Powrót [by: Motylek 18]

part I  |  part II  |  part III


Był ciepły letni dzień- pierwszy dzień wakacji, i Usagi szła właśnie na lody wraz z przyjaciółkami. Przechodząc obok jednego z ogrodzeń zauważyły zapłakaną dziewczynę. Z daleka wyglądała na jakieś 16 lat. Żadna z dziewcząt nie odważyła się podejść bliżej, ale zrobiło im się źle na duszy patrząc na jej smutną twarz. Odważyła się natomiast Luna, a wraz z nią Artemis. Spokojnie koty podeszły do nieznajomej i położyły jej pyszczki na kolanach. Dziewczyna spostrzegła zwierzęta i delikatnie się uśmiechnęła. Głaszcząc koty wciąż jeszcze zastanawiała się jak to będzie dalej w jej życiu, w końcu uznała jednak że trzeba wreszcie przestać płakać i wrócić do rzeczywistości. Wstała więc z ziemi, otarła łzy i skierowała się w stronę wyjścia z ogrodu. Dopiero kiedy podniosła głowę spostrzegła patrzące na nią dziewczyny, a na jej twarzy natychmiast pojawił się rumieniec. Do tej pory nie sądziła, że ktoś będzie na nią patrzył, w chwili gdy płacze. Patrzyła na nie, a one na nią i nikt nie wiedział co powinien teraz zrobić. W końcu pierwszy krok odważyła się zrobić Ami. Podeszła do nieznajomej i przedstawiła się:
- Cześć jestem Ami, a ty?
- Mam na imię Aya, Aya Tarumi, ale czemu mnie podglądałyście i co to ma wszystko znaczyć?
- Nie gniewaj się, po prostu szłyśmy na lody i przez przypadek spostrzegłyśmy, że płaczesz, nie chciałyśmy cię urazić...
- Nie, to ja przepraszam, nie powinnam się tak zachowywać, ale jestem trochę zdenerwowana...
I nie wiadomo kiedy, Aya opowiedziała dziewczętom swoją historię. W tym czasie głowa Luny była zaprzątnięta zupełnie czym innym. Kotka rozmyślała o czarodziejkach i o tym wszystkim, co przeszła wraz z nimi, nie dawała jej także spokoju ostatnia rozmowa z Artemisem na temat odnalezienia jeszcze jednej czarodziejki. Patrząc więc na Ayę, zastanawiała się, czy to nie ona jest ta czarodziejką. Nim zdążyła jednak dojść do jakichkolwiek wniosków, ponieważ dziewczyny pożegnały się i nowa znajoma poszła do domu.
Mijały dni, Luna obserwowała Ayę i nie przestawało jej dręczyć przeczucie, że to jest właśnie ona- ostatnia z czarodziejek mających chronić ziemię przed złem. W ciągu tych kilku dni dziewczyny zaprzyjaźniły się z Ayą i teraz wszędzie chodziły razem - do kina, na zakupy i lody, a kiedy któraś miała problem, zwierzały się sobie nawzajem. Przyjaciółki żyły beztrosko aż do pewnego ciepłego, letniego wieczoru, wtedy to Luna wraz z Artemisem postanowili wreszcie rozwikłać tę zagadkę raz na zawsze, ponieważ jak to powiedziała kotka "nigdy nie wiadomo kiedy coś się wydarzy, a wtedy lepiej jest być przygotowanym do walki". Tak więc zwołały naradę w której udział wzięły wszystkie czarodziejki, była tam więc oczywiście Usagi Tsukino, czyli Czarodziejka z Księżyca, Ami Mizuno- Czarodziejka z Merkurego, Rei Hino- Czarodziejka z Marsa, Makoto Kino- Czarodziejka z Jowisza, Aino Minako- Czarodziejka z Wenus, Haruka Teno- Czarodziejka z Urana, Hotaru Tomoe- Czarodziejka z Saturna, Kaiou Michiru- Czarodziejka z Neptuna. Wszystkie przez całą noc omawiały nagłe pojawienie się na ich drodze po tak długim czasie Ayi, a trzeba powiedzieć, że minęło już parę ładnych lat odkąd na ziemi znów zapanował spokój i szczęście, a Siły Ciemności zostały zniszczone. Nad ranem zaspane dziewczyny doszły wreszcie do wniosku, że pojawienie się Ayi nie może być przypadkowe, i że może to zwiastować kolejną walkę ze złem. Postanowiły więc porozmawiać o tym z nową koleżanką i powiedzieć jej kim są, bez względu na jej możliwą reakcje i konsekwencje z tego płynące.
Wybiła dziesiąta rano i czarodziejki w towarzystwie Mamoru zdecydowały się zabrać Ayę na spacer do parku, by powiedzieć jej prawdę o jej pochodzeniu i przeznaczeniu. Niestety, żadna z nich nie wiedziała. od czego zacząć. Wszystkie krążyły więc po znanej okolicy, nie odzywając się do siebie. Nie można jednak było zachowywać się w ten sposób cały dzień, z czego wszystkie doskonale zdawały sobie sprawę. Sprawy w swoje ręce wzięła wreszcie Ami, która zdecydowanym tonem zaczęła:
- Aya musimy z tobą poważnie porozmawiać...
