Wakacje w kraju wódki i Wałęsy [by: Kotelet]


UWAGA! Nie czytać podczas jedzenia, picia itp. ;).


- Usagi! Usagi! - darła się matka. - Spóźnisz się na samolot!
Usa zeszła ledwo przytomna ze schodów.
- Że co? - spytała się leniwym głosem.
- Na samolot się spóźnisz! Zapomniałaś? Lecisz z koleżankami na wycieczkę do Warszawy!
- Lecę... A! No tak! Jestem spóźniona.
Tsukino wreszcie się obudziła. Zarzuciła na siebie jakieś ubranie, wzięła torbę i pobiegła na lotnisko.

Dziewczyny na nią już czekały.
- Jak zwykle się spóźnia! Było trzeba jej nie brać... - powiedziała nadąsana Rei.
- Nie bądź aż taka surowa! - odpowiedziała jej Ami.
Nagle na lotnisko wbiegła Usa.
- Przepraszam... - rzekła tylko krótko.
- Dobra dziewczyny zbieramy się, musimy iść już na odprawę - powiedziała Minako.
Wszystkie pięć - Usagi, Ami, Rei, Makoto i Minako poszły dopełnić niezbędnych formalności.

Dziewczyny weszła do samolotu, usiadły na miejscach, które były wolne. Obok Minako siedział wysoki brunet, urody słowiańskiej.
- Hej - zagadała Mina.
- Witam - odpowiedział chłopak łamana japońszczyzną.
- Jesteś Polakiem? - podtrzymywała konwersacje.
- Tak, byłem w Japonii w interesach, a ty po co lecisz do Polski?
- Na Wakacje! Wiesz kraj Chopena i takie tam.
- Na pewno ci się u nas spodoba - uśmiechnął się brunet. - Przepraszam bardzo, ale musze się zająć interesami - powiedział i wyciągnął laptop.
Jaki on słodki! Mam nadzieję, że w Polsce jest więcej takich cukiereczków, pomyślała Mina i pogrążyła się w lekturze jakiegoś czasopisma. Reszta dziewczyn przespała podróż.

Dziewczyny wyszły z samolotu. Do Miny podszedł brunet.
- To mój numer telefonu, jeżeli się zgubisz lub chcesz wyjść po prostu na kawę zadzwoń... Dozobacznia...
- Bye!
Minako była wpatrzona w tajemniczego bruneta.
- Kto to!? - spytała zazdrosna Rei.
- On... To po prostu... Poznałam go w samolocie... Polak... Ach! Warto było tu przyjechać...
Ami spostrzegła grubego, spasionego faceta, trzymał kartkę.
DŻAPAN GRUP HIR PRZEWODNIK I AM
- To chyba nasz przewodnik - pokazała palcem Ami.
- Widzę, Mina, że w Polsce nie wszyscy tacy seksi są...
Podeszły do przewodnika.
- Najpierw pojedziemy do hotelu, potem na Wiejską do Sejmu, bo macie blisko, a potem może do Łazienek?
- Ok.! - krzyknęły chórem dziewczyny.

Pojechała do hotelu, każda wzięła jedno osobówkę. Poszły potem coś zjeść do bufetu. Minako usiadła przy barze.
- Proszę kawę...
Barman podał jej świeżą, pachnąca kawę. Obok Miny usiadł chłopak. Spojrzała na niego, to był on, chłopak z samolotu.
- Co za spotkanie... Widzę, że zatrzymałaś się w tym samym hotelu, co ja... Jak będziesz coś chciała, mój pokój ma numer 152...
- Czy ty myślisz, że ja jestem taka łatwa? - spojrzała na niego groźnie dziewczyna.
- Nie... Ale może... Będziesz chciała pogadać...
Chłopak wypił do końca swojego drinka, odszedł od baru i wyszedł z hotelu.

