Rycerze Bogów - Rozdział 2: Odkrycie prawdy

Rozdział 2: Odkrycie prawdy

Makoto powoli dochodziła do siebie po ostatniej walce, a dziewczyny debatowały nad tym, co się stało.
- Myślicie, że oni są naszymi wrogami? - spytała Usagi mając na myśli szóstkę nieznajomych.
- Pomogli nam - odpowiedziała Ami - Gdyby nie oni, byłoby z nami krucho.
- Tak, ale słowa tego Heraklesa nie były zbyt przyjazne - odparła Rei.
- A mi Herakles kogoś przypomina - powiedziała Minako.
- Kogo? - spytała Usagi.
- Nie wiem kogo dokładnie, ale wydaje mi się znajomy.
Nagle dziewczyny usłyszały znajomy głos. Odwróciły głowy i zobaczyły Makoto, która szła razem z Mamoru i Chibiusą.
- Mako, jeszcze nie powinnaś wstawać - stwierdziła z niepokojem Usagi.
- Nic mi już nie jest. Jak długo spałam?
- Cały wczorajszy dzień i noc - odpowiedziała Rei.
- No to przynajmniej się wyspałam - zażartowała - Czy coś już wiadomo o naszych tajemniczych wybawcach?
- Niestety nie - odpowiedziała Ami - Ale mam nadzieje, że niedługo czegoś się dowiemy.
- Osobiście uważam, że nie powinnyśmy się wtrącać - stwierdziła Usagi.
- Zaskoczyłaś mnie, księżycowa pyzo - odparła z zażenowaniem Rei - Zło panoszy się tutaj, a ty nie chcesz nic z tym zrobić?
- Jeżeli Polska ma swoich bohaterów, to my jesteśmy tu niepotrzebni - odpowiedziała z uśmiechem - Po za tym Herakles powiedział, żebyśmy się nie wtrącały.
Wszystkich zszokowała odpowiedź Usagi. Przez kilka chwil nikt się nie odezwał, aż w końcu Usagi przerwała ciszę:
- To może dalej będziemy kontynuować naszą wycieczkę? Ami, jaki był następny punkt wyprawy?
Ami jednak nic nie odpowiedziała i cisza trwała nadal. W końcu Usagi powiedziała głośniej:
- Ami!
- Tak?
- Jaki był następny punkt naszej wycieczki?
- Więc... możemy zwiedzić Pałac Kultury i Nauki.
- Zjedzmy zatem śniadanie i jedźmy tam limuzyną.
- Ale po co, skoro jest to pięć minut drogi stąd? - spytała Ami - Możemy się przejść.
- Chce ci się iść na piechotę? - spytał niezadowolona Usagi.
- Tak - odparła Makoto - Spacer dobrze nam zrobi.
- No dobrze, ale jak mnie nogi zaczną boleć, to weźmiesz mnie na ręce.
- Chyba śnisz?
- Wcale nie.
- Zjedzmy zatem szybko i ruszajmy - wtrąciła się Rei.
Udali się wiec na śniadanie, a później wyruszyli w kierunku Pałacu. Podczas spaceru Minako dostrzegła znajomą grupkę pod przewodnictwem Tomasza. Zatrzymali się przed nimi, a chłopak zwrócił się radośnie do Minako:
- Nie mogę uwierzyć, że znów się spotykamy.
- Widzisz, jednak miałeś rację, że świat jest mały - odpowiedziała Minako.
- Widzę, że jesteś z przyjaciółmi i chyba zmierzacie do Pałacu Kultury i Nauki.
- Jesteś bardzo spostrzegawczy.
- To może, skoro już się spotkaliśmy, przedstawisz mi swoją grupę?
- Jasne! To jest Usagi, Ami, Rei i Makoto, ten przystojniak to Mamoru, a ta mała dama to Chibiusa - kuzynka Usagi.
Wszyscy przywitali się z Tomaszem, który grzecznie odpowiedział:
- Miło mi was poznać.
- A może teraz, w rewanżu, przedstawisz mi swoich przyjaciół?
- Z miłą chęcią - odparł - Ten wielkolud to Sebastian, ten spokojny to Artur, a to Emila -mądra głowa, urodziwa Sandra oraz ponura Martyna.
- Tylko nie ponura - dziewczyna zdecydowanie zaprotestowała.
- W porządku, Martyna to nasze słoneczko.
