Selenitowe jezioro [by: Kayla Norail]

Satomi Hikari nie potrafiła nauczyć się pływać. W ogóle nie lubiła wody. A jak na ironię mieszkała z rodzicami nad samym brzegiem jeziora nazywanego Selenitowym. Owszem, górzysta okolica była bardzo piękna, w czym jezioro także miało spory udział, ale Satomi jakoś nic nie ciągnęło do wody. Nawet kuzynka, Ami Mizuno, która przyjechała do niej na wakacje wraz z gromadą przyjaciółek. Były nad Selenitowym Jeziorem już tydzień i Satomi zdołała sobie wyrobić opinię o każdej z nich.
Chyba najbardziej polubiła Usagi Tsukino. Dziewczyna była dość niezdarna, płaczliwa i roztrzepana, ale za to miała - zdaniem Satomi - świetne poczucie humoru.
Rei Hino - owszem, równa dziewczyna, ale wydawała się Satomi dziwnie tajemnicza. I ta wiara w nadprzyrodzone zjawiska... Satomi wierzyła święcie, że wszystko da się logicznie wytłumaczyć i wszystkie osoby pokroju Rei były dla niej lekko nienormalne.
Była też druga Usagi Tsukino, nazywana przez wszystkich Chibiusą - młodsza kuzynka Usagi płaczliwej. Satomi w ogóle nie lubiła różowowłosej panienki. Chibiusa zachowywała się trochę jak mała rozkapryszona księżniczka i potrafiła kłócić się o wszystko. Tylko jedna osoba potrafiła z nią wytrzymać bez kłótni.
Hotaru Tomoe - rówieśniczka Chibiusy i jej najlepsza koleżanka. Kiedy tylko mogła przesiadywała z Chibiusą, ale Satori często widywała ją stojącą samotnie na brzegu jeziora i wpatrującą się w wodę. Kiedyś spytała Hotaru, dlaczego to robi, ale odpowiedź raczej jej nie usatysfakcjonowała:
- Po prostu lubię patrzeć w wodę.
Satomi miała pewne wątpliwości co do prawdziwości odpowiedzi, ale od tamtej pory starała się nie zauważać Hotaru, gdy ta znów wpatrywała się w taflę jeziora.
Dwa dni temu przybyła jeszcze jedna dziewczyna - Michiru Kaioh. Satomi nie wiedziała o niej prawie nic, z wyjątkiem jednego - pięknie grała na skrzypcach. Nowa zagrała dzień po przyjeździe na ognisku.
Był jeszcze jeden gość - czarna kotka Usagi, Luna. Była naprawdę inteligentnym zwierzakiem, sprawiała wrażenie, że wie, co się do niej mówi. Zwłaszcza, gdy plamkę w kształcie księżyca na jej czole, nazywano łysinką. Wtedy Luna zawsze zjeżała futro lub robiła minę, którą można by uznać za obrażoną.

Żar lał się z nieba. Wymarzonym sposobem na upał była oczywiście kąpiel w jeziorze - dla wszystkich prócz Satomi. Gdy wszystkie dziewczyny pływały i chlapały się w najlepsze, Satomi nie mogła zmusić się do pójścia dalej niż do miejsca, w którym woda sięgała jej do kolan.
- Dlaczego się nie przyłączysz do nas? - spytała Michiru.
- Nie lubię wody - mruknęła Satomi.
- Dlaczego?
- A ja wiem? Jakoś nie mogę się do niej przekonać.
- W takim razie czas najwyższy! Chodź tutaj!
Satomi wzdrygnęła się. W miejscu, w którym stała Michiru, woda sięgała jej niemal do ramion. Jednak w głosie Michiru było coś tak bardzo zachęcającego, że Satomi (trzęsąc się, co prawda, ze strachu) podeszła do dziewczyny.
- Pierwszy strach już chyba za tobą - odezwała się Chibiusa.
Łatwo jej mówić, pomyślała Satomi. Pływasz z kółkiem.
- A teraz nauczę cię pływać - oświadczyła Michiru.
