Siedziby wrogów - Królewstwo Ciemności - Dom Nephrite
Po powrocie z Królestwa Ciemności i w drodze do apartamentów pewnej dwójki kosmitów zgubiłem drogę (ach te cholerne mapy...) i zboczyłem w jakiś dość ponuro wyglądający las. Las w Tokio? Od razu wydało się mi to podejrzane... Jadąc dalej, natrafiłem wreszcie na jakąś samotną polanę, otoczoną mgłami, z gotyckim wielkim domem i sportowym samochodem na placu. Stylistyka jak z marnego horroru:) A że jestem wredny człowiek, to właścicielowi tego przybytku, który akurat oddawał się przyjemności sączenia alkoholu wstrzeliłem z procy do szklaneczki środek nasenny, akurat w chwili, gdy ten zniknął na chwilę w środku. Podczas gdy długowłosy udał się do krainy snów, ja wybrałem się na małe szpiegowanie.
Dom wewnątrz sprawiał wrażenie katedry.
Właściwie pusty i zdawał się składać z jednej raptem Sali, nie licząc balkonu, na którym akurat spał właściciel. Wnętrze, jak już mówiłem, było puste, posiadało tylko multum wysokich łukowatych okien i jeden główny świetlik na przeciwległej ścianie. Co ciekawe, za oknami przewijały się obrazy zupełnie nie pasujące do tego co widziałem na zewnątrz. Może w środku były jakieś opary LSD? Po jakimś czasie odkryłem jeszcze jeden pokój, w którym w totalnych ciemnościach zauważyłem kamienne krzesło przypominające tron z wyrzeźbionymi na nim mozaikami. Przyjrzałbym się temu cudowi architektonicznemu bliżej, gdyby nie fakt, że z zewnątrz dobiegł mnie ryk wściekłości i mowa w stylu: "Niech gwiazdy użyczą mi mocy!" Widocznie wędrowny handlarz zrobił mnie w jajo, w kwestii, że środek nasenny działa 10 godzin...
Może był przeterminowany? Tak czy siak, wolałem nie wdawać się z tym astronomem w bliższą znajomość.