Na początek może kilka uwag dotyczących mojego opowiadania. Po pierwsze: nie znajdziecie tu wszystkich Czarodziejek. W moim fan fiction zawarłam jedynie kilka z nich. Po drugie: w odniesieniu do Star Lights używałam męskich zaimków. Jakoś zawsze kojarzyli mi się z mężczyznami, choć tak wiem, że jako Czarodziejki są kobietami. Po trzecie: w moim opowiadaniu Haruka z Michiru mieszkają same u Haruki, nie zaś razem z Setsuną i Hotaru. Wszelkie uwagi (te miłe i te trochę mniej) proszę przesyłać na mój adres e-mail: asiunia912@buziaczek.pl
- Morze znowu się wzburzyło - powiedziała Michiru spoglądając na bezkresny ocean.
- Ale czy wzburzyło się także dla nas? - zapytała siedząca koło niej Haruka. Michuru wstała i pokierowała się w stronę hotelu.
- Odpowiedz! - Haruka nie dawała za wygraną.
- Niestety wygląda na to, że to koniec naszych wakacji.
- Shimata! - zaklęła Haruka i również skierowała się w stronę stojącego nieopodal hotelu.
- Wciąż nie rozumiem, czemu Księżniczka kazała nam wrócić na tę wiejską planetę - powiedział Yaten.
- Najwidoczniej miała jakiś powód. Prawda, Seiya?
- Tak... - odpowiedział Fighter.
- Seiya, o co chodzi? Coś nie w porządku? - naciskał Taiki.
- Nie, wszystko ok... Chodźcie!
Nie była to jednak prawda. Seiya jako jedyny z całej trójki miał dużo miłych wspomnień związanych z Ziemią. Od razu po przybyciu zaczęły one do niego powoli wracać niczym mały bumerang rzucony na lekkim wietrze. Yaten i Taiki wyraźnie to wyczuwali. Przez całą drogę spoglądali na niego badawczym wzrokiem.
- Chłopaki, wyluzujcie! - powiedział w końcu lekko speszony sytuacją Seiya. - Zaczynamy teraz nowy rozdział. To co było, nie ma już znaczenia.
- Dziękujemy i zapraszamy ponownie! - usłyszały jeszcze Haruka i Michiru wychodząc z hotelu. Wsiadły do samochodu i ruszyły w kierunku domu Haruki. Podczas podróży prawie w ogóle nie odzywały się do siebie. Haruka była po prostu zła. Michiru bardzo dobrze znała nastroje swojej partnerki i wiedziała, że w takich momentach najlepiej po prostu dać jej spokój. Pomimo szybkiej i niebezpieczniej jazdy Haruki, droga dłużyła się niemiłosiernie. Gdy dotarły na miejsce, Uran wziął wszystkie bagaże z samochodu i razem z przyjaciółką wszedł do środka.
- Zrobię herbatę - powiedziała Haruka. Neptun kiwnął tylko głową. Dziewczyna nie czuła się zbyt dobrze. Było jej smutno. Usiadła na krześle w jadalni, podkuliła nogi i oparła o nie głowę. Gdy weszła Hazuka, usiadła jednak normalnie.
- Co dokładnie poczułaś? Kim będzie nasz nowy przeciwnik? - zapytał Uran bardzo łagodnym i delikatnym głosem.
- Lusterko nie pokazuje wrogów czy przyszłości. Ono daje tylko wskazówki. - lekko zdenerwowanym głosem odpowiedziała Michiru.
- Skoro to Talizman, to mógłby chociaż... - ale widząc łzy w oczach Michiru, Haruka nie dokończyła. Wstała z krzesła, uklękła przed nią i złapała jej ręce.
- Hej, co się dzieje, księżniczko?
- Ja nie chcę widzieć tego wszystkiego. Nie chce mieć daru przepowiadania. To dla mnie za wiele. Nie daję sobie sama z tym rady.
- Ale ty nie jesteś sama. Ja zawsze jestem i będę blisko ciebie. Nie musisz się niczego bać. - na twarzy Michiru zagościł lekki uśmiech. Odwzajemniła uścisk dłoni Haruki.
- Muszę odpocząć - powiedział Neptun.
Po pewnym czasie, gdy Haruka weszła do sypialni, Michiru spała już mocno. Przez sen lekko się uśmiechała. Haruka nie chciała spać. Położyła się tylko obok niej i patrzyła.