- COOOOO?! - krzyknęła Satomi.
- Nic się nie bój. Ami, chodź tu, może przyda się twoja pomoc... - To mówiąc, mrugnęła nieznacznie do Ami.
Podczas gdy przez następną godzinę Usagi, Rei, Chibiusa i Hotaru bawiły się w najlepsze, Ami i Michiru usiłowały nauczyć Satomi pływać. Ku swemu zdziwieniu Satomi stwierdziła, że idzie jej to całkiem nieźle i zaczęła się zastanawiać, jak to możliwe, że nauczyła się pływać w ciągu tak krótkiego czasu.
- O RANYYY! - rozległ się pisk Chibiusy.
- Co jest? - zapytała Hotaru.
- T - t - tam był szkielet! - pisnęła Chibiusa.
- Że co?
- Szkielet! Kości!
- Człowieka? - spytała Rei.
- Chyba nie, bo ludzie z reguły nie mają psich czaszek.
- Ale ludzie mają czasami przywidzenia - odparła złośliwie Satomi.
- TO MI SIĘ WCALE NIE PRZYWIDZIAŁO! - wrzasnęła Chibiusa.
- To gdzie jest ten szkielet?
- Gdzie BYŁ. Mrugnęłam i zniknął.
- Wiesz, Chibiuso, to chyba naprawdę było przywidzenie... - wtrąciła Usagi. Być może chciała dodać coś jeszcze, ale Chibiusa natychmiast ją ochlapała.
- Ja ci dam! - krzyczała. - Ja mam przywidzenia?! Myślisz, że jak jesteś Sai...
- Chibiusa! - warknęła Rei.
Różowowłosa natychmiast ugryzła się w język.
Sai - co? - pomyślała Satomi. Czy ona chciała wypowiedzieć jakieś brzydkie słowo?
Chibiusa tymczasem postanowiła dalej chlapać Usagi i była gotowa gonić ją po całym jeziorze, co zauważyła jej kuzynka. I to pewnie był powód, dla którego z szybkością motorówki wydostała się na brzeg.
- Tchórz! - zawołała za nią Chibiusa.

Następnego dnia nie było już tak ładnie. Chmury zasnuły całe niebo i wiał zimny wiatr. Nie padało, ale z pewnością nie była to pogoda na kąpiel.
Satomi zauważyła, że Hotaru po raz kolejny stałą na brzegu jeziora. Ale tym razem nie sama. Była z Rei. Rozmawiały o czymś cicho i zdawały się nie zauważać nadchodzącej Satomi.
- Możliwe, że naprawdę jej się to zdawało - powiedziała Rei. - Ale widziałam już w życiu zbyt wiele, by to zignorować.
- Też tak sądzę - odparła Hotaru. - Czujesz złą aurę emanującą z jeziora?
- Czuję.
- Jak myślisz, co to może tak dokładnie być?
- Nie mam pojęcia. Kiedy to odkryłaś?
- Gdy po raz pierwszy zobaczyłam to jezioro. Ale to nie ono jest złe, tylko coś, co żyje w jego wodach.
W tej samej chwili Rei rozejrzała się i zobaczyła Satomi. Natychmiast zrobiła minę niewiniątka i wyskoczyła z dziecinnym wykrętem:
- Ładna dziś pogoda, prawda?
- Daj sobie spokój, nie jestem idiotką - odparła Satomi. - Zaręczam, że żadnych potworów tu nie ma.
- O czym ty mówisz?
- Rei! Słyszałam waszą rozmowę. Jak to: czujecie złą aurę? Mieszkam tu całe życie i nigdy nic nie czułam...
- Nie zrozumiesz, Satomi - odparła Hotaru. - Ale nikomu ani słowa. To ważne. Jeśli tu jest coś nie tak, my same musimy sobie z tym poradzić.
I wraz z Rei poszła z powrotem do domu.
Tymczasem Satomi ani myślała dochować tajemnicy. Powiem tylko Ami, pomyślała. Nikomu więcej.