- Nie przeginaj!
Wszyscy przywitali Minako.
- Was też miło poznać.
- Spytaj ich o tych rycerzy, może będą o nich coś wiedzieć - powiedziała szeptem Makoto.
- Tomasz, chciałam cię o coś spytać.
- Tak?
- Czy ty, albo twoi przyjaciele, wiecie coś o tajemniczych rycerzach?
- Tajemniczych rycerzach? - spytał zdziwiony.
- Tak, podobno walczą o dobro i sprawiedliwość w tym kraju - dodała Rei.
- Rycerze, rycerze, a wiem, chodzi ci chyba o rycerzy bogów.
- Rycerzy bogów? - spytał Mamoru. - Kim oni są?
- Już wyjaśniamy, Artur ty zrobisz to najlepiej.
- Rycerze bogów to nasi miejscowi obrońcy.
- Ponoć przybyli tu z innego świata, by nas bronić przed złem - dodał Sebastian - Ale nie wiem dlaczego.
- A jak brzmią ich imiona? - spytała Ami.
- Dziwne, że ich nie znacie - odpowiedziała Martyna.
- Powiecie je nam? - spytała Minako.
- Jasne - odparł z radością Tomasz - Liderem grupy jest odważny Herakles, poza tym są jeszcze: potężny Ares, mądry Kronos, uskrzydlona Artemida, piękna Afrodyta i mroczna Nemezis.
- I każdy z nich posiada innego koloru zbroję - dodała Emila.
- To znaczy? - spytał Mamoru.
- Ares posiada zbroję koloru białego, Kronos szarego, Artemida srebrnego, Afrodyta złotego, Nemezis czarnego a Herakles….
- Czerwonego! - Usagi przerwała Tomaszowi.
- Skąd o tym wiesz? - spytała Sandra.
- Widzieliśmy ich! - powiedziała Chibiusa, by wybrnąć z niewygodnej sytuacji, jaką stworzyła Usagi.
- Widzieliście ich?! - spytał zdziwiony Tomasz - To macie wielkie szczęście, bardzo rzadko można ich spotkać.
- A wy widzieliście ich kiedyś? - spytała Makoto.
- Nie - odpowiedziała Martyna.
- To skąd tyle wiecie o nich? - spytała podejrzliwie Rei.
- Wiemy od ludzi, którzy ich widzieli - odpowiedziała szybko Emila, a Tomasz tylko spojrzał na zegarek i powiedział:
- Strasznie już późno, musimy uciekać. Życzymy wam miłej zabawy! - po czym odeszli, a Usagi i reszta powędrowali do Pałacu. Po dokładnym obejrzeniu budynku wszyscy byli zachwyceni.
- Ciekawa architektura - stwierdziła Minako.
- Tak! A jaka imponująca wielkość! - dodała Makoto.
- To może wjedziemy jeszcze raz na górę - zaproponowała Ami - A potem zwiedzimy muzea w okolicy.
- To dobry pomysł - powiedziała Usagi - Chciałam zrobić kilka fotek.
Kiedy weszli na taras widokowy, nie było tam nikogo. Nie zwrócili na to uwagi, gdyż urzekła ich piękna panorama Warszawy, którą mogli stamtąd podziwiać. Usagi i Mamoru byli przytuleni do siebie, a reszta dziewczyn podziwiała widoki.
- Piękny widok - stwierdziła cichutko Usagi.
- Tak kochana, przepiękny - potwierdził Mamoru.
Jednak sielankę przerwał krzyk dochodzący z sąsiedniego skrzydła tarasu. Usagi przerażona spytała:
- Co to było?
- Nie wiem, ale musimy się dowiedzieć - odpowiedziała zdecydowanie Rei. Natychmiast pobiegli na miejsce, skąd dochodziły krzyki. Tam ujrzeli Marii stojącą przed jakimś chłopakiem. Tak jak poprzednio wykonywała ten sam przerażający rytuał.
- Chibiuso, ukryj się, a my się nią zajmiemy - zadecydowała Usagi, po czym wszystkie dziewczyny transformowały się:
- Moon crystal power, make up!
- Mercury star power, make up!
- Mars star power, make up!
- Jupiter star power, make up!
- Venus star power, make up!
Mamoru przemienił się w Tuxedo, po czym rzucił swoją różę, która trafiła blisko stóp Marii.