"Tak bardzo chciałabym wiedzieć, o czym teraz śnisz." - pomyślała.
Tymczasem Star Lights szli ulicami miasta. Nie przeszkadzało im, że była noc. Szczerze powiedziawszy, właśnie dlatego czuli się lepiej. Tylko w nocy mogli przyglądać się gwiazdom, które tak bardzo kochali. Po pewnym czasie usiedli na ławce.
- Ta kartka to jedyne, co mamy - powiedział Seiya wyciągając z kieszeni mały skrawek papieru. - To nasza jedyna wskazówka.
Ową kartkę dała im Księżniczka tuż przed wysłaniem Star Lights na ziemię. Zawierała ona następującą treść:
"Przeciwnik, z którym zmierzycie się tym razem, będzie inny od pozostałych. Aby go pokonać, musicie walczyć w inny sposób niż w przeszłości. Będziecie również potrzebować pomocy przyjaciół, którzy ostatnim razem okazali się waszymi największymi wrogami."
- To, że przeciwnik będzie inny, jest oczywiste - powiedział Seiya.
- To, że trzeba będzie go pokonać w inny sposób, też jest całkiem jasne. - dodał Taiki.
- Tylko kim są ci "przyjaciele" - ciągnął Seiya.
- Chłopaki, ja już chyba wiem - w końcu odezwał się znowu Aten. - Ale to raczej wam się nie spodoba.
Michiru obudziła się. Był środek nocy. Wyciągnęła rękę, ale ku swojemu zdziwieniu nie poczuła Haruki. Coś tylko lekko zaszeleściło pod jej palcami. Zapaliła światło. Była to wiadomość od Urana: "Poszłam się przejechać.".
- Cała Haruka - szepnęła Michiru. Nagle usłyszała pukanie do drzwi.
- Hmm, to dziwne. Kto to może być. Przecież Haruka zawsze ma przy sobie klucze.
Bez większego namysłu otworzyła jednak drzwi. Gdy zobaczyła w nich Star Lights przeżyła, łagodnie mówiąc, olbrzymi szok.
- Wy... tutaj? - wyjąkała w końcu.
- Przepraszamy za najście - zaczął Yaten.
- Zauważyliśmy światło, więc stwierdziliśmy, że nie śpicie. Ze sprawą, z którą przyszliśmy, lepiej nie czekać do rana - ciągnął Taiki.
- Możemy wejść? - spytał Seiya.
- No dobrze, wejdźcie - powiedziała po chwili przerwy Michiru. - Usiądźcie w jadalni. Ja zaraz do was dołączę.
- Może jednak trzeba było poczekać do rana - wyszeptał Yaten.
- Oh, daj spokój - Seiya uspokoił przyjaciela. Potem usiedli w ciszy. Po chwili wróciła Michiru.
- Może macie ochotę na coś do picia? - zaproponowała.
- Nie, dziękujemy - rzekł Taiki.
- Haruki nie ma? - zapytał z nutką ironii w głosie Seiya.
- Chwilowo nie, poszła przejechać się.
- O tej porze? - ciągnął dalej Seiya.
- Seiya, daj spokój! Nie tak się umawialiśmy - do porządku przyprowadził przyjaciela Taiki.
- No już dobrze, dobrze. Macie rację. To świetna pora na przejażdżki - w głosie Seiyi dalej usłyszeć można było kpinę. Rozmowę przerwał odgłos otwieranych drzwi, który niechybnie oznaczał powrót Haruki. Gdy zobaczyła Star Lights najpierw poczuła zdumienie, które jednak po chwili przerodziło się w złość.
- Co wy robicie w moim domu? - zapytała oschle.
- Miłe powitanie - zakpił Seiya.
- Macie dwie minuty, żeby mi to wyjaśnić! - krzyknęła bardzo zdenerwowana już Haruka.
Taiki wziął kartkę od Księżniczki i podał ją Haruce. Ta niechętnie przeczytała jej zawartość.
- Oczywiście ubzduraliście sobie, że tymi "przyjaciółmi" jesteśmy my?- zapytała oburzona.
- Haruka! - Michiru uspokoiła Urana. - Myślę, że ten przeciwnik, o którym tu mowa to ten sam, którego obecność i ja wyczuwam.
Haruka stała zmieszana jeszcze przez chwilę.