Nietrudno było znaleźć Ami. W takie ponure dni zwykle siedziała pod rozłożystym dębem i czytała książki.
- Ami! - zawołała Satomi podbiegając do kuzynki. - Ami, muszę z tobą porozmawiać!
- O co chodzi? - spytała Ami podnosząc wzrok znad egzemplarza "Małego Księcia".
Satomi powtórzyła Ami rozmowę Rei i Hotaru.
- Jesteś pewna, że właśnie o tym rozmawiały? - zapytała Ami z wyraźnym zaniepokojeniem w głosie.
Satomi kiwnęła głową.
- A niech to... - mruknęła Ami. - Satomi, ani słowa twoim rodzicom ani komukolwiek. Najlepiej zapomnij o tym, co słyszałaś. Dobrze?
- Ale...
Lecz Ami natychmiast poderwała się z miejsca i wróciła do domu. Satomi przez chwilę śledziła ją wzrokiem, a potem poszła za nią.

W nocy Satomi obudziła się zlana potem. Nie pamiętała koszmaru, który jej się przyśnił, ale czuła nadal obezwładniający strach. Rozejrzała się i zauważyła, że Ami i Michiru, z którymi dzieliła pokój, nie ma w łóżkach. Wstała i wyszła na korytarz.
- Mówiłam! Mówiłam, że to nie halucynacja! - usłyszała nagle piskliwy głos, którego nie pomyliłaby z żadnym innym. Chibiusa.
- Ciszej! - dobiegł Satomi głos Rei. Dziewczyna przyłożyła ucho do drzwi pokoju Rei i Usagi. Z rozmowy, którą usłyszała chwilę później, wywnioskowała, że byli tam wszyscy goście.
- Czy to może być jakiś demon? - spytała Usagi.
- Bardziej spodziewałabym się nowej wysłanniczki Galaxii - odparł dziewczęcy głos, którego Satomi nie znała.
- Dziś zła aura była bardziej wyczuwalna niż przedtem - wtrąciła Hotaru. - Coś stanie się tej nocy, mówię wam.
- W takim razie chodźmy! - oświadczyła Chibiusa.
- Momencik! - rzekła Ami. - Lepiej sprawdźmy, czy Satomi nadal śpi...
Satomi cicho i szybko wróciła do pokoju i wpakowała się do łóżka. Usłyszała kroki i ciche skrzypnięcie drzwi, które w kilka sekund później zamknięto. Chwilkę później Satomi zerwała się z łóżka, pospiesznie się ubrała i wyszła z domu. Zobaczyła resztę dziewczyn oraz Lunę, stojące nad jeziorem. Satomi podeszła bliżej i skryła się za głazem.
- Tam coś płynie! - zawołała Chibiusa.
Coś, czemu Satomi nie zdołała się dobrze przypatrzeć, nagle wyskoczyło nad wodę i zanurzyło się z powrotem.
- Wysłanniczka Galaxii! - krzyknął ów obcy głos i Satomi ku swemu zdziwieniu przekonała się, że należy on do Luny. - Dalej, dziewczyny, przemieńcie się!
Dziewczyny uniosły ręce. Ami, Rei i Michiru trzymały w nich coś błyszczącego.
- Kryształowa Potęgo Saturna, działaj! - krzyknęła Hotaru.
- Kryształowa Potęgo Neptuna, działaj! - zawołała Michiru.
- Kryształowa Potęgo Marsa, działaj! - podniosła okrzyk Rei.
- Kryształowa Potęgo Merkurego, działaj! - zakrzyknęła Ami.
- Potęgo Księżyca, pomóż w potrzebie! - zawołały jednocześnie Usagi i Chibiusa.
Satomi zmrużyła oczy, chroniąc je przed oślepiającym światłem. Gdy je znów otworzyła, ujrzała, że dziewczyny przemieniły się. Były inaczej ubrane, wyglądały jakby doroślej i wspanialej. Satomi pomyślała, że gdyby nie widziała ich przemiany na własne oczy, w życiu by ich teraz nie poznała.