Dziewczyny poszły do sejmu, zwiedzały sale, przepych i luksus, a także jak lenią się posłowie. Makoto poszła do sejmowej toalety. Nagle usłyszała krzyk, wybiegła z kibla. Spojrzała, a tam widziała jak pulchna pani z długim warkoczem, przemienia się w potwora. Na podłodze leży dziennikarka i patrzy z przerażaniem.
- Pani Renato! Co pani robi!?
- Chce twoją duszę!
Makoto zrozumiała, nie tylko w Japoni działają ciemne siły.
- Kryształowa moc Jupitera! Działaj!
Mako zamieniła się w Sailor Jupiter. Wybiegła naprzeciw potwora.
- Kim jesteś!? Czego chcesz od tej biednej dziennikarki!? Nie pozwolę ci jej gnębić! Ukarze cię w imieniu Jowisza!
- Jesteś śmieszna! Ja cię ukarze za to, że mi przeszkadzasz! Ja Kurwikowa Dama Samoobornienia! W imię Mudżyńskiego Andżeja przewodniczącego rozwalę cię na kawałki!
Mako nie wiedziała, czy sobie z nią poradzi.
- Grzmoty! Błyskawice! Do pomocy! Błyskawiczny Atak!
Pioruny prawie poraziły Kurwika, jednak w ostatniej chwili odskoczyła.
- Owsowy Huragan!
Mako padła na ziemie, atak wroga był za silny. Dziewczyna szybko wyjęła swój zegarek - komunikator.
- Dziewczyny! Tutaj też atakują potwory! Pomóżcie mi...
Jednak Mako nie dokończyła, Dama wzięła jej zegarek i rozbiła go o obcas.

- Co się dzieje! Straciłam odbiór! - krzyczała Usa.
Przewodnik się na nie dziwnie patrzył.
- Musimy jej pomóc! - dziewczyny jej przytaknęły. - Idziemy do toalety - powiedziała do przewodnika.
Szybko pobiegły i wyciągnęły swoje pióra przemiany a Usagi broszkę.
- Kryształowa moc Marsa! Działaj!
- Kryształowa moc Wenus! Działaj!
- Kryształowa moc Merkurego! Działaj!
- Nieskończona Potęgo Księżyca! Działaj!
Wszystkie zamieniły się w wojowniczki walczące o miłość i sprawiedliwość.

- Tak ze mną sobie pogrywasz? Zaraz cię zniszczę! Moc kurwicznych gałek!
Mako szybko przeturlała się obok, nim dosięgnął ją wzrok Kurwikowej Damy.
- Wodna Rapsodia! - krzyknął ktoś z oddali.
Damę odepchnęło do tyłu.
- Nie krzywdź jej! Za to, że to robisz, ukarze cię w imieniu księżyca!
- Chyba kpisz! - zaśmiała się szyderczo Dama.
- Księżycowy Pocałunek Niebios! - wykrzekneła Moon i zaczęła wywracać swoją pałeczką .
- Snopy Owsa! - odwzajemnił atak wróg.
Sailorki były związane jak snopy zbóż.
- Już po was...
- Co my zrobimy Usagi!
- Nie wiem...
Lecz nagle coś raniło wroga, lecz nie była to czerwona róża, lecz piękny kwiat paproci. Przy oknie w blasku słońca stał mężczyzna w pelerynie.
- Polska to nie kraj gdzie rządzą w sejmie demony! Uciekaj więc... - wygłaszał nieznajomy gdy zeskakiwał z okna. - Pałasty Atak!
Nieznajomy wyciągnął swoją pałeczkę i zaatakował Kurwikową Damę. Jednak to nic nie dało.

Czemu mój atak na nią nie działa, pomyślał chłopak
Spojrzał się w bok, zobaczył grupę dziewczyn. Nie wiedział, kim są, ale wyglądały inaczej niż reszta. Co one tu robią i czemu pakują się w kłopoty? Walka ze złem to przecież jego działka!
- Czas podkręcić akumulator! Szkarłatny ogniu! Moc przeznaczenia! - wykrzyknął.
Jego strój z koloru srebrno - złotego zmienił się w krwisto czerwony.
- Pałasty Atak! Piekielna Moc! - nieznajomy zaatakował ze zdwojoną siłą.
Renata rozpłynęła się w ogniu.