- Nie rozumiem, stało się coś, może w czymś wam pomóc?
- Nie, nic z tych rzeczy- włączyła się w rozmowę Makoto.- Tylko chcemy porozmawiać o tobie, o twoim życiu i o tym, kim jesteś.
- Ale... ja nie jestem nikim ważnym, nie ma sensu rozmawiać o mnie, ale możemy pogadać o czymś ciekawszym na przykład...
Aya nie zdążyła skończyć zdania, bo odezwała się Usagi...
- Na przykład o tym, że tak jak my, jesteś jedną z czarodziejek broniących Ziemię przed Królestwem Ciemności...
Ayę w pierwszej chwili dosłownie zatkało, ale w drugiej już pokładała się ze śmiechu.
- Co powiedziałyście? Że kim jestem, czarodziejką?- dziewczyna spostrzegłszy, że nikt się nie śmieje, spoważniała.- A więc nie nabijacie się ze mnie?- zapytała, a koleżanki przecząco pokręciły głowami.
- Nie miałyśmy nawet takiego zamiaru- powiedziała Hotaru- i żebyś nam uwierzyła postanowiłyśmy ci nie tylko powiedzieć, ale i pokazać...
- Pokazać... co pokazać?
- Właśnie to- powiedział Mamoru.
W momencie gdy skończył mówić Aya usłyszała głos Usagi.
- Moon Enteral Make Up!
I po chwili przed dziewczyną stała całkiem, jak się jej zdawało, inna osoba. Usagi nie była już tą niepozorną i wciąż płaczącą dziewczyną, w tej chwili stała się Czarodziejką z Księżyca. Po chwili stało przed nią osiem czarodziejek i mimo iż to mało prawdopodobne, uwierzyła w to, kim jest. W jej sercu pojawiła się maleńka iskierka nadziei na to, że jej życie wreszcie zmieni się na lepsze.
- Teraz nam wierzysz?- zapytała Rei.
- Tak - powiedziała Aya. - Rozumiem, ale mogłybyście mi więcej wyjaśnić? Chciałabym poznać waszą historię, jak się tu znalazłyście, skąd wiecie, co macie robić, czy zawsze się znałyście, skąd wiecie, kiedy dzieje się coś złego...
Pytania wypływały na światło dzienne z ust Ayi z prędkością światła.
- Spokojnie, nie wszystko na raz, chętnie odpowiemy ci na te pytania, ale może nie teraz. Zbyt dużo czasu by nam to zajęło, a poza tym nie sądzisz, że to mało odpowiednie miejsce na takie historie, zaraz pojawi się tu dużo ludzi zważywszy na to, jaka jest pogoda, i że są wakacje- powiedziała Rei.
- Rzeczywiście, przepraszam masz racje.
- Na razie powiemy ci tylko to, co musisz wiedzieć, reszty dowiesz się od Usagi, w końcu to u niej mieszkasz- powiedziała Minako.
- A więc, każda z nas jest wojowniczką z innej planety- zaczęła Haruka.- Usagi pochodzi z Księżyca, Ami z Merkurego, Rei to Mars, Makoto - Jowisz, Minako - Wenus, ja pochodzę z Urana, Hotaru - Saturn, Michiru jest z Neptuna, a Setsuna z Plutona.
- No dobrze, Usagi to Czarodziejka z Księżyca, Ami z Merkurego, Rei z Marsa i tak dalej, każda odpowiada swojej planecie, ale w takim razie, jaką ja jestem czarodziejką, to znaczy skąd pochodzę?
- Od ciebie płynie ciepło i jasność...- powiedziała Usagi i zbliżyła się do Ayi.- Dzięki sile słońca będziesz mogła pokonać zło.
- Słońce- powtórzyła jak echo odnaleziona czarodziejka.- A co mam powiedzieć, żeby się nią stać?
- Sun Star Power Make Up!- podpowiedziała jej Luna.
- Nie bój się- dodał Artemis. - Jesteśmy z tobą.
- A czy nie powinnam mieć tego, co wy? Tej...tego czarodziejskiego długopisu?
- Ojej zapomniałem - odezwał się nagle Mamoru - proszę, dzięki temu staniesz się czarodziejką.
I wręczył jej coś w rodzaju złotego klucza. Aya mimo wszystko zaczęła się wahać, nie żeby nie wierzyła przyjaciółkom, ale w głębi serca bała się. Nigdy nie lubiła zmian ani nowych, nieznanych sobie sytuacji, dlatego ta, w której się obecnie znalazła, przyprawiała ją co najmniej o dreszcze. W końcu jednak czując na sobie wzrok otaczających ją ludzi i pamięć o tym, że muszą działać szybko, zaważyła. Uniosła prawą ręką klucz nad głowę i wyraźnie powiedziała:
- Sun Star Power Make Up!
