Przyczyny Przegranej - Cyrk Martwego Księżyca
Historia ogólna:
W końcu Królowa Serenity nieco się zdenerwowała takim stanem rzeczy i wysłała Nehelenię na mała asteroidę krążącą wokół księżyca. Tak narodziła się królowa ciemności. Po kilkunastu latach Nehelenia dowiedziała się o ukrywanym na Ziemi potężnym artefakcie zwanym złotym kryształem (srebrny to przy nim pikuś). Po usłyszeniu tych rewelacji, w bliżej niesprecyzowany sposób, ruszyła natychmiast na ziemię, by zdobyć kryształ i strącić Serenity z tronu. Na miejscu jednak po pierwsze - zakochała się w przystojnym strażniku kryształu, a po drugie - sam kryształ "dał jej po łapach". Wreszcie, już naprawdę wkurzona Serenity, umieściła Nehelenię w więzieniu po drugiej stronie lustra, gdzie miała zostać do końca życia. To tyle tytułem wstępu.
Po ładnych kilkuset latach tego przymusowego urlopu Nehelenia została obudzona przez niejaki Kwartet Amazoński. Po przebudzeniu zawładnęła nieświadomymi niczego dziewczynkami, a następnie zaatakowała ojczyznę wcześniej wspomnianego kapłana Elizjonu. Ku jej głębokiemu niezadowoleniu kapłan zbiegł. Wtedy też wraz ze swym cyrkiem szajbusów - powstałym z jej dawnych poddanych - zaczęła się dobierać do ziemi.
Cele główne i poboczne:
Błędy jakie popełnili:
Nehelenia ich nie zdradziła, przekazując ich energię Zirkoni. Gdyby wtedy w labiryncie luster to one stanęły do walki, to drużyna czarodziejek nie miałaby pewnie szans. A tak to nie dość, że dziewczyny wyzwoliły się spod wpływu Neheleni, to jeszcze skradły jej potem złoty kryształ. Oczywiście to jeszcze nie jest ostatni błąd. Bądź co bądź, Nehelenia, przez jakiś czas, kryształ dzierżyła. Ale tu ją zgubiła jej gadatliwość. Zamiast pozbyć się od razu wojowniczek, to ona musiała sobie najpierw pogadać, umożliwiając kwartetowi ich wybieg. Potem mimo braku kryształu i tak by dała radę wojowniczkom, ale wtedy nie dostrzegła możliwość przywrócenia mocy kryształu przez piękna marzenia. Znów gadała zamiast działać i to dzięki temu czarodziejka z księżyca wraz z małą czarodziejką przywróciły moc pradawnej pieczęci. Ale to jeszcze nie wszystko... Wtedy, gdy już się zaczęła wznosić w kierunku księżyca śmierci, by ponownie zniknąć za lustrem, porwała przecież Chibiusę i sprawiła, że Usagi pobiegła za nią. Wtedy też dała się ponieść emocjom i przegrała z powodu czegoś w rodzaju paranoi. Owszem Usagi patrzyła na nią z żalem, przez co Nehelenia nie mogła jej zabić, ale przecież mogła zamknąć oczy i sprawa sama by się rozwiązała. Głupia o tym nie pomyślała... Kiedy wreszcie wpadła na pomysł wyrzucenia Chibiusy z bardzo dużej wysokości, to znowu nie pomyślała, że małą wraz z Usagi uratuje Helios czyli kapłan pod postacią Pegaza. Krótko mówiąc, ostatecznie Nehelenię pokonała jej własna zdrada i kompleksy...