Żywe wcielenie legendy, czyli Pretty Guardian Sailor Moon

     Kiedy latem 1997 roku w ostatnich (jak się później okazało) odcinkach szalenie popularnej serii Czarodziejka z Księżyca po kolei ginęły wszystkie bohaterki, można było odnieść wrażenie, że wszystko skończy się bez klasycznego happy-endu, a zło zyska władzę nad światem. Na szczęście Wieczna Wojowniczka (Eternal Sailor Moon) raz jeszcze ostatecznie rozstrzygnęła sprawy mroku i światła. Przygody jej koleżanek, chłopaka i przyszłej córki jeszcze przez jakiś czas mogliśmy śledzić w Polsacie. W Japonii seria również była powtarzana, prawie bez końca. Przez wiernych fanów nigdy nie została całkowicie zapomniana. Naoko Takeuchi - autorka mangi, na podstawie której została zekranizowana seria telewizyjna i filmy, zasypywana była listami z prośbami o kontynuację serii (między innymi były to listy również od polskich fanów). Pani Takeuchi cały czas odpierała prośby odpowiadając, że manga ostatecznie zamyka wątki całej sagi o wojowniczkach. Aż do drugiej połowy 2003 roku. Wiadomość momentalnie obiegła cały świat - będzie kontynuacja Sailor Moon! Plotki nabierały gigantycznych rozmiarów, fani na całym świecie spekulowali, czy będzie to manga czy anime. Na listach dyskusyjnych spierano się, czy podłożeniem głosów zajmą się ci sami seiyuu. Jakież było zdziwienie, gdy na oficjalnej konferencji prasowej w towarzystwie autorki na scenie pojawiło się pięć dziewcząt... w strojach czarodziejek. Pani Takeuchi zapowiedziała wielki projekt Pretty Guardian Sailor Moon, na który miała się składać nowa wersja mangi oraz serial telewizyjny z aktorami.

     Pierwszy odcinek został wyemitowany 4 października, natomiast fabułę trzymano w tajemnicy prawie do końca września. Wbrew oczekiwaniom PGSM nie jest tylko kontynuacją - to zupełnie nowe spojrzenie na wydarzenia z pierwszej animowanej serii. A raczej jej pierwowzoru, czyli mangi. Jeszcze raz będzie można zobaczyć, jak Usagi Tsukino przemienia się ze zwyczajnej dziewczyny w silną wojowniczkę. Produkcją i nadzorem nad serialem zajęło się oczywiście studio Toei Animation, dla którego w latach dziewięćdziesiątych Sailor Moon była flagową produkcją. Tempo akcji jest zdecydowanie szybsze niż w przypadku serialu animowanego. Nie brakuje elementów humorystycznych, aczkolwiek zauważa się, że trzyma bardziej klimat mangi - więcej przejmujących i dramatycznych wydarzeń, pokazane są osobiste problemy bohaterek. Charaktery postaci są nieco zmienione, najbliżej oryginału jest Sailor Jupiter. Pozostałe postaci "otrzymały w prezencie" kilka nowych zalet albo wad. I tak na przykład Usagi jest zdecydowanie mniej ciapowata, Ami z kolei z błyskotliwej i niezwykle oczytanej dziewczyny przeobrażona została w typ zagubionego w świecie dziewczątka. Rei jest za mało zdecydowana, dała się pobić na progach świątyni, a Minako obsadzono w roli wielkiej idolki nastolatek. Twórcy serialu nie popełnili błędów z serii musicali Sailor Myu i nie zmienili całkowicie strojów czarodziejek. Trzeba przyznać, że stroje w Pretty Guardian Sailor Moon wiernie oddają zarówno oryginały mangowe, jak i te z animowanej serii. W Japonii Pretty Guardian Sailor Moon to naprawdę potężne przedsięwzięcie. Kto wie, czy po spektakularnym sukcesie serii live Takeuchi-sensei nie zdecyduje się na prawdziwą kontynuację.

[by .:MooneK:.]