W chwili, gdy wypowiedziała ostatni wyraz, poczuła się dziwnie, jakby znalazła się nad ziemią i wykonywała jakieś nieznane sobie ruchy, jednak nie przejmowała się tym, bo w tym momencie czuła się szczęśliwa jak nigdy dotąd. I tak jak wszystko się zaczęło tak się skończyło, i Aya stała z powrotem na ziemi wśród przyjaciółek. Była oszołomiona i zdziwiona, gdy dostrzegła, co ma sobie. Była ubrana w krótką żółtą spódnicę i białą bluzkę z żółtymi akcentami, m.in. dużą kokardą z przodu. Po chwili spostrzegła, że ma na sobie to samo co inne czarodziejki i jedynie kolory odróżniały poszczególne stroje.
- Mam nadzieję, że teraz już nie masz wątpliwości- powiedziała Usagi. - Wierz mi, kiedy Luna powiedziała mi, że jestem czarodziejką, też nie mogłam w to uwierzyć, nawet po przemianie...
- A mówiłaś, że mi wierzysz - odparła zaskoczona Luna.
- Powiedziałam tak żebyś nie była zawiedziona.
- Szczerze mówiąc, do ostatniej chwili myślałam, że to tylko sen, który kiedyś się skończy, ale teraz wiem, że to wszystko prawda.
- My tu gadu gadu, a jest tu już coraz więcej ludzi - powiedział Mamoru.
- Masz rację, zamieniamy się z powrotem - odrzekła Michiuru.
I po chwili dziewczęta nie były już czarodziejkami, tylko zwykłymi nastolatkami. Aya chciała jak najszybciej dowiedzieć się czegoś o sobie i bardzo chciałaby przyspieszyć w tym momencie czas, ale niestety nie mogła, dlatego postanowiła na razie nie myśleć o wszystkim, co się wydarzyło tego dnia.
Po powrocie do domu, co nastąpiło po zachodzie słońca, Aya zasypywała Usagi pytaniami, ponieważ jednak nie dostała na razie na żadne z nich odpowiedzi, postanowiła poczekać aż koleżanka sama zacznie jej wszystko opowiadać. Na szczęście długo czekać nie musiała, bo jak tylko znalazły się w łóżku Luna zaczęła swoją opowieść.
- Dawno temu Księżyc był zaludniony tak jak obecnie Ziemia, a władała nim królowa Selene...
I tak Aya dowiedziała się o wojnie i schronieniu się czarodziejek na Ziemi, o zadaniach, jakie mają do wykonania, a także o tym, czego już dokonały. Jednak najbardziej zaskoczyła ją informacja, że to Usagi jest księżniczką Serenity, a Mamoru księciem Endymionem. Aya uzyskała więc odpowiedź na wszystkie pytania, jakie kłębiły jej się w głowie od momentu, gdy dowiedziała się o tym, kim jest naprawdę. Tej nocy nie mogła zasnąć, coś nie dawało jej spokoju, czuła dziwną aurę wokół swojego otoczenia, a poza tym nie dawało jej zasnąć sumienie, ponieważ pierwszego dnia trochę skłamała na temat swojego życia. Postanowiła więc obgadać wszystko z dziewczynami z samego rana. I dopiero, kiedy powzięła decyzję, sen przyszedł niczym ukojenie.
Niestety Aya nie miała możliwości pospać dłużej, bo obudził ją dzwonek do drzwi i po chwili do pokoju weszła Ami.
- A Ty jeszcze w łóżku? Szybko wstawaj wybieramy się do kina, Rei czeka na dole.
Aya wysłuchała koleżanki, i kiedy ta zniknęła za drzwiami opadła z powrotem na poduszki. Miała wielką ochotę zasnąć raz jeszcze, ale w tym momencie odezwało się ponownie jej sumienie i przypomniała sobie, że musi powiedzieć prawdę koleżankom. Z lekkim ociąganiem wstała z łóżka i przygotowała się do wyjścia do kina, zaskoczyło ją, że tym razem to Usagi wstała wcześniej od niej. Po 15 minutach była już gotowa i po śniadaniu, wyszła z dziewczynami z domu. Kiedy były już niedaleko kina odezwała się Rei:
- Proszę, to komunikator, będziemy mogły się porozumieć w razie niebezpieczeństwa- i wręczyła jej nieduży, niebieski komunikator, taki sam jakie miały już inne czarodziejki, który Aya natychmiast schowała do kieszeni.
- Dzięki, a mogę zapytać na jaki film idziemy?
- Powiemy ci tylko, że to komedia, tytuł niech na razie zostanie tajemnicą...- powiedziała z uśmiechem Usagi.
- Więc chodźmy, bo chętnie już go poznam...- odparła Aya i dziewczyny skierowały się w stronę drzwi wejściowych.