Dziewczyny uwolniły się z więzów. Patrzyły na nieznajomego. Kim on jest? Dlaczego im pomógł?
- Kim jesteś? - spytała się Makoto.
- Ja? Ja jestem Salamon... Wojownik, który walczy o dobro i sprawiedliwość w tym kraju...
Salamon szybko pobiegł ku wyjściu, gubiąc coś. Minako podniosła to, było to portfel. Gdy zobaczyła, do kogo należy, wydała stłumiony dźwięk.

Chłopak siedział w swoim pokoju, rozmyślał o tym, co stało się godzinę temu. Kim były te wojowniczki w krótkich spódniczkach? Kogoś mu przypominały, lecz nie wiedział kogo. Czego one tutaj szukają? Czemu pąkują się w kłopoty... Tutaj zło przesiąka cały kraj... On to wie, one pewnie nie. Niespodziewanie ktoś zapukał do drzwi.

Minako stała przed pokojem numer 152. Bardzo się denerwowała, nie wiedziała, co ma powiedzieć chłopakowi. Jej serce biło coraz mocniej. Drzwi się otworzyły.
- Co ty robisz? - powiedział zdumiony chłopak.
- Mogę wejść? Mam prywatną sprawę do ciebie - powiedziała Mina.
- No wiesz... Myślałem, że po tym, co powiedziałaś mi przy barze, nie odważysz się przyjść... Wejdź
Minako weszła, stała przy samych drzwiach, bała się o siebie.
- Chcesz drinka? - spytał uprzejmie.
- Nie... Przyszłam po to... By spytać się ciebie...
Chłopak podszedł do niej.
- Nie musisz nic mówić, rozumiem...
Jego usta zbliżyły się do jej warg. Minako mimo że nie chciała tego robić, przytuliła go i pocałowała bardziej namiętnie. Jednak po chwili przypomniała sobie cel swojej misji.
- Nie mogę tego zrobić, nie teraz... - odepchnęła go. - Najpierw mi coś wyjaśnij...
Wyciągnęła portfel, wyjęła z niego dowód osobisty.
- Ten portfel wypadł dzisiaj niejakiemu Salamonowi... Może go znasz? - zapytała ironicznie.

*Skąd ona go ma!? I skąd wie... Że ja... Że ja jestem Salamonem! Czyżby była jedną z tych wojowniczek? Tak, tak to ma sens... Trzeba też ją przygnieść do muru* - pomyślał chłopak
- Myślisz, że mnie przechytrzyłaś mała wojowniczko? Tak ja to on, on to ja! No i co z tego!? Dbam o dobro w tym przeklętym kraju! Czego szukasz ze swoimi koleżankami na moim terenie? - powiedział rozłoszczony.
- Nie moja wina, że potwór nas zaatakował! - odpowiedziała Minako.
- Więc jednak przyznajesz. że jesteś jedną z tych wojowniczek?
- Tak... Chcemy ci pomóc... Mamy doświadczanie! Sam nie pokonasz wszelkiego zła!
- Ja... Ja nie byłem sam... Dopóki oni nie zniszczyli moich przyjaciół i jej... Postanowiłem, że za wszelką cenę pokonam ich i zniszczę na wieki... Naprawdę chcecie mi pomóc?
- Tak... - uśmiechnęła się Minako.

Rei, Usagi, Ami i Mako siedziały razem w jednym pokoju.
- Myślicie, że ona... Że on... - martwiła się Ami.
- Mnako na pewno sobie poradzi... Jest silna! - powiedziała Mako.
Dziewczyny usłyszały szmer, do pokoju weszła Minako z chłopakiem.
- Przyszliśmy wam coś powiedzieć... - powiedział Mina.
- Tak, ja... Macie racje, to ja jestem Salamonem. Jednak chcę, żebyście mi pomogły w walce ze złem... Chcecie?
Dziewczyny spojrzała na siebie.
- Tak, chcemy... Chcemy żeby dobro zapanowało na świecie... - powiedziała Usagi.
- Więc po kolei. Sejm to miejsce, gdzie zło kumuluje swoja energie. To, co widziałyście, to dopiero początek. Głównymi złymi są trzy osoby. Gdy pokonamy te osoby, zło zniknie... Te osoby to Andrzej L., Roman G. i także Lech K., jednak jest mały szczegół... Lech wytworzył swojego klona żeby zmylić przeciwników... Nie mamy stu procentowej pewności, czy zlikwidowaliśmy prawidłową osobę... Mamy akurat szczęście... Jutro odbywa się konferencja, gdzie wszyscy trzej będą... Miałem wykonać misję sam... Jednak jak chcecie mi pomóc... Przemyślcie to sobie... Ja już wyjdę...
Chłopak wyszedł. Minako patrzyła na dziewczyny błagalnym wzrokiem.
- Nie martw się Mina... Pomożemy mu! - powiedziała Usagi.

