. Ale pamiętaj, że Ty na zawsze pozostaniesz w moim sercu.

Seiya.


Po policzku popłynęła jej pojedyncza łza. Otarła ją szybko wierzchem dłoni i rzuciła krótkie spojrzenie na jedną z poduszek na swoim łóżku, na którym leżała Luna, jej czarna, mówiąca ludzkim głosem kotka. Uspokoiła się, gdy jej miarowy oddech zdradził, że jeszcze nic nie zakłóciło jej snu.
Kolejną rzeczą, jaką wyjęła z pudełka było owe wcześniej wspomniane zdjęcie. Delikatny uśmiech rozjaśnił jej twarz, gdy tylko na nie spojrzała.
Szesnastoletnia dziewczyna stała na nim, a tuż za nią był czarnowłosy chłopak. Obejmował ją w pasie. Oboje uśmiechali się promiennie. Ona i Seiya. Tak dawno się nie widzieli.
Odłożyła zdjęcie na bok i wzięła do ręki broszkę. Ta, choć nietrzymana od czterech lat, była ciepła, jakby nie zapomniała jeszcze dotyku dłoni Usagi. Promienie słońca, które teraz wznosiło się coraz wyżej i wyżej, odbijały się od niej radośnie.
Tak dużo czasu upłynęło od jej ostatniej walki. Wtedy przysięgła sobie, że choćby nie wiadomo, co się działo, ona nigdy jej już nie zapnie. Nigdy nie włoży mundurku i nie stanie do walki. Teraz jest zwykłą dziewczyną, budującą powoli własną rodzinę.
Jej wzrok padł na palec serdeczny, na którym błyszczał pierścionek zaręczynowy z drogim kamieniem w kolorze jasnoróżowym.
Oparła się na łokciach i wpatrywała się w sufit. Przed jej oczyma ślizgały się teraz obrazy sprzed czterech lat. Walka z Galaxią. Spotkanie Three Lights. Wyjazd Mamoru. Wydawało się jej, jakby to wszystko działo się w przeszłym życiu. Albo jakby to nie ona była główną bohaterką owych wydarzeń. Jakby oglądała jakiś film w przyśpieszonym tempie. Film, którego scenariusz nie był dobrze dopracowany.
- Usagi? - rozległ się cichy głos tuż przy uchu dziewczyny.
- Luna! - panna Tsukino zerwała się z łóżka jak oparzona. - Przestraszyłaś mnie.
- Dlaczego już nie śpisz? - kontynuowała kotka, świdrując ją spojrzeniem.
- Miałam dziwny sen - zaczęła dziewczyna, ale właśnie w tym momencie rozległ się dźwięk jej telefonu komórkowego. - Przepraszam.
Odebrała i po chwili rozmowy rozłączyła się. Jej twarz miała grobowy, wręcz nienaturalny dla zawsze roześmianej dziewczyny wygląd.
- Stało się coś? - zapytała Luna.
W oczach Usagi pojawiły się łzy, a na policzki wystąpiły rumieńce.
- Usagi?
- Mamoru... - zaczęła - Mamoru został porwany...