Film może i był ciekawy, ale przyjaciółkom nie było dane go obejrzeć, bo już po 10 minutach od rozpoczęcia seansu, działo się coś dziwnego. Otóż wszyscy widzowie nagle zasypiali. Na pierwszy rzut oka był to normalny, zdrowy sen, ale po chwili obserwacji okazało się, że jednak nie. Mimo iż Aya tak naprawdę dopiero drugi dzień była czarodziejką, jako pierwsza spostrzegła, że coś jest nie tak, i przemieniła się w czarodziejkę. Po niej kolejno zrobiły to Usagi, Rei i Ami. Nagle z ekranu wyskoczyła postać, i nie był to żaden duch, w każdym razie nie taki, o których zwykle się czyta, że przechodzą przez ściany i tym podobne. Ta postać wyglądała jak człowiek, no może prawie jak człowiek. Był to, niestety, demon. Demon ponownie przysłany przez Siły Ciemności.
- Jestem Graphite - i kiedy demon wypowiedział swoje imię zaczął wysysać z ludzi z sali energię.
Dziewczyny nie czekały długo, jako pierwsza zareagowała Czarodziejka z Mercurego.
- Bubble Spray!
I nagle nic nie było widać. Po chwili Czarodziejka z Marsa powiedziała:
- Fire Soul!
I wydawało się, że to podziałało. Niestety to były tylko pozory, bo po chwili wróg przestał płonąć i zaniósł się głośnym śmiechem.
- Nie pokonacie mnie głupie, mnie nie da się pokonać!
I skierował się w stronę Rei. Po chwili dziewczyna była opleciona taśmą filmową i nie mogła się ruszyć, a w następnej w powietrzu pojawiła się czarna otchłań i wyskoczyła z niej kolejna postać.
- Nazywam się Seitaro i tym razem nie umkniecie Królestwu Ciemności!
Kiedy tylko to powiedział, wyciągnął rękę w stronę Rei i dziewczyna zbliżała się w jego stronę, próbowała się uwolnić, ale przez to więzy coraz mocniej się zacieśniały. W tym momencie czarodziejki zrozumiały, że mają być zabrane do wrogiego Królestwa.
- Niieeeee...!!!- krzyknęła Usagi.
W tym momencie Aya nie czekając na rozwój wypadków powiedziała:
- Sunbeam!- i skierowała promień w stronę Graphite.
W pomieszczeniu zrobiło się przez chwilę jasno, a potem promień ugodził prosto w oczy demona. Wtedy Ami korzystając z okularów połączonych z komputerkiem, który dostała od Luny, sprawdziła jak pokonać nieprzyjaciela.
- Celuj w głowę!- krzyknęła do Usagi.
Czarodziejka z Księżyca wykorzystała ten moment i zdjęła swą tiarę.
- Moon Tiara Action!- i rzuciła go prosto w najsłabszy punkt na ciele Graphite.
Kiedy ten zorientował się, co się dzieje, zaniósł się krzykiem, ale nie miał szans na uniknięcie ciosu. Seitaro patrzył, nie wierząc własnym oczom, pomyślał jednak, że może zyska chociaż jedną czarodziejkę, ale kiedy spojrzał w stronę Rei zrozumiał, że nie ma szans, ponieważ wraz z demonem zniknęły również więzy krępujące czarodziejkę z Marsa.
- Jeszcze się spotkamy!- powiedział i wrócił do swego Królestwa.
- Nie wątpię - dodała Rei.
Kiedy już było po wszystkim, Aya ciężko oddychając opadła na fotel. Nie sądziła, że to będzie wyglądać w ten sposób, do tej pory wyobrażała sobie że będzie łatwiej, szybciej, i mniej nerwowo, zrozumiała teraz jednak, że się myliła i to grubo. Była roztrzęsiona ale wstała i skierowała się do wyjścia. Wtedy podbiegły do niej dziewczyny.
- Wszystko w porządku?- zapytała Ami.
- Nie wiem...- odparła Aya- nie myślałam, że to będzie się tak odbywać...
- Wiem, to może być dla ciebie szok, ale z czasem się przyzwyczaisz- powiedziała Rei.
- Mam nadzieję, bo inaczej puszczą mi nerwy.
- A swoją drogą świetnie ci poszło, nie straciłaś głowy tak jak Usagi podczas pierwszej walki...
- A ty skąd wiesz co było podczas pierwszej walki???- odezwała się czarodziejka z Księżyca.
- Mamoru mi powiedział...
- Dostanie mu się jak tylko wrócimy...- powiedziała Usagi.
Po chwili przyjaciółki były z powrotem zwykłymi dziewczynami. Na szczęście zdążyły się zmienić nim widzowie odzyskali przytomność. Przez całą drogę do domu Luna zastanawiała się, kim jest tym razem ich wróg, a Aya zaczęła swoją opowieść:
- Muszę wam o czymś powiedzieć ale nie wiem jak mam to zrobić...
- Najlepiej od początku i prosto z mostu..- odparła Ami
- Dobrze więc, historia którą wam o sobie opowiedziałam, nie jest do końca prawdziwa... moja rodzina nie wyjechała, oni nie żyją...
Kiedy to mówiła, w jej oczach pojawiły się łzy...