- Co to? - odwróciła głowę i krzyknęła - To znowu wy?!
- Tak i nie pozwolimy ci krzywdzić niewinnych! - odparła Usagi.
- Czyjeś serce jest zbyt czyste jak dla ciebie - powiedział Mamoru.
- Bredzicie - odpowiedziała groźnie Marii - Sługo, zajmij się nimi!
W tym samym momencie, niewiadomo skąd, pojawił się kolejny demon, który ruszył niczym wściekły byk.
- Rei czas na nas! - krzyknęła Ami.
- Wiem, atakujmy!
- Shabon spray!
- Fire soul bird!
Ataki dotarły do potwora, jednak on się nimi nie przejął i kontynuował walkę. Minako krzyknęła:
- Makoto, teraz my!
- Crescent beam!
- Supreme thunder!
Niestety także i te ataki trafiły potwora, jednak ten był niewzruszony. Zdenerwowany Mamoru zwrócił się do ukochanej:
- Usagi, teraz twoja kolej!
- Wiem - odparła.
- Moon tiara action!
Demon został trafiony i przez chwilę nie ruszał się. Wydawało się, że został pokonany, jednak po chwili ryknął donośnie i stanął gotowy do dalszej walki. Usagi wykrzyknęła przerażona:
- Do licha, ten potwór jest niezniszczalny!
- Usagi, co teraz? - spytała Rei.
- Nie wiem.
Kiedy wszystkie czekały na bezpośrednie starcie, nagle potwora trafił czerwony promień, po którym został unicestwiony. Marii spojrzała na źródło tego promienia i ujrzała znajome osoby.
- Widzę Marii, że ty i Delta-Q niczego się nie nauczyliście - powiedział Herakles.
- Przeklęci rycerze, zapamiętajcie to, że Delta-Q zemści się już niedługo!
- Nie byłabym tego taka pewna - powiedziała z ironią w głosie Afrodyta.
Nagle Marii zniknęła, a Herakles zwrócił się do Usagi:
- Dlaczego wy ciągle pakujecie się w kłopoty, mimo iż powiedziałem wam, żebyście się do tego nie mieszały?
- Nikt nie będzie nam mówił, co mamy robić! - odkrzyknęła Minako.
- Odważne słowa jak na taką wątłą istotę - powiedziała Nemezis z pogardą. Minako gotowa była zaatakować, jednak Usagi ją powstrzymała. Herakles powiedział:
- Powtarzam po raz ostatni, nie mieszajcie się do tego - po tych słowach nieznajomi odeszli, a dziewczyny zaczęły debatować.
- Nie wierzę, że oni walczą o dobro - powiedziała Makoto.
- Ale jak na razie walczą z tą Marii - odparła Ami.
- Tak, ale są nieokrzesani i niekulturalni! - dodała Rei.
Podczas rozmowy Minako zobaczyła coś leżącego na podłodze. Podeszła i podniosła przedmiot, którym okazał się zwykły portfel. Zajrzała do niego, a po zapoznaniu się z jego zawartością wyglądała na bardzo zdziwioną. Mamoru zauważył to i spytał:
- Mina, wszystko w porządku?
- Tak, jasne że tak - odwróciła się do niego, ale jej uśmiech wydawał się nieszczery - Muszę wracać do hotelu.
- Jak to, wracać? - spytała Ami.
- Po prostu mam sprawę do załatwienia.
Gdy opuściła już dziewczyny, Rei zaczęła się zastanawia:
- Co jej się nagle stało?
Powrót do hotelu zajął jej dosłownie kilka sekund, po czym od razu skierowała się do pokoju numer 146. Zapukała nieśmiało do drzwi, a chwilę później zobaczyła zdziwioną twarz Tomasza.
- Minako? Co ty tutaj robisz? Już wróciłyście z wycieczki?
- Niezupełnie. Mogę wejść?
- Jasne, wchodź.
Minako czuła się coraz bardziej spięta, gdyż w pokoju byli również przyjaciele Tomasza.
- Chcesz herbaty, kawy, a może drinka?
- Nie, dziękuję - odpowiedziała - Mam sprawę do ciebie.
- Sprawę do mnie? - spytał - Jaką?
Minako wyjęła z kieszeni portfel, a Tomasz zażartował:
- Ładny portfel, twój?
- Przestań żartować, to poważna sprawa.
Wyjęła z niego szkolną legitymację, a Tomasz wyraźnie spoważniał.