- To świetnie. Porozmawiamy sobie o tym rano. Tymczasem... do widzenia, państwu! - powiedziała spoglądając na Star Lights. Gwiazdy posłusznie opuściły dom Haruki. Gdy wyszły z budynku, Yaten powiedział:
- No nie poszło aż tak najgorzej.
W tej samej chwili wszyscy wybuchli śmiechem.
- Mogłaś być dla nich bardziej uprzejma - powiedziała Michiru do Haruki. - Nie przyszli tu w złych zamiarach.
- Dobrze, postaram się w takim razie jutro być milsza... O ile będę w dobrym humorze. Tymczasem chodź już spać.
- Haruka! Obudź się! Star Lights już na nas czekają - krzyczała Michiru krzątając się jeszcze po domu.
- A nie możemy tego przełożyć na jutro?
Michiru potraktowała partnerkę ostrym spojrzeniem.
- No już dobrze, dobrze. A właściwie to gdzie oni czekają?
- Haruka, w jakim jesteś dziś humorze? - zapytał Neptun.
- W bardzo dobrym. Byłaś pierwszą rzeczą, którą zobaczyłam, gdy otworzyłam oczy, więc jak mogłabym mieć zły nastrój?
- To dobrze. Star Lights czekają w ogrodzie.
- Co? - Haruka nie ukrywała oburzenia.
- Wczoraj wyrzuciłaś ich z domu, więc pomyślałam, że tym razem zaproszę ich do ogrodu - odpowiedział spokojnie Neptun i z uśmiechem dodał:
- No wstawaj już.
Chwilę potem Haruka i Michiru były już na miejscu. Gwiazdy siedziały przy stole obok siebie. Dwa pozostałe krzesła Michiru ustawiła w bezpiecznej odległości - tak na wszelki wypadek.
- Myślę, że powinniśmy coś ustalić - zaczął Seiya. - Nie przylecieliśmy na Ziemię, by was nachodzić, ale po to, by wyeliminować kolejnego przeciwnika.
- Gdyby było inaczej, już by cię tu nie było - odpowiedziała Haruka.
- Proponuję, byśmy rozmawiali jak dorośli ludzie - spokojnie powiedział Seiya. - A że z naszego towarzystwa to wy jesteście starsze, mogłybyście dać dobry przykład.
Haruka lekko poderwała się z krzesła, jednak Michiru zatrzymała ją.
- Moim zdaniem nasz nowy przeciwnik ujawni się już wkrótce - odezwał się Neptun. - Musimy być w pełnej gotowości.
- Masz rację - powiedział Yaten. - Ja też to wyczuwam.
Ich rozmowę przerwały głośne hałasy dobiegające z sąsiedniej ulicy. Wszystkie czarodziejki pobiegły tam czym prędzej. To, co zobaczyły, znacznie przerosło ich oczekiwania. Po mieście chodziły kamienne stwory. Były one trzykrotnie większe od przeciętnego człowieka i całe "zbudowane" z wielkich głazów. Najdziwniejsze było jednak to, że mieszkańcy miasta nie zwracali na nich większej uwagi. Prawdę mówiąc, w ogóle ich nie zauważali. Potwory porozumiewały się głośnymi okrzykami, których czarodziejki nie rozumiały. Gdy jednak jeden zobaczył przyglądających im się ludzi, wszystkie zaczęły iść w ich stronę. Mieszkańcy, którzy przechodzili tamtędy, patrzeli się na Star Lights, Naptuna i Urana jak na obłąkanych.
- Shimata! - krzyknęła Haruka. - Nie możemy się transformować na oczach tych wszystkich ludzi!
Chwilę później Czarodziejki znajdowały się już w wielkich łapach kamiennych stworów, po czym zniknęły. Obudziły się w zupełnie innym miejscu. Leżały na niestabilnej platformie, wokół której rozpościerał się tajemniczy krajobraz. Po chwili platforma zaczęła się trząść, a następnie rozpadać na mniejsze kawałki.
- Uważaj! - krzyknął Seiya i przerzucił Harukę na stabilną część obok. Sam również na nią skoczył. Michiru wraz z Yatenem przeskoczyli na inną platformę. Taiki przedostał się również w bezpieczne miejsce.
- Michiru! - krzyknęła Haruka.
- Haruka! - usłyszała odpowiedź.
- Michiru! - wrzasnęła ponownie, ale tym razem nikt jej nie odpowiedział.