- Nie mówiłam wam o tym, bo nie chciałam żebyście się nade mną użalały, ale teraz nie mogę tego dłużej ukrywać. Moja rodzina zmarła ratując mnie przed demonami. Królowa już wtedy wiedziała, kim jestem... Mnie udało się uciec, ale mojej rodzinie już nie - I zaniosła się płaczem.
Nie mogła dalej mówić, nie potrafiła opowiedzieć wszystkiego ze szczegółami, nie miała już na to siły, i nie chodzi tu o siły fizyczne. Na szczęście miała przy sobie przyjaciółki, które nie zamierzały się, mimo wszystko, od niej odwrócić. Wręcz przeciwnie, podeszły i przytuliły ją. Dopiero teraz Aya zrozumiała, że mimo to ma szczęście, bo ma przy sobie przyjaciółki, które nigdy nie zostawią jej samej.
- Przepraszam, ja nie chciałam, ja...
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze- powiedziała Usagi. - A my nie gniewamy się na ciebie, miałaś prawo zataić przed nami fakt, że twoi rodzice nie żyją, nie rozumiem tylko, dlaczego nie powiedziałaś nam o tym, że spotkałaś już na swojej drodze demona i że wiedziałaś, że jesteś czarodziejką?
- Nie mówiłam wam, bo chciałam o wszystkim zapomnieć, myślałam, że mi się to uda, chciałam żyć jak normalna dziewczyna..
- Jeszcze jedno pytanie - powiedziała Rei. - Dlaczego chciałaś, żebyśmy opowiedziały ci całą naszą historię?
- Ponieważ pragnęłam to wszystko zrozumieć i lepiej poznać...
- Rozumiem.
- No, nie martw się już, wszystko się jakoś ułoży - odparła Ami.
- A teraz zapraszam wszystkich na lody - powiedziała Usagi i mrugnęła do Ayi, co wywołało delikatny uśmiech na jej twarzy.
Dziewczyny czuły, że na razie lepiej o nic nie pytać, a w każdym razie nie o tym, co przed chwilą miało miejsce. Wróciły do domu bardzo zmęczone, ale zarazem szczęśliwe, że wszystko zostało między nimi wyjaśnione. Podczas gdy dziewczyny mocno spały Luna wymknęła się z domu i udała się do salonu gier, w którym porozumiała się z informatorem. Tej nocy dowiedziała się, że nowym przeciwnikiem czarodziejek jest królowa Astat, która oprócz ludzkiej energii, ponad wszystko pragnie śmierci czarodziejek, a także chce wejść w posiadanie Księżycowej Szkatuły, dzięki której osiągnie życie wieczne. Kotka chciała jak najszybciej powiadomić o wszystkim wojowniczki, ale w końcu uznała, że mimo wszystko poczeka z informacjami do rana. Tej nocy Aya spała niespokojnie, bez przerwy się budziła i nie mogła usnąć. Kiedy wreszcie jej się to udało okazało się, że to jeszcze nie koniec zmartwień, wręcz przeciwnie, to dopiero początek. Nadszedł kolejny dzień, a wraz z nim kłopoty. Usagi miała nadzieję, że chociaż ten jeden dzień będzie normalny, bez narad, walki, chciała go spędzić sam na sam z Mamoru, był on ,bądź co bądź, jej narzeczonym. Niestety nie dane jej to było, a w każdym razie niezupełnie, bo po śniadaniu dowiedziała się, że tego dnia ma się odbyć spotkanie, na którym się wszyscy mają być obecni.
- Skoro wszyscy - pomyślała Usagi - to także Mamoru, ale dlaczego odbędzie się ono u Rei?
- Aya, wstawaj mamy zebranie...
- C.. co?
- Zebranie u Rei, nie mam tylko pojęcia dlaczego u niej...
- A pytałaś Luny?- zapytała Aya
- Jeszcze nie zdążyłam.
- Aha...
Tak więc dziewczyny ciekawe o co chodzi tym razem po śniadaniu udały się do Rei. Kiedy tam dotarły okazało się, że wszystkie czarodziejki już tam są.
- No więc o co chodzi?- zapytała na cały głos Usagi
- Usagi!!! może trochę ciszej byś mówiła co?- znikąd pojawiła się Luna
- Och a ty znowu swoje, zawsze musisz się tak mądrzyć?- odparła Usa.
- Wiecie co, myślałam że Usagi się zmieniła, ale właśnie zostałam wyprowadzona z błędu...- powiedziała zmartwiona Mako.
- Dziewczyny nie czas i pora na kłótnie! Luna, wiem, że chciałaś z nami o czymś powiedzieć, ale pozwól, najpierw ja coś powiem. Pamiętacie jak wam powiedziałam o tym, że Królowa wiedziała o tym kim jestem ? No więc, jest coś jeszcze... W swoim czasie Galaxia pragnęła Srebrnego Kryształu, który składał się z siedmiu części. Teraz historia się powtarza...
- Ale przecież jej już nie ma, to znaczy...Galaxia żyje, ale zły duch z niej wyszedł...