Wtem usłyszała za sobą odgłos kroków na piasku. Odwróciła się i zobaczyła postać ze swego koszmaru.
Miała ona postać kobiety z rękami i nogami pokrytymi miedzianozłotymi łuskami. Jej włosy były rude, splecione w długi warkocz. I miała ogon, również pokryty łuskami. W jej twarzy płonęły bezlitosne czerwone oczy. Satomi miała przed sobą Miedzianą Jaszczurkę.
Dziewczyna krzyknęła. Chciała uciekać, ale ogon Miedzianej Jaszczurki oplótł jej stopy i poderwał Satomi do góry tak, że dziewczyna przez chwilę wisiała głową w dół.
- Ognisty Łuk Marsa! - zawołała Rei.
Satomi zamknęła oczy i zakryła twarz, gdy w jej stronę pomknęła czerwona świetlista strzała. Wtedy usłyszała krzyk Miedzianej Jaszczurki i równocześnie jej ogon puścił Satomi.
- Wszystko w porządku? - spytała Usagi, klękając przy dziewczynie.
- Chyba tak... - odparła Satomi, niezupełnie pewna swojej odpowiedzi. - W każdym razie jestem cała... Czemu ten kot tak się na mnie gapi? Usagi?
Satomi nie mogła zauważyć, że na jej czole pojawił się świetlisty znak w postaci gwiazdy z ogonem - komety.
- Sailor Senshi! - zawołała Luna.
Wtedy Satomi zauważyła, że obok przednich łapek Luny leży różdżka o różowej rękojeści ze złotymi ornamentami i żółtopomarańczowymi skrzydełkami i zwieńczona złotą kulką oraz pięcioramienną gwiazdką.
- Weź to i zawołaj "Kryształowa Potęgo Komet, działaj!" - poleciła Luna.
Satomi niewiele z tego rozumiejąc, wzięła pałeczkę, uniosła ją nad głowę i zawołała:
- Kryształowa Potęgo Komet, działaj!
Z pałeczki wystrzeliły złociste promienie, które otoczyły Satomi. Chwilę później dziewczyna zauważyła, że tak jak inne dziewczyny przeszła przemianę. Miała na sobie białe body z rękawami w kształcie płatków, złotą minispódniczkę i kołnierz tegoż koloru, czerwone kokardy z tyłu i z przodu (ta ostatnia była ozdobiona złotym sercem), złote sandały, kolczyki w kształcie gwiazdy, a w ręce trzymała długą złotą różdżkę zakończoną symbolem komety. Na głowie zaś miała złoty diadem ozdobiony małą kometą.
- Jesteś kolejną Sailor Senshi, Satomi - oświadczyła Luna. - Sailor Comet.
Satomi uśmiechnęła się i zwróciła wzrok w stronę Miedzianej Jaszczurki. Skierowała różdżkę ku niej.
- Złoty Błysk! - zawołała. Z różdżki wystrzelił złocisty promień, który trafił Miedzianą Jaszczurkę. Ta krzyknęła i rozpłynęła się w powietrzu.
- Rety! - wydyszała Satomi. - Co się stało? Czy ja ją...
- Nie - odparła Ami. - Ale ona już nie wróci. Galaxia ją ukarze.
- Kto?
- Wyjaśnimy ci to już wkrótce - odrzekła Usagi. - Witaj wśród nas, Sailor Comet.
- Niestety, kto wie, kiedy znów staniesz do walki - powiedziała Luna. - Przepowiednia mówi, że wrócisz, gdy Chaos opuści galaktykę...
Wszystkie powróciły do zwykłej postaci i powróciły do domu, gdzie wróciły do łóżek.
Satomi Hikari, Sailor Comet, uśmiechnęła się do sufitu. Czuła, że tej nocy sen wyjaśni jej wszystko. I że powróci, gdy Galaxia zostanie wyzwolona spod wpływu Chaosu.
Gdy po krótkim czasie spokoju nadejdzie nowe niebezpieczeństwo.

KOMENTARZE


POWRÓT