- Dzięki za pomoc - powiedziała niechętnie Haruka do Seiyi. Fighter odpowiedział uśmiechem, a potem dodał:
- To co, współpraca?
- Ja wolę słowo "współzawodnictwo" - odpowiedział przewrotnie Uran, a potem krzyknął:
- Uranus Planet Power, make up!
- Fighter Star Power, make up! - Seiya też nie zwlekał z transformacją. Haruka bez namysłu zaczęła biec. Przed sobą mieli gęsty las.
- Dokąd biegniesz?! - krzyknął Fighter.
- Musimy znaleźć Michiru - odpowiedział Uran.
- No tak, mogłem się domyślić - powiedział do siebie Seiya i podążył za dziewczyną. Gdy przedostali się przez gęsty las, zauważyli kamienne stwory, które sprawiały wrażenie znudzonych.
- World shaking! - krzyknęła bez namysłu Haruka i pierwszy potwór runął na ziemię.
- Star serious laser! - krzyknął Seiya i drugi także rozsypał się na kawałki. Przed nimi stały jednak wciąż 3 stwory.
- World shaking! - krzyknął Uran, ale ku jego zdziwieniu nic się nie stało. Potwór był coraz bliżej.
- World shaking! - Haruka wypowiedziała zaklęcie ponownie, ale znowu nie dało ono żadnego efektu.
- Star serious laser!
Zaklęcie Seiyi powaliło kamiennego człowieka na ziemię.
- Shimata! Nie wiem, co się dzieje! Czemu moje zaklęcie nie działa?! - krzyknęła Haruka.
- Zająć się tamtą dwójką? - spytał Fighter.
- Już ci mówiłam, ja wolę współzawodnictwo.
Po tych słowach Uran wyjął Talizman i krzyknął:
- Space sword blaster!
Pierwszy potwór zamienił się w proch. Drugiego Haruka pokonała wbijając mu sztylet w środek głowy. Seiya patrzył z niekłamanym podziwem.
- To co, idziemy dalej? - spytała usatysfakcjonowana Haruka.
- Tak - powiedział Fighter. Ruszyli w stronę wysokiej wieży, która znajdowała się nieopodal.
- Haruka! Haruka! - krzyczała jeszcze Michiru, choć dobrze wiedziała, że Uran nie może jej już słyszeć.
- Hej, spokojnie! - powiedział Yaten kładąc jej rękę na ramieniu. - Znajdziemy ją.
- Healer Star Power, make up!
- Naptune Planet Power, make up!
Czarodziejki nie miały czasu, by zastanawiać się, którą drogę wybrać. Pobiegły więc w stronę dużej jaskini stojącej na przeciwko nich.
- Bądź ostrożny - powiedziała Michiru.
Ku ich zdziwieniu w jaskini nie czekała na nich żadna pułapka. Gdy z niej wyszli, poczuli się jednak zdezorientowani. Tym razem mieli przed sobą wiele różnych ścieżek i nie mogli zdecydować się, którą z nich wybrać. Michiru wyjęła więc lusterko, uklękła i po cichu mówiła jakieś zaklęcia. Yaten zaufał jej i cierpliwie poczekał aż skończy.
- Tędy! - krzyknęła w końcu pokazując ścieżkę po prawej stronie.
Chwilę potem mieli jednak wątpliwości, czy wybrali właściwą drogę. Tuż przed nimi wyrosły trzy kamienne stwory. Te same, które spotkali w mieście. Pierwszy potwór chwycił Michiru i rzucił nią z całych sił o jaskinię, z której dopiero co wyszli.
- Star sensitive inferno! - Yaten wypowiedział zaklęcie i kamienny człowiek runął na ziemię. Następnie podbiegł do Michiru.
- Nic ci nie jest?
- Nie, w porządku - odpowiedziała, a po chwili dodała:
- Deep submarge! - i drugi potwór zamienił się w pył. Przed nimi stał już tylko jeden.
- Ja się nim zajmę - zaoferował Yaten. - Star sensitive inferno!
Gdy kamienne stwory stały się już przeszłością, Michiru położyła się na ziemi. Oddychanie przychodziło jej z trudem.
- Michiru! - krzyknął Yaten.
- W porządku - odpowiedziała. - Zostaw mnie tu i znajdź Harukę. Ja będę dla ciebie tylko zbędnym balastem. Przeze mnie stracisz energię, nie będziesz miał siły walczyć i... Nie chcę żebyś się tak poświęcał!