- Owszem, ale teraz zawładnął kimś innym- wtrąciła Luna
- To prawda?- zapytała Ayę Ami
- Obawiam się że tak- odparła Aya- teraz mamy za zadanie, oprócz ochrony księżniczki także ochronę Księżycowej Szkatuły. Składa się ona z czterech części- z czterech kryształów. Są one podobne do tych, które tworzą Srebrny Kryształ, jedyne czym się różnią jest kolor, wszystkie są bladoróżowe.
- Czy ona jest aż tak ważna?- zapytała Rei.
- Tak!! Bo dzięki niej Królowa Astat zdobędzie życie wieczne, a wtedy Kryształowe Tokio będzie tylko wspomnieniem.
Wszystkie czarodziejki zasmuciły się. Skończyło się szczęśliwe życie i znowu zaczyna się walka. Czy tak już będzie zawsze?- myślały.
- Gdzie mamy szukać tych kryształów?- odezwała się nagle Mako
- Niestety, tego nie wiemy- powiedział Artemis
- Już wiemy- powiedziała niespodziewanie Aya.
Wszyscy z zaskoczeniem podnieśli głowy i spojrzeli na nią.. Najbardziej zaskoczona wydała się Luna, a najmniej Mamoru, który spojrzał Ayi prosto w oczy i wiedział już o co chodzi.
- Jak to?- zapytała Luna- wczoraj wieczorem rozmawiałam z moim informatorem i nikt nie wie gdzie są kryształy...
- Ja też nie wiem wszystkiego, wiem natomiast gdzie jest pierwszy kryształ.
- Ale skąd wiesz?- zapytała Hotaru
- Można powiedzieć, że widziałam się z Królową Serenity...
- Cooo?- jednogłośnie zapytały dziewczyny- Jakim cudem?
- Wczoraj miałam kiepską noc i nie mogłam spać, ale kiedy mi się to wreszcie udało stanęłam przed Królową, a ona opowiedziała mi między innymi historię szkatuły, i zdradziła, gdzie znajduje się jej pierwsza część.
Aya usiadła na schodkach i wpatrzyła się przed siebie na wolno przesuwające się chmury, a dziewczyny poszły za jej przykładem.
- No więc?- wtrąciła Michiuru
- Przepraszam, zamyśliłam się- powiedziała Aya- Szkatuła była swojego rodzaju prezentem dla Serenity i Endymiona od Królowej Selene, którzy mieli za zadanie jej chronić na wypadek, gdyby na nowo trzeba było przywrócić Królestwo do życia. Niestety, podczas, gdy Beryl napadła na Księżycowe Królestwo Szkatuła podzielona została na części, i w tej postaci wysłana na ziemię wraz z wojowniczkami, i księżniczką. Wydawałoby się, że przepadła ona wraz ze wspomnieniami Serenity i Endymiona, ale skoro odzyskali oni pamięć przetrwał też ten dar. Od królowej dowiedziałam się, że pierwsza część szkatuły jest w ...
Aya nie zdążyła dokończyć zdania, bo oto pojawił się Seitaro.
- Tak, to była naprawdę piękna historia, ale teraz powiesz mi gdzie jest pierwszy kryształ!
- To znowu Ty!- powiedziała Rei
- Przecież mówiłem, że znowu się spotkamy, a teraz nasza wojowniczka powie mi gdzie jest kryształ!
- Chyba śnisz!- odparła Aya- a w ogóle skąd wiesz kim jesteśmy?
- Hmm, śledztwo Królowej Beryl nie poszło na marne. Teraz VIRGO!
I nagle przed zebranymi pojawił się kolejny demon, ale tym razem pod postacią kobiety. Mamoru przemienił się jako pierwszy, a za nim reszta wojowniczek.
- Moon Cosmic Power Make Up!
- Mars Star Power Make Up!
- Mercury Star Power Make Up!
- Venus Star Power Make Up!
- Jupiter Star Power Make Up!
- Uranus Star Power Make Up!
- Neptune Star Power Make Up!
- Saturn Star Power Make Up!
- Sun Star Power Make Up!
I po chwili Czarodziejka z Księżyca wypowiadała jak zwykle swoją wstępną kwestię.
- Chcecie być bezkarni, ale ja nie dam wam skrzywdzić kolejnych niewinnych istot. Jestem Czarodziejka z Księżyca i w jego imieniu cię ukaże.
- Usagi- szepnął jej Mamoru do ucha- kiedy ty wreszcie tego zaprzestaniesz?
- Oh, przepraszam, to z przyzwyczajenia- odparła
- HA, HA, HA, HA- Seitaro zaniósł się śmiechem- myślicie, że mnie pokonacie?! VIRGO na nich!
- AQUA VIRGO!- krzyknął stwór i w tejże chwili w każdą z czarodziejek ciskał wodne pociski.
Dziewczynom ledwo udawało się umknąć, a Tuxedo w ostatniej chwili ocalił życie Serenity.
- Fire Soul!
Niestety czar wojowniczki z Marsa na nic się zdał, ponieważ jej ogień natychmiast został zgaszony.