Następnego dnia dziewczyny przybyły do kuluarów sejmowych. Poszły na konferencję prasową. Usiadły i czekały. Czekały, aż pojawi się Salamon i zacznie walkę. Pełno fotoreporterów robiło zdjęcia trzem mężczyzną. To było ich cel. Niespodziewanie zgasły światła.

Salamon stał schowany. Nikt nic nie widział, było ciemno. Tak miało być.
- Błękicie wody! Moc przeznaczenia! - powiedział cicho.
Jego strój zmienił barwę na niebieski.
- Pałasty atak! Moc Mórz!
Wszystkich trzech liderów zmiótł wodny atak.
- Teraz! Czas walki! - krzyknął głośno.

Dziewczyny usłyszały jak Salamon daje im znak.
- Kryształowa moc Marsa! Działaj!
- Kryształowa moc Wenus! Działaj!
- Kryształowa moc Marsa! Działaj!
- Kryształowa moc Jupitera! Działaj!
- Nieskończona Potęgo Księżyca! Działaj!
Gdy dziewczyny się przemieniły, światło zapaliło się. Widziały trzy potwory, jeden duży opalony, drugi cały był w pierzu, a trzeci wyglądał... Tego nie dało się opisać słowami.
- Mudżyński Atak! - krzyknął opalony.
Ataka trafił Salamona, który padł na ziemie.
- Miłosne Łańcuchy Wenus!
Sailor Venus związała wszystkich trzech.
- Usagi teraz!
- Księżycowy Pocałunek Niebios!
Jednak nie zadziałało.
- Mój atak jest za słaby... - zdziwiła się Usagi.
Minako dalej trzymała swój łańcuch. Roman jednak złapał go ręką i rozhuśtał go razem z Venus. Walnął ją o ścianę.
- Mina! - krzyknęła Ami
- Ognista Strzała! - zaatakowała Rei.
- Lśniąca woda Orzeźwienia! - Ami też zadała atak
Strzała Rei trafiła prosto w serce Romana, który zamienił się w popiół, za to atak Ami zamroził pozostałą dwójkę.
- Usagi wymyśl coś!
- Co!? Co ja mam zrobić?!

Salamon leżał pół przytomny na ziemi. Słyszał tylko odgłosy walki. Wstał, wszystko go bolało. Podszedł do wojowniczek.
- Musimy połączyć siły... - powiedział.
- Oliwkowa Ziemio! Moc Przeznaczenia!
Strój Salamona znowu się mienił.
- Pałasty Atak! Moc Ziemi!
- Księżycowy Pocałunek Niebios!
- Błyskawice do Pomocy!
- Wodna Rapsodia!
- Ognista Duszo! Ognisty Ptak!
Poczwórny atak trafił w zamrożonych wrogów. Zamienili się w popiół.
Salamon wziął nieprzytomną Minako.
- Musimy uciekać z tego miejsca...

- Dziękuję wam, że mi pomogłyście... Pokonaliśmy najgroźniejszego wroga... Sam bym sobie nie poradził.
- Nie ma za co...
Salamon odwrócił się tyłem do dziewczyn.
- Ja muszę już was pożegnać... Zapomnijcie o mnie... Nigdy się już nie zobaczymy.
Minako, która już oprzytomniała, podbiegła do niego i pocałowała go.
- Żegnaj...
- Żegnajcie wojowniczki.
Salamon zniknął w blasku słońca.
- To były chyba jedne z najdziwniejszych naszych wakacji... - powiedziała Usa.
Dziewczyny się zaśmiały, wszystkie oprócz Minako. Ona patrzała się w dal i myślała o nim...

KOMENTARZE


POWRÓT