- Jeżeli cię tu zostawię, to i tak zginę.
Michiru spojrzała się na niego pytająco.
- Jeśli to zrobię, wtedy na pewno zabije mnie Haruka - dodał z uśmiechem. - Pójdziemy w stronę tamtej wieży.
Yaten wziął Michiru na ręce i pokierował się w stronę budynku.
Taiki podniósł się powoli. Rozejrzał się dookoła, lecz nikogo nie spostrzegł. Nie można powiedzieć, że poczuł się samotny. Jednakże na pewno wolałby mieć Seiyę i Yatena u swojego boku.
- Maker Star Power, make up!
Taiki stał jeszcze przez chwilę, ale w końcu zdecydował się pójść przed siebie. Po drodze nie spotkał żywej duszy.
- I co ja mam tu robić? Co to za dziwne miejsce? - powiedział do siebie.
Ani na chwilę nie zamierzał jednak przystawać. Cały czas posuwał się do przodu. Po dość długim czasie on także spotkał dwa kamiennie potwory. Na jego widok stwory zaczęły pokrzykiwać. Wyraźnie starały się porozumieć. Maker nie miał jednak czasu na to, by zastanawiać się nad przekazem wrogów.
- Star gentle uterus! - krzyknął i pierwszy kamienny człowiek rozleciał się na kawałeczki. Drugi wyraźnie poirytowany zaczął biec w stronę Taikiego. Gdy był już blisko, podskoczył, by przygnieść wojownika swoim ciałem. W momencie, gdy był już nad ziemią, Taiki uskoczył na obok. Potwór uderzył więc w twardą skałę i został po nim tylko pył.
- One wcale nie są jednak takie silne, na jakie wyglądają. - stwierdził Maker.
Następnie pobiegł na mały pagórek, by stamtąd wybadać teren. Z wzniesienia nie sposób było nie zauważyć wysokiej wieży. Taiki natychmiast pokierował się w jej stronę.
***
Wkrótce wszystkie czarodziejki znajdowały się w wieży. Haruka z Seiyą weszli prawymi wrotami. Yaten niosąc Michiru przekroczył próg środkowych drzwi. Taiki natomiast wszedł wejściem będącym po lewej stronie. Gdy tylko znaleźli się w środku, wrota zamknęły się za nimi z hukiem. Nie zobaczyli jeszcze swojego głównego przeciwnika, jednak usłyszeli jego głos:
- Tak, jak się spodziewałem. Wszystkie czarodziejki zdołały dotrzeć do mojej wieży. Ale widzę, że jedna nie będzie moim gościem zbyt długo.
Dopiero w tym momencie Haruka zaczęła się rozglądać po dużej sali. Po chwili zauważyła Michiru leżącą bezwładnie na podłodze, gdzie położył ją Yaten.
- Michiru! - krzyknęła i pobiegła w stronę partnerki. Nie dotarła jednak do celu. Komnata była podzielona na trzy części odgrodzone od siebie niewidzialnymi ścianami. W dotyku przypominały one zwykłą szybę. Gdy Michiru usłyszała głos Haruki, otworzyła oczy i powoli zaczęła czołgać się w jej kierunku. Każdy ruch sprawiał jej ból. Gdy była już blisko, wyciągnęła rękę i przyłożyła ją do niewidzialnej ściany. Uran przyklęknął i przyłożył swoją dłoń w tym samym miejscu. Trwały tak przez chwilę. W tym momencie tuż pod sufitem pojawiła się jakaś osoba. Z wyglądu przypominała ona zwykłego mężczyznę. Nie działała jednak na nią grawitacja i lewitowała ze skrzyżowanymi nogami blisko sklepienia wieży. Bez wątpienia była to osoba o magicznych zdolnościach.
- Star gentle uterus! - krzyknął Maker celując w maga. Przed czarownikiem pojawiła się jednak kolejna niewidzialna ściana i czar Taikiego rozprysł się na nieszkodliwe cząstki.
- Star sensitive inferno! - wrzasnął Yaten atakując przeciwnika z innej strony, lecz w tym momencie przed magiem pojawiła się kolejna bariera.
- Nie jesteście w stanie mi nic zrobić tymi żałosnymi atakami. Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś więcej po czarodziejkach.
Haruka wyciągnęła Talizman.
- Natychmiast zlikwiduj te ściany! - krzyknęła i podniosła sztylet w stronę czarownika.