- O nie!- krzyknęła Rei
- Pozwól, teraz moja kolei- odparła Mako
- Supreme Thunder!
I pioruny pomknęły w stronę Virgo, a za nimi...
- Moon Tiara Action!
...powędrowała Księżycowa Tiara Usagi. To na szczęście pomogło i wróg został unicestwiony.
- NIE!!!- krzyknął Seitaro- jeszcze się spotkamy!
- Tak, tak, to już słyszałyśmy- powiedziała Rei i wraz z dziewczynami retransformowała się i z powrotem usiadła na schodach.
- Usagi, jak to jest, że twoja tiara działa?- zapytała Ami
- Nie mam pojęcia...Luna wiesz coś na ten temat?
- Tiara jest ta sama- odparła Luna- ale czar jest lepszy, to znaczy że masz nową moc...
- Ach, teraz rozumiem.
- Aya...- zaczął Mamoru i podszedł do niej.
Okazało się, że ostatnia z wojowniczek siedzi samotnie pod drzewem, i wpatruje się w przestrzeń przed sobą.
- Aya...- powtórzył Mamoru- nic ci nie jest?
Dziewczyna ocknęła się z zamyślenia, i spojrzała w jego stronę. Nie mogła uwierzyć, że znowu płakał, i to przy nim.
- A zresztą- pomyślała- to człowiek tak jak ja, a poza tym mam prawo do płaczu...
I spuściła wzrok. Cała się trzęsła, dusiła w sobie łzy, ale czuła, że już dłużej tego nie wytrzyma. Mamoru jakby wyczuł w jakiej sytuacji znajduje się koleżanka, bo podszedł i przytulił ją.
- No to koniec- powiedziała w duchu Aya, i zaniosła się głośnym płaczem wtulona w ramię obrońcy.
Nie uszło to oczywiście uwagi reszty dziewczyn. Usagi chciała natychmiast dołączyć do tej dwójki, ale koleżanki uznały, że skoro Mamoru już przy niej jest, to nie potrzeba tam więcej osób.
- Usagi, lepiej zostań, on da sobie radę, i błagam cię, nie bądź o niego zazdrosna, zobacz w jakim ona jest stanie. Widocznie potrzebne jest jej teraz męskie wsparcie...- powiedziała Rei i złapała przyjaciółkę za ramię.
Dziewczyny usiadły więc na schodach i czekały. W końcu Aya przestała płakać i spojrzała Mamoru prosto w oczy, po czym ponownie spuściła wzrok i wymamrotała:
- Przepraszam...
- Nie szkodzi- odparł Tuxiedo i uśmiechnął się- ale płacz w niczym tu nie pomoże- dodał i usiadł na trawie obok niej
- Może porozmawiamy?
Aya potakująco kiwnęła głową i otarła łzy.
- Więc, co się stało?- zapytał Mamoru
- Wspomnienia...- zaczęła Aya- kiedy patrzyłam jak ratujesz Usagi przed oczami stanęła mi podobna sytuacja w której się znalazłam. Tego dnia, gdy zginęli moi rodzice straciłam kogoś jeszcze, kto również próbował mnie bronić, dlatego tak trudno mi wszystko przychodzi...
- Rozumiem, miałaś chłopaka...
- Tak..., a poza tym ta cała historia z tą szkatułą...ech, przepraszam, że zawracam ci głowę, lepiej już pójdę, bo Usagi będzie zazdrosna, jakby co to będę w parku...aha i powiedz dziewczynom, że o szkatule powiem im wieczorem, spotkamy się w tym samym miejscu co dzisiaj. Cześć.
- Zaczekaj...
Ale Aya już zbiegała po schodach, i po chwili zniknęła Mamoru z oczu. Pogoda była cudowna, gdzie nie spojrzeć rozciągały się dywany kwiatów, a dookoła śpiewały ptaki. Aya spacerowała więc po parku i cieszyła się chwilą.
- Może powinnam powiedzieć im od razu o szkatule- pomyślała w końcu- gdyby coś mi się stało powinny wiedzieć, gdzie szukać, nie mogę przecież zawieść królowej i pozwolić na zniszczenie Kryształowego Tokio...
Postanowiła więc wrócić do dziewczyn i wszystko im wyznać, niestety nie zdążyła nawet opuścić parku, bo na jej drodze ponownie pojawił się Seitaro.
- Mówiłem że nasze spotkanie się odbędzie, a teraz jest jeszcze przyjemniej, bo jesteśmy sami...
Aya cofnęła się parę kroków, i szybko porozumiała się z przyjaciółkami.
- Dziewczyny park, szybko....
Niestety, nie zdążyła nic więcej powiedzieć, bo komunikator został jej wytrącony z ręki.
- A teraz powiesz mi gdzie jest kryształ...
- Nigdy
- Wiesz jest takie przysłowie :"Nigdy nie mów nigdy"- i ugodził ja swoją mocą
Aya opadła z sił i teraz klęczała na ziemi. Ból był nie do zniesienia, ale dziewczyna nie traciła wiary. Zebrała wszystkie siły i stanęła przed Seitaro.