- Skąd to masz?
- To zgubił niejaki Herakles dzisiaj w Pałacu Kultury i Nauki.
Tomasz przez chwilę milczał, potem zaczął śmiać się nerwowo.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała Minako.
- A więc to ty jesteś jedną z tych wojowniczek, które spotkaliśmy.
Minako była przerażona faktem, że jej sekret został tak łatwo odkryty. Jednak i ona miała asa w rękawie.
- Tak, to prawda, jestem jedną z nich, a wy to pewnie rycerze bogów?
- Tomasz, chyba należą jej się wyjaśnienia, prawda? - powiedział Artur.
- Tak, oczywiście. Chodźmy na balkon.
Minako udała się więc we wskazane miejsce i od razu zapytała:
- Co chciałeś mi powiedzieć?
- Minako, to wszystko zaczęło się dwa lata temu. Kiedy wracaliśmy do domów, postanowiliśmy skrócić sobie drogę. Niestety, gdy dotarliśmy do połowy skrótu, zaobserwowaliśmy, iż banda demonów kogoś atakowała.
- Banda demonów?
- Tak. Ja też nie mogłem w to uwierzyć, ale to, co wydawało się koszmarem, okazało się najszczerszą prawdą.
- I co się stało dalej?
- Kiedy demony nas zauważyły, ruszyły na nas. Mimo iż były potężniejsze, to jakoś udało nam się je pokonać. Później zauważyliśmy ranną osobę, którą postanowiliśmy zaopiekować się. Kilka dni później, gdy się ocknęła, dała nam to - Tomasz wyjął w tej chwili czerwoną kulę, a Minako spytała:
- Co to jest?
- To jest Puszka Pandory, to ona dała nam te niezwykłe zdolności przemiany w rycerzy. Od tej chwili ja jestem Heraklesem, Sebastian - Aresem, Artur - Kronosem, Emila - Artemidą, Sandra - Afrodytą, a Martyna - Nemezis.
- A kogo uratowaliście?
- Mnie.
Minako odwróciła się i zobaczyła czarnego wilka, który stał przy balkonie.
- Kim jesteś i jak tu wszedłeś?
- Jestem Azazel i byłem tu cały czas pod postacią niewidzialną.
- Niewidzialną? - spytała.
- Spokojnie Minako, Azazel jest z nami.
- A kim on jest?
- Azazel jest dobrym demonem, to on dał nam Puszkę Pandory i pomaga walczyć z Delta-Q.
- Kim jest Delta-Q?
- Delta-Q to potężna demoniczna istota, która przybyła do naszego świata po tym, jak jego świat został zniszczony przez, jak my to nazywamy, "Wielką wojnę".
- A czego on chce w naszym świecie? - Minako ciągle drążyła.
- Najpewniej tego - Tomasz podszedł do łóżka, na którym leżała tajemnicza teczka. Otworzył ją i wyjął bardzo stary zwój. Rozwinął go i Minako zobaczyła japońskie znaki.
- Tu jest coś po japońsku, może będę umiała to odczytać?
- Nie musisz, Azazel to przetłumaczył - powiedziała Sandra.
- To czego poszukuje ten Delta-Q?
- Potężnego artefaktu zwanego mieczem miłości.
- Mieczem miłości?
- Tak - odpowiedział Azazel - To potężny artefakt, który jest w sercu osoby czystej, która nigdy nic złego nie zrobiła, a co więcej - wielokrotnie pomagała innym.
Minako przez chwilę milczała, w końcu powiedziała z uśmiechem na twarzy:
- Możemy wam pomóc, mamy doświadczenie.
- Nie wątpimy w to, Minako - odparł Azazel - Ale nie potrzebujemy niczyjej pomocy.
- Ale…
- Nie, Minako - przerwał Tomasz - Ty i twoje przyjaciółki przybyłyście tu na wakacje, więc korzystajcie z takiej okazji.
- Ale sami sobie nie poradzicie.
- Damy radę - powiedziała Emila - Nie musicie się do tego mieszać.
Po tych słowach Minako wyszła z pokoju zmieszana ich odmową, zjechała windą na dół i zobaczyła, że reszta jej przyjaciół właśnie przybyła. Jej zaniepokojenie dostrzegła Usagi.
- Mina, co się stało?
Minako jednak milczała nie chcąc martwić przyjaciół.