- Ale po co od razu tak ostro? - odpowiedział i niewidzialne ściany pomiędzy czarodziejkami zniknęły. Haruka przyklękła i położyła głowę Michiru na swoich kolanach. Neptun otworzył oczy.
- Haruka... - wyszeptała.
- Tak, jestem tu - odpowiedziała, uśmiechnęła się lekko i dotknęła jej twarzy. - Michiru, ty jesteś zimna... - uśmiech zniknął z jej twarzy tak szybko jak się na niej pojawił.
- Haruka...
- I to mają być te wielkie wojowniczki walczące o sprawiedliwość? - odezwał się mag. - Sprowadziłem was do mojego świata. Chciałem przekonać się o waszych mocach, a tymczasem widzę coś tak żałosnego.
W tym momencie czarownik zaczął rzucać ognistymi kulami. Star Lights uskakiwały sprawnie broniąc Harukę, która zasłaniała swoim ciałem nieprzytomną Michru.
- Ale my nie walczymy tylko o sprawiedliwość! - odezwał się Seiya, gdy atak ustał. - Przede wszystkim walczymy o miłość.
Do Fightera znowu zaczęły wracać miłe wspomnienia ze swojego pierwszego pobytu na ziemi.
- Jesteśmy tu, żeby walczyć o miłość! - krzyknął ponownie i po chwili przerwy zaatakował maga. - Star serious laser!
Przed czarownikiem znowu pojawiła się niewidzialna ściana.
- On lewituje, ale żeby móc unosić się w powietrzu, potrzeba... - zaczęła mówić z trudem Michiru, która właśnie odzyskała przytomność. - Potrzebna mu jest... - ciągnęła. - Potrzebuje stabilnej podłogi pod sobą. - skończyła.
- W takim razie trzeba jakoś wyprowadzić go na zewnątrz. - powiedział Yaten.
- To nie będzie konieczne. - odpowiedziała Hazuka. - Oby tylko się udało.
Przez chwilę zawahała się jeszcze. "Co będzie, jeśli mój atak nie zadziała?" - pomyślała.
- World shaking! - krzyknęła. Posadzka wielkiej sali rozpadła się na kawałki.
- Shimata! - krzyczał jeszcze mag, spadając na ziemię. Po chwili cała kraina wytworzona przez czarownika zniknęła. Star Lights, Haruka i Michiru znalazły się na ulicy, na której po raz pierwszy zobaczyły kamiennych ludzi. Były w swoich codziennych ubraniach. Neptunowi, ku radości Urana, nic nie było.
- To już chyba koniec - powiedział Seiya. - Dziękujemy za współpra... za współzawodnictwo - dokończył spoglądając na Harukę.
- Dziękujemy - odpowiedziała Michiru uśmiechając się do Yatena. Healer odwzajemnił uśmiech. Po chwili Star Lights odeszły.
Chwilę później pojawiły się w miejscu, gdzie zesłała ich Księżniczka.
- Mimo wszystko miło było tu wrócić - powiedział Taiki.
- Zgadzam się - przytaknął Yaten. - A co ty myślisz, Seiya?
Chłopak natomiast stał trochę dalej, a w oczach miał łzy.
- Seiya? W porządku? - spytał Yaten.
- Tak, więc po raz drugi opuszczam tę planetę... Ale cóż, widocznie tak musi być.
Taiki położył mu rękę na ramieniu i powiedział:
- Jeszcze tu wrócisz.
- Pewnie, że wrócę! - odpowiedział Seiya z uśmiechem. - Wrócę na pewno.
W tym momencie pojawiła się Księżniczka i zabrała ich z powrotem do domu.
- Wiesz co mnie tylko zastanawia? - zapytała Haruka siedzącej koło niej Michiru.
- Tak?
- Czemu "World shaking" wtedy nie zadziałało? I to dwa razy z rzędu?
- A czemu chciałaś, żeby zadziałało?
- To chyba oczywiste. Pędził na mnie olbrzymi kamienny potwór.
- Zaklęcie to nie samochód, który możesz uruchomić, gdy przyjdzie ci na to ochota. Ataki są nam dane, byśmy mogły chronić innych ludzi, których kochamy. Żeby zadziałały, potrzeba czegoś więcej niż strachu przed przeciwnikiem. Haruka odpowiedziała uśmiechem.
- Dobrze, że cię mam - dodała i przytuliła ją delikatnie.