- Ccoo?- zapytał Seitaro- to nic tym razem tak łatwo się nie podniesiesz.
I zamierzył się by ugodzić ją ponownie...
- Burning Mandala!
- Thunder Wide Pressure!
Niestety Seitaro zdążył umknąć przed ciosem.
- Sailor Mars, Sailor Jupiter...
- Wszystko w porządku?- zapytała Sailor Moon
- Tak- odparła Aya
- A więc chcecie zginąć wszystkie? Dobrze więc, będę zabijał was po kolei, a ty- tu wskazał na Ayę- będziesz patrzeć na to jak giną, dopóki nie powiesz mi, gdzie jest kryształ.
Gdy tylko skończył mówić skierował się w stronę czarodziejek, i zamknął je w czarnej kuli
- Hmm, pierwsza niech będzie Sailor Mercury- i w jednej chwili zmniejszył kulę tak, że teraz nie obejmowała już Ami swoim zasięgiem. Sprawił, że dziewczyna nie mogła się poruszyć i po raz kolejny zapytał.
- Powiesz mi gdzie jest kryształ?
- Nigdy!
- Tak myślałem, a więc patrz na śmierć przyjaciółki...- i zaatakował Ami
- Nie...!!!- krzyknęła Aya a wraz z nią inne czarodziejki
Ami krzyknęła i opadła na ziemię. Natychmiast podbiegła do niej Aya.
- Sailor Mercury, Sailor Mercury...!!!- ze łzami w oczach krzyczała Aya
- Straciła przytomność- odparł spokojnie Seitaro- ale następnego ataku już nie przeżyje...
Aya płakała i gorące łzy spływały jej po policzkach.
- Co mam robić- myślała- jeśli powiem gdzie jest kryształ, Kryształowe Tokio zostanie zniszczone, a świat ogarnie ciemność, ale jeśli tego nie zrobię wszyscy moi przyjaciele zginą. Och, Królowo Serenity, co mam robić?- zapytała w duchu Aya.
Ale nim uzyskała odpowiedź na swoje pytanie, powietrze przeszyła czerwona róża, i trafiła w najsłabszy punkt pułapki, w której uwięzione zostały czarodziejki.
- Co...- Seitaro zaczął nerwowo rozglądać się dookoła i spostrzegł Tuxiedo Kamen.
- Nie wolno krzywdzić niewinnych dziewcząt. Czas nauczyć Cię dobrych manier.
- Venus Love- Me Chain!- krzyknęła Minako
- Sunbeam!- krzyknęła w tym samym momencie Aya
Czar natychmiast ugodził Seitaro, który tego się nie spodziewał.
- Teraz Sailor Moon- powiedział Tuxiedo
- Tak- odparła Usagi- i skierowała Srebrny Kryształ w stronę wroga.
Udało się. Seitaro został pokonany.
- Ami!- powiedziała Aya- Ami błagam powiedz coś!
Sailor Mercury otworzyła oczy.
- Dobrze, że nie powiedziałaś mu gdzie jest Kryształ...
- Ami...- powiedziała Aya i mocno przytuliła przyjaciółkę.
Po chwili wszystkie czarodziejki znów wyglądał jak zwykłe dziewczyny. Aya nie czekała tym razem długo.
- Usagi, masz nadal miecz którym pokonałaś Galaxię?
- Ja mam- odparł Mamoru- u mnie mało kto by go szukał.
- Dobrze, musze go zobaczyć...- powiedziała Aya
Wszyscy więc skierowali się w stronę mieszkania Mamoru.
Miecz był piękny, nadal lśnił pełnym blaskiem. Aya była nim zachwycona. Pamiętała jednak po co tu przyszła.
- Usagi, weź go do ręki...
- Dobrze...
I chwyciła rękojeść miecza. Gdy tylko to zrobiła, miecz zalśnił jasnym blaskiem, i piękny jasno- różowy kryształ zaczął się nad nim unosić. Dziewczyny przyglądały się całej sytuacji bardzo zaskoczone, i zapomniały o wszystkim co złe. Kryształ natchnął je spokojem, i dodał im sił do walki. Sailor Moon chwyciła Kryształ w ręce, i w pokoju przestało być jasno. Przez okno wpadały popołudniowe promienie słońca.
- A więc odnalazłyśmy pierwszy Kryształ- powiedziała Rei
- Tak, ale to jeszcze nie koniec, musimy znaleźć kolejne trzy części szkatuły.
- Aaahhh- ziewnęła Usagi- zmęczona jestem, możemy iść coś zjeść, ta walka mnie wykończyła...
- Och, Usagi- powiedziała Luna- ty się nigdy nie zmienisz.
Dziewczyny spojrzały na przyjaciółkę i zaczęły się śmiać.
- No, ale ja naprawdę jestem głodna, i chętnie...- nie zdążyła jednak dokończyć, bo Mamoru zamknął jej usta pocałunkiem.

KOMENTARZE


POWRÓT